Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Nasz Dziennik – Orzeł i reszka:Wybory na Podkarpaciu

W Polsce rośnie bezrobocie i wali się gospodarka, a Donald Tusk i PO zajmują się już tylko sobą i walką o utrzymanie masy upadłościowej. Wybory w Platformie to był spektakl obliczony na odwrócenie uwagi opinii publicznej od fatalnych rządów tej formacji i wewnętrznych konfliktów. Zaczynają odchodzić posłowie. Premier jest fatalnie oceniany przez obywateli, spadają sondaże PO, a partia rządząca skupia się na ukrywaniu ogromnej dziury budżetowej i socjotechnicznych sztuczkach, by za wszelką cenę utrzymać się u władzy. Obóz rządzący bezwzględnie broni swych pozycji i zdając sobie sprawę, że PiS wygra następne wybory, przygotował już scenariusz przyszłej koalicji PO z SLD, z premierem Tuskiem i wicepremierem Millerem, a jak będzie potrzeba to także z PSL.

Najbliższym poligonem doświadczalnym tej strategii są zarządzone na 8 września wybory uzupełniające do Senatu RP w województwie podkarpackim, w okręgu nr 55 – obejmującym powiaty: dębicki, kolbuszowski, mielecki, ropczycko-sędziszowski i strzyżowski. Wybory zostaną przeprowadzone z powodu wygaśnięcia mandatu senatora Władysława Ortyla z PiS, który został wybrany na stanowisko marszałka województwa podkarpackiego. Platforma Obywatelska robi wszystko, by wygrał kandydat PO i PSL, choć powszechnie wiadomo, że za jego plecami stoją ci sami ludzie, którzy doprowadzili do tego, co działo się w sejmiku podkarpackim.

W 2010 roku, aby nie dopuścić zwycięskiego PiS do władzy, koalicję w sejmiku zawiązały PO, PSL i SLD. Został zatem wykonany „manewr oskrzydlający”, nad jakim pracuje obecnie na skalę ogólnokrajową Donald Tusk. Wariant podkarpacki zakończył się jednak totalną kompromitacją. W maju tego roku koalicja upadła w atmosferze ogromnego skandalu po tym, jak marszałek Mirosław Karapyta został zatrzymany przez CBA i usłyszał siedem prokuratorskich zarzutów o korupcję, w tym dwa dotyczące korzyści osobistych w postaci zaspokajania potrzeb seksualnych.

Wybory do Senatu odbywają się w okręgach jednomandatowych według ordynacji jednomandatowej. Oznacza to, że senatorem zostanie osoba, która 8 września otrzyma najwięcej głosów ze wszystkich kandydatów. Bolesne jest to, że nie wszyscy głoszący hasła patriotyczne swoimi czynami ukazują, że chodzi im o Polskę. Bo przecież zwycięstwu kandydata PO – PSL sprzyja siłą rzeczy Solidarna Polska, której kandydat nie ma szans wygrać wyborów, ale odbiera głosy kandydatowi Prawa i Sprawiedliwości, który jako jedyny ma szansę pokonać wspólnego kandydata PSL – PO. To bratobójcze zachowanie ma w sobie coś z postępowania psa ogrodnika, który w bajce Ezopa nie dopuszczał koni do siana, pomimo że sam zjeść go nie mógł.

PiS wystawiło w wyborach bardzo dobrego kandydata – Zdzisława Pupę. To człowiek, który dał się poznać jako obrońca praw rodziny – sam jest żonaty i ma troje dzieci. W Sejmie jako zastępca przewodniczącego komisji rolnictwa opowiadał się za polskim rolnictwem opartym na gospodarstwie rodzinnym. Wreszcie działając w Senacie jako wiceprzewodniczący Komisji ds. Unii Europejskiej, bardzo zdecydowanie bronił polskiego interesu narodowego.

Źródło: Nasz Dziennik Sobota 31 sierpnia 2013