Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Nasz Dziennik – Orzeł i reszka: Skok na pieniądze emerytów

W mijającym tygodniu rządząca koalicja kolanem przepchnęła w Senacie RP ustawę o otwartych funduszach emerytalnych. Istota tego manewru – którego trudno nie uznać za wyrafinowany przejaw kreatywnej księgowości – polega na przełożeniu tych samych środków z jednej szuflady do innej tego samego biurka.

Część bowiem składki emerytalnej przekazywanej do OFE, które były inwestowane w obligacje Skarbu Państwa, zostanie zaksięgowana na wirtualnych kontach ZUS. Bez względu jednak na to, czy były to obligacje, czy będą to wirtualne konta, w gruncie rzeczy jest to ten sam dług w formie zobowiązania do wypłaty przyszłej emerytury.

Jednak w wyniku sztuczki księgowej zaproponowanej przez rząd Tuska formalnie zmniejszy się o 150 mld zł dług publiczny, ponieważ zobowiązania ZUS nie są uwzględniane jako dług publiczny. Dzięki temu manewrowi PO chce jeszcze przedłużyć swoje rządy, a co będzie później, zgodnie z zasadą „po nas choćby potop”, to ich już nie obchodzi.

Jako senatorowie PiS głosowaliśmy przeciw rządowym zmianom, bo to nie jest żadna reforma, tylko typowy skok na kasę. Ponadto ta niedopracowana ustawa, wzbudzająca bardzo poważne wątpliwości konstytucyjne, w przypadku zakwestionowania jej przez Trybunał Konstytucyjny będzie rodziła ogromne, wielomiliardowe odszkodowania, co może być gwoździem do trumny finansów publicznych w przyszłości.

Dlatego wnioskowaliśmy o dodatkowe skierowanie projektu do senackiej Komisji Ustawodawczej oraz postulowaliśmy odłożenie głosowania do czasu zaproponowania przez rząd rzeczywistej i całościowej reformy systemu emerytalnego uwzględniającej realia gospodarcze Polski, sytuację na rynku pracy, a przede wszystkim dramatyczną zapaść demograficzną.

Od początku reformy emerytalnej wprowadzonej przez rząd Jerzego Buzka byłem wobec niej sceptyczny. Jesienią 1998 roku – będąc wówczas posłem – głosowałem przeciwko niej z prostego powodu, ponieważ nie rozwiązywała ona głównej przyczyny zapaści systemu emerytalnego wynikającej z dramatycznie pogarszającej się sytuacji demograficznej. Tymczasem wiele milionów Polaków zostało przekonanych wielką kampanią medialną, że ta zmiana będzie prowadziła do wzrostu emerytur.

Jednak rzeczywiści autorzy reformy zdawali sobie sprawę, że będzie odwrotnie. I to przeświadczenie trwa do dziś. OFE w jakimś sensie przypomina lwią spółkę: Polacy płacący składki emerytalne mają zobowiązania, czyli obowiązkową daninę publiczną, a druga strona ma prawa, w tym gigantyczne wynagrodzenia. Sama obsługa OFE i prowizja pochłonęła 17 miliardów złotych! Poza tym system OFE wygenerował mechanizm do nieustannego zadłużania się państwa, co prowadzi do kryzysu budżetowego.

Ustawa o OFE wprowadzona przez ekipę Donalda Tuska w zasadzie poza przeksięgowaniem długu publicznego niczego nie zmienia w niewydolnym systemie emerytalnym w Polsce. Dlatego PiS zgłosiło wniosek o wysłuchanie publiczne w sprawie zmiany ustawy o systemie emerytalnym.

Wniosek ten poparły wszystkie kluby opozycyjne oraz przedstawiciele strony społecznej i różnych organizacji biorących udział w posiedzeniu sejmowej Komisji Finansów Publicznych. Jednakże wniosek ten został odrzucony przez PO i PSL.

Ponadto PiS przygotowało szereg poprawek uszczelniających i zwiększających bezpieczeństwo systemu emerytalnego, a także zmniejszających opłaty za zarządzanie OFE i pozostawienie minimalnej stopy zwrotu, jaka jest obecnie. Wnioski zostały odrzucone, ponieważ rządowi nie chodzi o bezpieczeństwo emerytalne Polaków, lecz o łatanie budżetu i szybkie przejęcie 2/3 obecnych zasobów emerytalnych Polaków.

Źródło: Nasz Dziennik Sobota, 14 grudnia 2013 roku