Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Nasz Dziennik – Orzeł i reszka: Platforma (anty)Obywatelska

Liderzy Platformy Obywatelskiej w czasach jej powstawania podkreślali, że budują „nową jakość” na scenie politycznej i są partią republikańską słuchającą głosów obywateli, czego dowodem miała być również nazwa ugrupowania.

Jednak dziś gołym okiem widać, że partia rządząca powinna wystąpić do sądu rejestrowego z wnioskiem o zmianę nazwy na Platforma (anty)Obywatelska. Dlaczego? Bo dziś jest arogancką partią władzy, która odwróciła się od obywateli, ich potrzeb i problemów, a także ich oszukuje.

W 2005 roku PO zbierała podpisy pod wnioskiem o wprowadzenie w Polsce jednomandatowych okręgów wyborczych. Podpisy złożyło 750 tys. osób, a następnie, gdy PO doszła do władzy, nie spełniła obietnic wyborczych, natomiast podpisy zostały zmielone jako wstydliwy dowód w sprawie cynicznego traktowania własnych wyborców przez PO.

Związany z PO przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Jan Dworak jawnie dyskryminuje katolickiego nadawcę i ignoruje 2,5 miliona podpisów obywateli popierających przyznanie miejsca na multipleksie dla Telewizji Trwam.

Są i inne przykłady świadczące o tym, że PO inicjatywy obywatelskie „wyrzuca do kosza”. 14 grudnia 2012 r. rządząca partia doprowadziła do odrzucenia w Sejmie projektu obywatelskiego w sprawie nauczania historii. 30 marca 2012 r. zignorowała ponad 2 miliony obywateli, którzy podpisali się pod wnioskiem o referendum w sprawie wieku emerytalnego.

6 czerwca br. PO odrzuciła w Senacie obywatelski projekt ustawy o okręgach sądowych sądów powszechnych. Co prawda Sejm odrzucił wniosek Senatu, ale najprawdopodobniej będzie weto prezydenta wywodzącego się z PO.

Donald Tusk zapowiada ponadto odrzucenie wniosku podpisanego przez milion obywateli o referendum w sprawie zniesienia obowiązku szkolnego dla przedszkolaków. Rodzice się organizują i bronią swoje pociechy zagrożone idiotycznymi pomysłami rządu, które nie były konsultowane z nimi i nie liczą się z dobrem dzieci oraz ich potrzebami w wieku 6 lat.

Obywatele, którzy podpisali się pod wnioskiem, dostrzegają chaos, jaki powstał w sprawie 6-latków, nieprzygotowanie szkół na przyjęcie maluchów i jednoczą się.

Najlepszą konsultacją tak ważnej decyzji jest ogólnokrajowe referendum, a milion podpisów ukazuje, jak poważny jest to problem oraz jak nieodpowiedzialny i szkodliwy jest rząd, który generuje konflikty społeczne, a także próbuje przepchnąć tę reformę wbrew demokracji, na siłę, ignorując opinię większości rodziców. To oni są przecież pierwszymi wychowawcami i mają prawo decydowania, czy ich pociechy są gotowe do rozpoczęcia wcześniej edukacji, a nie doktrynerzy zza biurek z MEN, którzy pod dyktando Brukseli formatują najmłodszych Polaków.

Karolina Elbanowska ze Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców, które jest inicjatorem akcji referendalnej, jasno przedstawiała istotę sprawy: „Jako obywatele, jako rodzice nie zgadzamy się na reformę robioną bez pieniędzy, bez przygotowania, bez planu i bez szacunku dla dzieci oraz bez rozmowy z rodzicami. Przez te pięć lat nikt z nami, rodzicami, którzy zgłaszaliśmy konkretne zastrzeżenia do tej reformy, nie rozmawiał. Nie było woli dialogu ani ze strony pani minister, ani premiera”.

To typowe dla obozu władzy wywodzącego się z Platformy (anty)Obywatelskiej. Po Donaldzie Tusku nie ma co się spodziewać innych decyzji – nie dość, że wprowadza coś, co spotyka się z powszechnym sprzeciwem, to jeszcze arogancko mówi, że głos Polaków go nie interesuje.

W jego „reformach” edukacyjnej i emerytalnej w gruncie rzeczy chodzi o to, by oszczędzać na dzieciach: zabrać im dzieciństwo oraz zmusić je, by wcześniej zaczynały pracę i pracowały aż do śmierci.

Źródło: Nasz Dziennik Sobota, 15 czerwca 2013