Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Nasz Dziennik – Orzeł i reszka: Antypolska polityka historyczna

W mijającym tygodniu co najmniej dwa wydarzenia ukazały, jak instytucje publiczne i państwowe w naszym kraju wspierają antypolską politykę historyczną.

W dniach 17-19 czerwca TVP oddała niemieckiej propagandzie najważniejszy kanał i najlepszy czas antenowy w Polsce. Został bowiem wyemitowany niemiecki trzyodcinkowy film, w którym zrelatywizowano odpowiedzialność naszych zachodnich sąsiadów za wybuch najtragiczniejszej wojny w dziejach Europy.

W filmie przemilczano zbrodnie, a także szkalowano Polaków, natomiast wybielono Niemców, którzy wymordowali miliony niewinnych ludzi.

W ten sposób Telewizja Polska, utrzymywana z abonamentu, który de facto jest podatkiem płaconym przez Polaków, wsparła finansowo antypolską produkcję. Jednocześnie gdziekolwiek na świecie, jak np. w USA polskie władze albo środowiska polonijne będą protestowały przeciwko rozpowszechnianiu tego filmu, padnie prosta odpowiedź: przecież był on także emitowany w Polsce w telewizji publicznej.

Zamiast swoją misję publiczną sprowadzać do pokazywania antypolskich filmów i zorganizowania jednej debaty (w której – trzeba przyznać – padły ważne słowa), to Telewizja Polska, przy wsparciu państwa, powinna stymulować rodzime filmy przedstawiające w sposób zrozumiały dla świata i atrakcyjny polską narrację historyczną.

20 czerwca senatorowie PO – wychodząc naprzeciw oczekiwaniom Ukraińców – zmienili przygotowany przez nas projekt uchwały oddającej hołd ofiarom ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich przed 70 laty i ustanawiającej 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian. Przeforsowali swoją wersję uchwały, w której została zrelatywizowana i zafałszowana odpowiedzialność Ukraińców za bestialskie wymordowanie ponad 100 tys. naszych rodaków na Wołyniu tylko dlatego, że byli Polakami.

Pozostaje to w sprzeczności z działaniami Instytutu Pamięci Narodowej, który prowadzi postępowania w tej sprawie w oparciu o przepisy kodeksu karnego o ludobójstwie. Kunktatorstwo i krótkowzroczność to działania na szkodę Polski. Przecież zwłaszcza na zachodniej Ukrainie odżywa szowinizm i nacjonalizm, a niektóre środowiska ukraińskie na Ukrainie, i w Polsce, jawnie domagają się rewizji granic i „zwrotu” 19 powiatów dzisiejszej Polski, tzw. Zacurzonii… Ludziom moralnie i bezpośrednio odpowiedzialnym za ludobójstwo na polskiej ludności stawia się dziś pomniki, czyni ich „bohaterami Ukrainy”.

Byli „bojcy” z UPA otrzymują kombatanckie przywileje, gratyfikacje; uczestniczą w hucznych obchodach, podczas których z charakterystycznymi czarno-czerwonymi symbolami maszerują banderowscy zbrodniarze, a za nimi licealiści i gimnazjaliści Lwowa, Łucka, Stanisławowa, Tarnopola.

Pojednanie należy opierać na prawdzie, a nie fałszu, bo to budowanie na piasku. Tymczasem politycy PO uważają, że lepiej uprawiać krętactwo historyczne, a nawet milczeć o zbrodniach na Polakach dokonanych przez ukraińskich oprawców, bo wtedy będziemy mieli dobre kontakty z Ukrainą. Oczywiście, że Polska powinna wspierać niepodległościowe dążenia Ukrainy i jej aspirowanie do NATO i do Unii Europejskiej.

Lecz naiwność i chowanie głowy w piasek przynosi odwrotne efekty. Po pierwsze, do końca nie są jasne intencje Kijowa odnośnie do przeorientowania polityki na kierunek zachodni. Po drugie, milczenie wobec uderzania w tony nacjonalistyczne zniechęca do Ukrainy Zachód i daje argumenty Moskwie, która twardą linię wobec Kijowa uzasadnia obroną rosyjskiej mniejszości zagrożonej w swych podstawowych prawach przez ukraiński faszyzujący szowinizm.

Źrodło: Nasz Dziennik Sobota, 22 czerwca 2013