Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Nasz Dziennik – Orzeł i reszka: W obronie dzieci

 Od lat jest skutecznie budowane przekonanie, że homoseksualizm jest powszechny i jest normą. W 1991 roku na wniosek Parlamentu Europejskiego Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) usunęła homoseksualizm z listy chorób w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób i Zaburzeń.

W marcu 1993 roku Parlament Europejski nakazał krajom członkowskim całkowite zrównanie prawa osób homoseksualnych i heteroseksualnych we wszystkich obszarach prawa, a w szczególności zrównanie wieku dopuszczalności stosunków seksualnych. Legalizacja związków partnerskich zaczęła się od Danii w 1986 roku i obecnie jest narzucana wszystkim krajom członkowskim UE, łącznie z prawem do adopcji dzieci.

W Europie, w tym również w Polsce, dziesiątki tysięcy ludzi podejmuje wysiłki w obronie dzieci. Protesty mają związek z przewidzianym na 4 lutego głosowaniem w Parlamencie Europejskim nad tzw. raportem Lunacek (od nazwiska jego autorki Ulrike Lunacek, pochodzącej z Austrii eurodeputowanej z frakcji Zielonych).

W raporcie jest obłudnie wykorzystywana polityka antydyskryminacyjna w celu uprzywilejowania niektórych obywateli. Postuluje się bowiem nadanie szerokich przywilejów osobom homoseksualnym, biseksualnym, transseksualnym i interseksualnym w kwestii zawierania związków zrównanych z małżeństwem, adopcji dzieci, wykonywania zawodów pedagogicznych. Gdyby dokument został przyjęty, stałby się obligatoryjny dla przyszłego stanowienia prawa w Unii Europejskiej. W raporcie postuluje się bowiem stworzenie ogólnoeuropejskiego mechanizmu weta dla środowiska LGBTI. W ten sposób żadna przyszła legislacja UE nie mogłaby powstać bez zgody działaczy homoseksualnych.

Jeden z organizatorów protestu w Polsce – Pierre Kostrzewski, absolwent paryskiej Sorbony i studiów biznesowych w Chinach, słusznie zauważył: „Nikt nie dyskryminuje osób homoseksualnych, interseksualnych, biseksualnych, ale nie mogą one uzyskać praw i przywilejów, których nie posiada żaden inny obywatel. Pod pretekstem niedyskryminacji raport Lunacek chce tak naprawdę postawić te osoby ponad prawem, dać nieograniczoną wolność działania, w szczególności w obszarze kontaktu z dziećmi poprzez adopcję, wpływ na program nauczania w szkole wolny od jakiejkolwiek kontroli społecznej, obsadzanie w roli pedagogów i nauczycieli. Na to nie może być zgody!”.

Homoadopcja to nie tylko zaprzeczenie prawu naturalnemu, ale straszliwa krzywda, jaką się chce w majestacie prawa wyrządzić dzieciom. Niektórzy badacze zwracają uwagę, że u osób wychowywanych przez homoseksualistów odkryto ponad 20 negatywnych skutków wychowania. Na przykład w Niemczech w stosunku do liczby małżeństw jest urzędowo zarejestrowanych pół promila związków homoseksualnych, a średni okres ich trwania wynosi półtora roku!

Cóż to jest za środowisko wychowawcze dla dzieci, gdy stale zmieniają się opiekunowie. Przecież stabilna rodzina, składająca się z matki i ojca, jest dziecku potrzebna w rozwoju emocjonalnym i społecznym. Niezależni naukowcy zwracają również uwagę, że osoby wychowane w naturalnej rodzinie, opartej na związku mężczyzny i kobiety, o wiele lepiej radzą sobie w życiu społecznym i mają większe szanse na odniesienie sukcesu niż osoby wychowane przez homoseksualistów. Ponieważ w niektórych krajach w imię zasady „róbta, co chceta” jest już dopuszczalna homoadopcja, to niedługo usłyszymy, że jej ofiary będą wytaczały sprawy sądowe o odszkodowanie za zmarnowane życie.

4 lutego Parlament Europejski zdecyduje, czy pod naciskiem homoideologii działa przeciwko dzieciom, czy wybierze ich dobro i odrzuci raport Lunacek.

Źródło: Nasz Dziennik Sobota, 1 lutego 2014 r.