Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Nasz Dziennik – Orzeł i reszka: Strażak piroman

Podczas ostatniego posiedzenia Senatu RP, 25 kwietnia, złożyłem wraz z grupą senatorów PiS oświadczenie (interpelację) skierowane do premiera. Upomnieliśmy się w nim o politykę rodzinną, którą Donald Tusk zapowiedział w tak zwanym drugim exposé 12 października ubiegłego roku. W tym wystąpieniu sejmowym – reklamowanym z ogromnym zadęciem propagandowym – obiecywał przełom i ogłosił, że rok 2013 będzie Rokiem Rodziny.

Tymczasem nie tylko nie ma zapowiadanych zmian, ale na razie dostrzegamy nawet pogorszenie polityki rodzinnej. W 2013 roku becikowe nie trafi do wszystkich rodziców; część rodzin z jednym dzieckiem straciło prawo do ulgi prorodzinnej. Nie ma tanich i dostępnych przedszkoli, nie ma nowego programu wsparcia mieszkaniowego dla młodych małżeństw.

Roczne urlopy macierzyńskie zapowiadano od 1 września 2013 roku, tymczasem stosownej ustawy jeszcze nawet nie przyjął rząd i zapowiedziano, że nowe regulacje nie obejmą tzw. matek I kwartału, co wywołało bezprecedensową akcję protestacyjną. Niepewna jest też obiecana przy wydłużeniu wieku emerytalnego, na podstawie kompromisu w koalicji rządzącej, refundacja składek z budżetu na emeryturę dla zajmujących się dziećmi.

Na razie nie ma zatem przełomu, a rząd coraz bardziej łupi polskie rodziny. Zostały zamrożone ulgi podatkowe i tzw. kwota wolna, co oznacza wyższe obciążenie PIT. Zniknęła popularna ulga internetowa, zwiększono VAT, wzrosły opłaty za komunikację miejską, czynsze, opłaty za wieczyste użytkowanie i podatek gruntowy, wywóz śmieci oraz inne opłaty i parapodatki.

Ledwie złożyliśmy oświadczenie, a Donald Tusk urządził medialne widowisko. Zaprosił młode mamy z dziećmi i zapowiedział, że dłuższe urlopy macierzyńskie obejmą wszystkie kobiety, które urodziły dziecko po 1 stycznia. Oczywiście, lepiej późno niż wcale, ale trudno nie zauważyć, że premier zachował się jak strażak piroman – najpierw sam przyczynił się do pożaru, by potem w świetle jupiterów pędzić na ratunek. Przecież wcześniej rząd twierdził, że nie ma pieniędzy i nie ma mowy, by objąć dłuższym urlopem wszystkie matki, które urodziły po 1 stycznia. Jednak silne protesty społeczne oraz spadające na łeb i szyję notowania rządu spowodowały, że ten, który podłożył ogień, teraz pierwszy chwycił za wiaderko z wodą i „bohatersko” biegnie do pożaru, każąc jeszcze się podziwiać, jaki jest dobry.

Na podobnej zasadzie Donald Tusk zapowiedział, że rząd da pieniądze na dofinansowanie żłobków i przedszkoli. Początkowo miało to być 500 mln zł, później 320 mln zł, a ponieważ media informowały, iż nic z tych obietnic nie zostanie zrealizowane, to „nagle” okazało się, że na przedszkola znalazły się jednak pieniądze w budżecie. I znów „pomogło” premierowi niezadowolenie społeczne, a przede wszystkim obawa o spadek notowań. W samej Warszawie ponad 3 tysiące dzieci nie znalazło przecież miejsca w przedszkolach. Trzeba więc było czymś udobruchać społeczeństwo.

Źródłó: Nasz Dziennik Sobota, 4 maja 2013