Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Nasz Dziennik – Orzeł i reszka: Standardy Ewy Kopacz

4 czerwca 1989 roku jednoznacznie kojarzy się na całym świecie z rzezią na studentach, jakiej dokonały komunistyczne władze Chin na placu Tiananmen w Pekinie. W nocy z 3 na 4 czerwca 1989 roku czołgi i wozy pancerne zmasakrowały setki młodych Chińczyków, którzy przez kilka tygodni pokojowo demonstrowali i domagali się demokratycznych przemian oraz poszanowania praw człowieka. „Matki Tiananmen”, czyli najbliżsi ofiar, już od 24 lat bezskutecznie domagają się sprawiedliwości, ukarania winnych masakry, rehabilitacji poległych w obronie wolności oraz „przełamywania tabu”, jakim wciąż w Chinach jest publiczne mówienie na temat tamtych wydarzeń.

W Polsce 4 czerwca 1989 roku to dzień pierwszych – od momentu przejęcia przez komunistów i Moskwę władzy nad Polską – częściowo wolnych wyborów do Sejmu oraz całkowicie wolnych wyborów do Senatu, zniesionego w 1946 r. w następstwie sfałszowanego przez komunistów referendum. Trzy lata później, 4 czerwca 1992 roku, co pozostaje w ścisłym związku przyczynowo-skutkowym, obalono gabinet Jana Olszewskiego. Był to pierwszy po II wojnie światowej rząd powstały w wyniku pierwszych wolnych i demokratycznych wyborów do Sejmu z 1991 roku. Rząd Olszewskiego został odwołany w wyniku współdziałania osób znajdujących się na tak zwanej liście Macierewicza. Nagłówek w jednym z ówczesnych dzienników zredagowano znamiennie: „Olszewski odchodzi, agenci pozostają”.

Wymiar tych dwóch wydarzeń w naszej najnowszej historii jest wymowny. Beneficjenci przemian Okrągłego Stołu i zwolennicy obecnej władzy oraz jej propaganda uznali rocznicę częściowo demokratycznych wyborów za ikonę przemian 1989 roku, choć nie była to cezura historyczna, lecz jedno z szeregu zdarzeń, które doprowadziły do upadku PRL. Natomiast obalenie pierwszego naprawdę demokratycznie wyłonionego rządu, jakim był gabinet Jana Olszewskiego, piewcy Okrągłego Stołu uznają za „słuszne” i „uzasadnione moralnie”, bo stanowił zagrożenie dla ludzi kolaborujących z reżimem komunistycznym.

Z okazji rocznicy 4 czerwca 1989 roku Sejm, z inicjatywy rządzącej partii, która ostatnio wykorzystuje historię do swoich działań politycznych, podjął uchwałę ustanawiającą 4 czerwca Dniem Wolności i Praw Obywatelskich. Zanim jednak Sejm podjął uchwałę, ks. bp Wiesław Mering, przewodniczący Rady ds. Kultury i Ochrony Dziedzictwa Kulturowego Konferencji Episkopatu Polski, zaapelował do posłów o refleksję. Podkreślił, że 4 czerwca przyniósł pewne zmiany, ale był to jednak tylko pierwszy krok, a o wolności być może będziemy mówili dopiero za kilka lat. Jak napisał ksiądz biskup, „w innym miejscu ziemi – totalitarne państwo krwawo stłumiło nadzieje młodych Chińczyków”.

Apel księdza biskupa został odrzucony, lecz puentę dopisało życie. Ewa Kopacz, formalnie osoba nr 2 w państwie, w dniu 4 czerwca postanowiła złożyć oficjalną wizytę w Pekinie, co wywołało oburzenie. Marszałek Sejmu uprawia hipokryzję – z jednej strony, ustanawia Dzień Wolności i Praw Obywatelskich, z drugiej, legitymizuje haniebny mord dokonany przez ChRL na tysiącach protestujących. Przedstawiciele państw demokratycznych unikają wizyt w ChRL, które łączyłyby się z rocznicą tragedii, lecz obecny obóz rządzący ma inne standardy. Okna chińskiego parlamentu wychodzą na plac Tiananmen, więc być może pani marszałek obejrzy, jak chińska służba bezpieczeństwa będzie pacyfikowała manifestacje „Matek Tiananmen”.

Źródło: Nasz Dziennik Sobota, 1 czerwca 2013