Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Nasz Dziennik – Orzeł i reszka: Wańka (Donek) – wstańka

Zweryfikowano 500 tys. podpisów za referendum w sprawie sześciolatków w szkole. I choć złożono ich milion, to procedura jest taka, że sprawdza się, czy jest wymagane przepisami pół miliona i dalej już się nie liczy.

Pozytywna weryfikacja wniosku o referendum jest ogromnym sukcesem jego organizatorów i oznacza, że Sejm będzie musiał się zająć wnioskiem. Odbędzie się debata i głosowanie. Z wypowiedzi prominentów wynika jednak jednoznacznie, że referendum, pomimo że większość rodziców tego chce, nie będzie… bo PO panicznie boi się obywateli i referendów, gdyż doskonale wie, iż przegra je z kretesem.

Zresztą po Donaldzie Tusku – którego źle ocenia aż 72 proc. Polaków, a pozytywnie zaledwie 19 proc. respondentów – oraz po jego antyobywatelskiej partii trudno się spodziewać innej decyzji. Szef rządu nie dość, że z uporem maniaka forsuje idiotyczny (w realiach nieudolnych i szkodliwych rządów jego ekipy) przymusowy pobór sześciolatków do szkół, co spotkało się z powszechnym sprzeciwem i oburzeniem, to jeszcze bezczelnie mówi, że głos Polaków go nie interesuje.

Tymczasem badania przeprowadzone przez Homo Homini są jednoznaczne: większość Polaków (66 proc.) nie akceptuje ani wprowadzenia obowiązku szkolnego dla sześciolatków, ani nowego sposobu nauczania w liceach, zgodnie z którym młodzież w liceum po pierwszym roku wybiera profil nauczania: ścisły lub humanistyczny.

Znamienne jest badanie pt. „Eksperyment – sześciolatki w szkole w ocenie rodziców i nauczycieli, przeprowadzone przez Pedagogium Wyższą Szkołę Nauk Społecznych. Wyniki są porażające dla rządu: co drugi rodzic (58 proc.), który posłał już sześciolatka do szkoły, dziś by tego nie zrobił. 30 proc. rodziców zauważyło u swoich dzieci problemy z adaptacją w szkole, a połowa uważa, że infrastruktura szkolna jest nieprzygotowana dla maluchów.

Te opinie pokrywają się z wynikami kontroli NIK, z których wypływa wniosek, że jedynie co piąta placówka szkolna jest gotowa na przyjęcie małych dzieci. Ponadto MEN ukrywa przed opinią publiczną prawdę o sześciolatkach w szkole. „Rzeczpospolita” ujawniła, że sześcioletnie dzieci znacznie częściej tracą entuzjazm do nauki niż te, które rozpoczynają szkołę rok później.

Takie są wyniki badań, które na początku roku trafiły do ministerstwa edukacji, ale jako całkowicie sprzeczne z propagandą rządową zostały utajnione.

W całej tej tzw. reformie wcale nie chodzi o dobro dzieci, ale o to, że Donald Tusk chce upychać sześciolatki w szkołach, dlatego że jego rząd nie potrafi zapewnić większej liczby miejsc w przedszkolach i w ten sposób rządzący chcą oszczędzać na dzieciach.

Poza tym chcą zmusić Polaków do dłuższej pracy, bo wcześniejszy obowiązek szkolny spowoduje, że przeciętny Polak będzie musiał pracować przynajmniej 45 lat, by dożyć emerytury.

Rodzice są pierwszymi wychowawcami i oni, a nie państwo, powinni mieć prawo do decydowania, czy ich pociechy są gotowe do rozpoczęcia wcześniej edukacji. Zdecydowana większość rodziców nie chce, by ich dzieci poszły wcześniej do szkół, bo wiedzą, że są one zupełnie niedostosowane do potrzeb maluchów.

Jest taka popularna w Rosji, a wcześniej w Związku Sowieckim zabawka wańka-wstańka. Zazwyczaj jest to obła matrioszka, która kiwana na boki zawsze wraca do pozycji wyjściowej. Donald Tusk przypomina taką lalkę i już od 6 lat kiwa społeczeństwo. Lecz do czasu, bo wańka (Donek) – wstańka różni się od lalki wańka (Donek) – przewracanka jedynie bezpiecznym środkiem ciężkości, a ten premier stracił już bezpowrotnie.

Źródło: Nasz Dziennik Sobota, 17 sierpnia 2013