Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Dobry Znak: Życie na podsłuchu

Wydawało się, że wraz z upadkiem systemu komunistycznego orwellowska rzeczywistość totalnej państwowej inwigilacji to przeszłość. Tak jednak nie jest, o czym przekonują rewelacje trzydziestoletniegoEdwarda Snowdena, b. analityka amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego, ściśle tajnej instytucji zajmującej się wywiadem elektronicznym. 

Snowden – publikując w mediach informacje o specjalnym programie inwigilacji używanym przez tę agencję i polegającym na monitorowaniu na globalną skalę skrzynek mailowych, połączeń telefonicznych obywateli, bankowych przepływów finansowych oraz serwisów społecznościowych – wywołał ogólnoświatową debatę nt. granic prywatności. To prawda, że w naszych czasach informatyzacja jest nieodzownym rysem współczesności i wyznacznikiem nowoczesności. Z jednej strony ułatwia życie, ale z drugiej oznacza dla obywateli permanentną elektroniczną kontrolę, bardziej skuteczną i totalną niż przy zastosowaniu środków tradycyjnych używanych w przeszłości w państwach totalitarnych. 
W Polsce, za sprawą prezesa Najwyższej Izby Kontroli również mamy aferę inwigilacyjną. Krzysztof Kwiatkowski ujawnił wyniki audytu przeprowadzonego przez NIK, z którego wynika, że polskie służby specjalne, policja, policja skarbowa oraz inne instytucje państwowe, wykorzystując luki prawne i nieprecyzyjne przepisy, a niekiedy nawet naruszając obowiązujące prawo, na masową skalę inwigilują obywateli co do których nie mają żadnych podstaw, aby ich podsłuchiwać. Prezes Kwiatkowski skomentował raport krótko: „Obowiązujące przepisy pozyskiwania danych telekomunikacyjnych nie chronią dostatecznie praw i wolności obywatelskich przed ingerencją państwa”. 
Chodzi przede wszystkim o podsłuchy i billingi telefonów komórkowych. Operatorzy mają obowiązek przechowywać dane o połączeniach użytkowników telefonów komórkowych w momencie nawiązania połączenia, a nawet przez cały czas rozmowy. Nie trzeba nawet podsłuchu, bo dysponując takimi danymi, istnieje możliwość lokalizowania z ogromną dokładnością, gdzie w danej chwili znajduje się dysponent komórki. Gdy tylko jest zasilana z baterii, „melduje” się do najbliższej stacji bazowej. Można więc na przykład bardzo łatwo ustalić, kto jest na imieninach u cioci, czy wczoraj był w pracy, czy w kinie. 
W każdych czasach i w każdym systemie aktualna jest zasada: kto ma informację, ten ma władzę, a wszechstronna wiedza o obywatelach znakomicie umożliwia kontrolowanie społeczeństwa i bardzo łatwo może być wykorzystywana przeciwko ludziom. 
Życie na podsłuchu to niemiecki film bardzo sugestywnie przedstawiający przerażające mechanizmy powszechnej kontroli obywateli prze totalitarne państwo. Polecam.

                                                                                                               Jan Maria Jackowski

Źródło: Dobry Znak 19/2013