Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Nasz Dziennik – Orzeł i reszka: Kompromitacja zespołu Laska

Polsce rośnie bezrobocie, są coraz wyższe podatki i parapodatki. Mamy zapaść służby zdrowia, załamanie systemu emerytalnego oraz finansów publicznych, drożyznę i niebywały – znacznie większy niż za Gierka – wzrost zadłużenia publicznego, które spłacać będą przynajmniej dwa następne pokolenia.

Według Donalda Tuska, „suchą nogą przeszliśmy przez kryzys”, co ma się jednak nijak do powszechnych odczuć społecznych.

Jesteśmy przecież jedynym krajem UE, w którym teoretycznie PKB rośnie, ale dochody obywateli spadają. Nic zatem dziwnego, że panuje coraz większe niezadowolenie z obecnej władzy, a według najnowszych badań TNS Polska aż 72 proc. Polaków źle ocenia pracę obecnego rządu.

W tej sytuacji premier i jego ekipa próbują odwracać uwagę opinii publicznej od szkodliwości swoich rządów. Za pomocą usłużnych wobec władzy mediów (niektóre z nich żyją z władzy, która im daje poprzez agendy rządowe i firmy z udziałem Skarbu Państwa intratne reklamy) dokonano bezprecedensowej próby zdezawuowania w oczach opinii publicznej ekspertów zespołu parlamentarnego ds. wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej.

Jest to zemsta za to, że ten kierowany przez Antoniego Macierewicza zespół udowadnia swoimi pracami, jak wielkie były zaniechania i nieudolność organów państwa polskiego w kwestii wyjaśnienia przyczyn katastrofy oraz uległość wobec Moskwy.

Obalono już tezę propagandy rosyjskiej i Tuskowej o rzekomych naciskach na pilotów oraz że w kokpicie tupolewa w momencie podchodzenia do lądowania przebywał gen. Błasik, co miało być dowodem na wywieranie presji.

Autorzy ataku na zespół Macierewicza mają najwyraźniej poczucie winy i choć komisja rządowa Millera nie dała odpowiedzi na najważniejsze pytania i nie przedstawiła wiarygodnych dowodów, twierdzą, że sprawa jest zamknięta.

Najpierw zaatakowała „Gazeta Wyborcza”. Jednak protokoły przesłuchań, które ujawniła prokuratura wojskowa, obnażyły manipulację tego dziennika. Zastosowano zasadę pars pro toto (część zamiast całości): do konstrukcji pożądanego przez władze przekazu zostały bowiem użyte zdania wyrwane z kontekstu, aby ośmieszyć ekspertów, a pominięto te fragmenty ich zeznań, które świadczą o kompetencji ekspertów w poszczególnych dziedzinach.

Ponadto w „GW” napisano o wydarzeniach, których nie było, np. o tym, że prof. Binienda prosił prokuratorów o udostępnienie profilu skrzydła, jednak w protokołach prokuratury nie ma o tym wzmianki.

Za „GW” ten fałszywy przekaz został powielony przez mainstreamowe media. Następnie skompromitował się propagandowy zespół Macieja Laska.

Pytany przez dziennikarzy jego szef przyznał, że ani on, ani jego koledzy nigdy nie byli na miejscu katastrofy i nie badali wraku. Maciej Lasek nawet nie wie, kto mierzył brzozę w Smoleńsku, i nie potrafił wskazać, kto prowadził oględziny miejsca zdarzenia. I to ma być zespół ekspertów, który w rzetelny sposób przeprowadził śledztwo?

Raport ekspertów zespołu parlamentarnego – w odróżnieniu od tego, co robiła komisja Jerzego Millera i zespół Macieja Laska – opisuje kwestie katastrofy kompleksowo. Odnosi się do wszystkich aspektów katastrofy, nie tylko tych lotniczych.

Atak na ekspertów zespołu Macierewicza miał nie tylko podważyć ich niewygodne dla ekipy Tuska ustalenia w sprawie tragedii z 10 kwietnia 2010 roku, ale także odwieść prezesa PAN prof. Michała Kleibera od przeprowadzenia debaty, którą zapowiadał.

Eksperci rządowi wyjątkowo boją się takiej konfrontacji, bo wiedzą, że król jest nagi, i nie mają dowodów potwierdzających ich wersję wydarzeń.

