Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Dobry Znak: Prowokator Tusk

Rząd Donalda Tuska zaproponował w grudniu 2012 roku, aby Szczyt Klimatyczny odbył się 11 listopada 2013 w Warszawie. To decyzja bardzo szkodliwa dla Polski z wielu powodów. 

Żadne roztropne państwo nie chciało się podjąć organizacji szczytu ze względu na koszty organizacji, niechęć środowisk animujących szczyt do energetyki opartej na węglu oraz niebezpieczeństwo starć i burd z antyglobalistami. Poza tym termin jest fatalny dla Polaków, bo 11 listopada obchodzimy Święto Niepodległości, a rządzący Polską są znani z pacyfikowania siłą niezależnych obchodów patriotycznych. Tysiące Polaków chcą tego dnia wziąć udział w Marszu Niepodległości, a szczyty klimatyczne są znane z najazdu antyglobalistów i lewackich bojówek. Jest to wiec oczywista prowokacja Donalda Tuska, aby sprowokować w Warszawie zamieszki i w ten sposób – pod hasłem obrony porządku – ratować obecną ekipę od upadku. 
Duże koszty, fatalny termin i niekorzystne dla polskiej gospodarki rozwiązania – tak wyglądają zatem efekty polityki ekipy Tuska w sprawie szczytu. Przy czym premier mija się z prawdą, twierdząc, że polski rząd nie miał wpływu na to, by szczyt klimatyczny nie rozpoczynał się 11 listopada. Gdy opozycja mu to wypomniała, Tusk zaatakował Prawo i Sprawiedliwość, a jego chamskie uwagi świadczą tylko o tym, że premier już zupełnie traci nerwy i chce odwrócić uwagę od faktu, iż jego polityka energetyczna niszczy polską gospodarkę i zmienia Polskę w półkolonię UE. 
Zatem w interesie Polski jest wypowiedzenie pakietu klimatycznego oraz przywrócenie węgla jako podstawowego surowca energetycznego Polski. To ma kluczowe znaczenie dla przyszłości Polski, szczególnie, że niedawno została podjęta niekorzystna dla naszego kraju decyzja Parlamentu Europejskiego, by zawiesić sprzedaż części uprawnień do emisji dwutlenku węgla. 
Przypomnijmy, że pakiet klimatyczny to w gruncie rzeczy drastyczny podatek nałożony na Polaków i na naszą gospodarkę. Koszty zmian w sektorze energetycznym (dekarbonizacja) do 2015 roku wyniosą 5 mld zł, a w roku 2030 – ok. 13 mld złotych. Łącznie dodatkowe koszty wyniosą 22 mld zł, a ta kwota w dalszych latach będzie sukcesywnie rosła. 
Z szacunków Komisji Europejskiej wynika, że ograniczanie emisji CO2 ma kosztować Polskę do 2030 roku od 2,1 do 4,5 mld euro rocznie! Wzrost ceny energii elektrycznej będzie oznaczał zmniejszenie PKB od 1 do 2,2 procent. To przyczyni się do zapaści gospodarczej kraju, blokady rodzimych zasobów energetycznych i do uzależnienia Polski od obcych technologii i obcych źródeł energii. 

 

                                                                                                                   Jan Maria Jackowski

Źródłó: Dobry Znak