Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Dobry Znak: Czy mieszkania będą bezpieczne?

Przez parlament, przeszła kolejna ustawa skonstruowana według zasady: miało być lepiej, wyszło jak zwykle… Mowa o ustawie deregulacyjnej, która w zamyśle jej autorów miała otworzyć dostęp do wielu zawodów i tym samym stworzyć nowe miejsca pracy oraz obniżyć koszty usług dla społeczeństwa.  Jednak zamiast rzeczywiście skupić się na otworzeniu tych zawodów, które w sposób sztuczny, administracyjny są reglamentowane, a przez to osoby, które je wykonują korzystają z praw quasi monopolu, to niekiedy zadziałano na zasadzie wylania dziecka z kąpielą.

    Ten mechanizm był widoczny na przykładzie zawodu zarządcy nieruchomości. Zawód to szczególny bo miliony Polaków zarządcom powierza swoje mieszkania, które stanowią dobro szczególne i są najczęściej dorobkiem życiowym nie tylko jednego pokolenia. Poza tym od jakości pracy zarządców zależy nasze bezpieczeństwo nie tylko w mieszkaniach, ale również w budynkach publicznych. Przepisy w tym zakresie zostały nawet zaostrzone po tragicznej katastrofie w hali targowej w Katowicach 28 stycznia 2006 roku, w której zginęło 56 osób. W świetle obecnych przepisów, by wykonywać zawód zarządcy należy uzyskać odpowiednie kwalifikacje zawodowe poświadczone przez komisję państwową, poddawać się rygorom ustawicznego kształcenia. Natomiast, aby zarządca przejął daną nieruchomość w Zarząd musiał nie tylko legitymować się licencją, ale również być ubezpieczonym od odpowiedzialności cywilnej, a umowa na zarządzanie nieruchomością musiała być dokonana w formie pisemnej pod rygorem nieważności.

    Ustawa wyszła z Sejmu z takimi zapisami, że jeśli doszłoby do źle wykonanej usługi w procesie zarządzania, albo nie daj Boże do nieszczęścia, bo nie zostały dopilnowane przez wykonującego czynności zarządcze np. okresowe przeglądy instalacji elektrycznej, gazowej, kominowej to w sytuacji niewypłacalności nie będzie możliwe uzyskanie odszkodowania i egzekucja komornicza. Prof. Ewa Kucharska-Stasiak z Katedry Inwestycji i Nieruchomości Uniwersytetu Łódzkiego komentując te zmiany stwierdziła: <<Wiara w „niewidzialną rękę rynku”, która zweryfikuje nieprzygotowanych czy wręcz nieuczciwych przedstawicieli zderegulowanych zawodów zarządcy czy pośrednika, jest zawodna. Bolesne doświadczenie ich działań zniweczy dorobek życia czy nawet pokoleń, tych, którzy im zaufali”.

   Złożyłem w Senacie poprawkę dotycząca obowiązku ubezpieczenia zarządcy od odpowiedzialności cywilnej, a umowa o zarządzaniu nieruchomości musiała mieć formę pisemna pod rygorem nieważności i została ona przyjęta.

 

                                                                                                             Jan Maria Jackowski

Źródło: Dobry Znak 98(114) /2013