Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Dobry Znak: Zegarek ministra czy bomba zegarowa?

W ramach zatrzymań przeprowadzonych przez Centralne Biuro Antykorupcyjne pod zarzutem korupcji została zatrzymana ważna urzędniczka w MSZ Monika F. Chodziło o wart 34 miliony przetarg na obsługę polskiej prezydencji w UE, który zdaniem prokuratury był ustawiony pod jedną z firm, która go wygrała. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że biznesmen powiązany z tą spółką Janusz J. był jej konkubentem i oboje zostali zatrzymani w zamieszkiwanym wspólnie mieszkaniu. Niektórzy powiadają: a cóż to ma do sprawy? Czyżby jednak życie osobiste wysokiego urzędnika państwowego czy osoby publicznej stanowiło wyłącznie prywatną sprawę? 
Bycie osobą publiczną to świadoma decyzja, która jest związana ze zgodą na upublicznienie szczegółowego życiorysu, stanu majątkowego, sytuacji najbliższych. Takie są reguły demokracji, a jeśli ktoś się z tym nie zgadza – nie musi przecież sprawować danej funkcji. W świetle obowiązującego prawa każda osoba publiczna w Polsce ma obowiązek złożyć specjalne oświadczenie. Precyzyjnie wyjaśnia w nim, czy jego współmałżonek i inne bliskie osoby (rodzeństwo, szwagier, rodzice) prowadzą działalność gospodarczą i czy korzystają z majątku gminy, w której składający oświadczenie jest np. samorządowcem. Musi złożyć też oświadczenie, czy współmałżonek jest zatrudniony w instytucjach podległych organowi, w którym jest radnym albo wysokim urzędnikiem. Dlaczego osoba publiczna żyjąca z kimś w konkubinacie nie musi składać takiego oświadczenia? Czym jest „lepsze” i dlaczego ma być bardziej „prywatne” życie na kocią łapę niż ze ślubną żoną lub mężem? Co prawda Monika F. nie musiała składać oświadczenia majątkowego, ale służby powinny sprawdzać ważnych urzędników MSZ, chodzi przecież o bezpieczeństwo państwa. 
Polska za rządów Tuska przypomina republikę bananową, gdzie partia rządząca zachowuje się jak kartel, który państwo traktuje jak własny folwark do dzielenia wpływów i zysków. Choć trudno to sobie wyobrazić, ale dziś w Polsce jest gorzej niż za rządów Millera i afery Rywina – afera goni aferę, korupcja polityczna, ustawianie przetargów, wielomilionowe łapówki, pieniądze wożone w reklamówkach, ministrowie „pożyczający” zegarki od biznesmenów – to realia państwa Tuska. To nie zegarek Nowaka jest najważniejszy, tylko ta bomba zegarowa, która tyka w ekipie rządzącej Polską.

                                                                                              Jan Maria Jackowski

Źródło: Dobry Znak 22/2013