Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Tygodnik Niedziela – Sól ziemi: Psia cywilizacja

Parlamentarny Zespół Przyjaciół Zwierząt pracuje nad kolejną nowelizacją ustawy o ochronie zwierząt. Posłowie chcą między innymi wprowadzić powszechny obowiązek czipowania wszystkich czworonogów w Polsce, zakaz hodowli zwierząt futerkowych takich jak jenoty, lisy czy nutrie oraz zakaz występu dzikich zwierząt w cyrku. Postulują także wprowadzenie ustawowego zakazu trzymania psów na łańcuchu, co stanowi bardzo poważne zagrożenie przede wszystkim dla dzieci. Dwa lata temu Zespół przeprowadził już jedną nowelizację, w której zapisano karę grzywny lub aresztu za trzymanie psa na łańcuchu dłużej niż 12 godzin w ciągu doby.

     Szkoda, że autorzy nowelizacji nie zajmą się np. problemem wyegzekwowania od właścicieli psów sprzątania odchodów po swoich ulubieńcach aby polskie miasta nie przypominały szamba po stopnieniu śniegów. Szkoda, że nie zajmą się problemem wyprowadzania w miastach psów przez ich właścicieli bez smyczy albo problemem psów agresywnych zagrażających zdrowi i życiu ludzi. Problem psów na łańcuchu w skali problemów, z jakimi mają na co dzień do czynienia Polacy i nasz kraj (a które nie są rozwiązywane przez rządzących) jest absolutnie niewspółmierny. Jednak w wyniku zideologizowanych działań obrońców zwierząt żyjemy w kraju, w którym pies zaczyna być ważniejszy od człowieka. Dzienna stawka dla psa w schronisku zwierząt jest znacznie wyższa niż dzienna stawka dla więźnia…

   Cywilizacja konsumpcji, co dla niej charakterystyczne, adoruje zwierzęta. Na ulicach spaceruje więcej psów niż dzieci, a w sklepach spożywczych można bez problemu kupić wszelką możliwą żywność dla psów i kotów, a odżywki dla dzieci bywają nieosiągalne. Są specjalne sklepy dla zwierząt domowych, wydawnictwa, płyty CD z muzyką relaksująca osobno dla psów i osobno dla kotów, ubrania, hotele, są terapeuci specjalizujący się w leczeniu stresów u czworonogów, kliniki zdrowotne, hotele, biura podróży, biura matrymonialne i ceremoniał pogrzebowy.

         Znak równości, a nawet podkreślanie, że nie istnieją żadne różnice między człowiekiem a zwierzęciem, a właściwie to zwierze jest nawet ważniejsze od człowieka jest znaczący. Używane jest już pojęcie „prawa zwierząt”. Peter Singer z Australii w sztandarowej książce Animal Liberation z 1975 roku stworzył nawet na wzór słowa „rasizm”, termin „speciesism” („rodzaizm”), oznaczający zbrodnię „dyskryminowania” zwierząt. Ten australijski bioetyk od lat domaga się prawa dla rodziców do uśmiercania swoich nowo narodzonych dzieci. Głosi, że chorzy na zespół Downa mogą być likwidowani przez lekarzy, a zakaz uprawiania zoofilii jest wyrazem szowinizmu gatunkowego.

    Niektórzy obrońcy zwierząt domagając się „praw” dla zwierząt odmawiają ich ludziom. Na pięciu członków prezydium Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt czterech (Artur Dunin z PO, Paweł Sajak z Ruchu Palikota, Paweł Suski z PO i Monika Wielichowska z PO) głosowało przeciwko prawie do życia dla wszystkich nienarodzonych dzieci. Brytyjski filozof, prof. Roger Scruton zauważył ciekawą relację: „Gdy jesteś pozbawiony głębszych wartości moralnych, jeżeli nie uważasz człowieczeństwa za coś wyjątkowego, zaczynasz widzieć w swoim bliźnim rodzaj zwierzęcia. I odwrotnie”.

 

 

                                                                                                                           Jan Maria Jackowski  

Źródło: Niedziela Ogólnopolska 42/2013