Polsce rośnie bezrobocie, są coraz wyższe podatki i parapodatki. Mamy zapaść służby zdrowia, załamanie systemu emerytalnego oraz finansów publicznych, drożyznę i niebywały – znacznie większy niż za Gierka – wzrost zadłużenia publicznego, które spłacać będą przynajmniej dwa następne pokolenia.

Według Donalda Tuska, „suchą nogą przeszliśmy przez kryzys”, co ma się jednak nijak do powszechnych odczuć społecznych.

Jesteśmy przecież jedynym krajem UE, w którym teoretycznie PKB rośnie, ale dochody obywateli spadają. Nic zatem dziwnego, że panuje coraz większe niezadowolenie z obecnej władzy, a według najnowszych badań TNS Polska aż 72 proc. Polaków źle ocenia pracę obecnego rządu.

W tej sytuacji premier i jego ekipa próbują odwracać uwagę opinii publicznej od szkodliwości swoich rządów. Za pomocą usłużnych wobec władzy mediów (niektóre z nich żyją z władzy, która im daje poprzez agendy rządowe i firmy z udziałem Skarbu Państwa intratne reklamy) dokonano bezprecedensowej próby zdezawuowania w oczach opinii publicznej ekspertów zespołu parlamentarnego ds. wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej.

Jest to zemsta za to, że ten kierowany przez Antoniego Macierewicza zespół udowadnia swoimi pracami, jak wielkie były zaniechania i nieudolność organów państwa polskiego w kwestii wyjaśnienia przyczyn katastrofy oraz uległość wobec Moskwy.

Obalono już tezę propagandy rosyjskiej i Tuskowej o rzekomych naciskach na pilotów oraz że w kokpicie tupolewa w momencie podchodzenia do lądowania przebywał gen. Błasik, co miało być dowodem na wywieranie presji.

Autorzy ataku na zespół Macierewicza mają najwyraźniej poczucie winy i choć komisja rządowa Millera nie dała odpowiedzi na najważniejsze pytania i nie przedstawiła wiarygodnych dowodów, twierdzą, że sprawa jest zamknięta.

Najpierw zaatakowała „Gazeta Wyborcza”. Jednak protokoły przesłuchań, które ujawniła prokuratura wojskowa, obnażyły manipulację tego dziennika. Zastosowano zasadę pars pro toto (część zamiast całości): do konstrukcji pożądanego przez władze przekazu zostały bowiem użyte zdania wyrwane z kontekstu, aby ośmieszyć ekspertów, a pominięto te fragmenty ich zeznań, które świadczą o kompetencji ekspertów w poszczególnych dziedzinach.

Ponadto w „GW” napisano o wydarzeniach, których nie było, np. o tym, że prof. Binienda prosił prokuratorów o udostępnienie profilu skrzydła, jednak w protokołach prokuratury nie ma o tym wzmianki.

Za „GW” ten fałszywy przekaz został powielony przez mainstreamowe media. Następnie skompromitował się propagandowy zespół Macieja Laska.

Pytany przez dziennikarzy jego szef przyznał, że ani on, ani jego koledzy nigdy nie byli na miejscu katastrofy i nie badali wraku. Maciej Lasek nawet nie wie, kto mierzył brzozę w Smoleńsku, i nie potrafił wskazać, kto prowadził oględziny miejsca zdarzenia. I to ma być zespół ekspertów, który w rzetelny sposób przeprowadził śledztwo?

Raport ekspertów zespołu parlamentarnego – w odróżnieniu od tego, co robiła komisja Jerzego Millera i zespół Macieja Laska – opisuje kwestie katastrofy kompleksowo. Odnosi się do wszystkich aspektów katastrofy, nie tylko tych lotniczych.

Atak na ekspertów zespołu Macierewicza miał nie tylko podważyć ich niewygodne dla ekipy Tuska ustalenia w sprawie tragedii z 10 kwietnia 2010 roku, ale także odwieść prezesa PAN prof. Michała Kleibera od przeprowadzenia debaty, którą zapowiadał.

Eksperci rządowi wyjątkowo boją się takiej konfrontacji, bo wiedzą, że król jest nagi, i nie mają dowodów potwierdzających ich wersję wydarzeń.

Źródło: Nasz Dziennik Sobota, 21 września 2013