Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Dobry Znak: Nazistowskie prawodawstwo nadal obowiązuje

Niestety, ostatnie spotkanie Tusk – Merkel w Warszawie nie przyniosło zmiany w sytuacji polskiej mniejszości w Niemczech. 

Spotkanie ograniczyło się do pozorowania działań na rzecz konstruktywnego rozwiązania kryzysu ukraińskiego, ponieważ Niemcy są głównym hamulcowym zdecydowanej reakcji wobec Rosji i z tym krajem łączą je interesy gospodarcze, polityczne i wojskowe. Nie padły, niestety, żadne konkrety, nie udało się zainteresować Merkel polityką na rzecz uniezależnienia od rosyjskiego gazu. Mimo, iż premier i oficjalna propaganda rządowa, próbuje sprawić wrażenie, że stosunki polsko-niemieckie są tak dobre jak nigdy wcześniej, to widać wyraźnie, że ceną za pochwały przez partnerów niemieckich jest rezygnacja przez rządzących Polską z realizowania polskiej racji stanu. 
Tymczasem Niemiecka Polonia apelowała o poruszenie sytuacji polskiej mniejszości w Niemczech i powrotu do sytuacji z okresu przedwojennego, w świetle którego Polacy mieszkający w Niemczech mieli status mniejszości. Apelowała także o upomnienie się o zwrot zagrabionego bezprawnie przez hitlerowców w 1940 roku wartego kilkaset milionów euro majątku organizacji polskich w Niemczech. W okresie międzywojennym polska mniejszość w Niemczech była przecież prawowitym właścicielem wielu budynków, banków, szkół, wydawnictw, drukarni i prasy i do dziś dnia w Niemczech w tym zakresie obowiązuje antypolskie nazistowskie prawodawstwo. Szczególnie sprawa zwrotu mienia miałaby szanse na pozytywne rozwiązanie, ponieważ w 2011 r. Bundestag przyjął uchwałę rehabilitującą mniejszość polską i uznał jej roszczenia. Wymaga to jednak zdecydowanego działania polskich władz. 
Sprawy niezałatwione w sposób właściwy i porządnie wracają jak bumerang i uderzają w tego, kto jest winien zaniedbania. Zgoda strony polskiej na traktat o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy między Polską a Niemcami w wersji korzystnej dla Niemiec (podpisany w 1991 r. przez ówczesnego premiera Jana Krzysztofa Bieleckiego oraz kanclerza Helmuta Kohla) była zgodą na niesymetrię we wzajemnych stosunkach między naszymi państwami. 
Ta niesymetria dotyczy np. statusu polskiej mniejszości narodowej w Niemczech, która jest dyskryminowana, podczas gdy mniejszość niemiecka w Polsce jest uprzywilejowana. Nie załatwiono też roszczeń niemieckich. Czy w Berlinie rządzą socjaldemokraci, czy chadecy, Erika Steinbach i rewizjoniści cieszą się niezmiennym poparciem władz federalnych. Znamienne, że przez lata całe SPD opierała się ustanowieniu w RFN Dnia Wypędzonych. Teraz zapisany został on w umowie koalicyjnej CDU/CSU- -SPD.

                                                                                                                          Jan Maria Jackowski

Źródło: Dobry Znak 6/2014