Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Cisek odchodzi za Polonię

Wiceminister spraw zagranicznych Janusz Cisek, który odpowiada za współpracę z Polonią, złożył dymisję. Stało się to po fali krytyki, jaka spadła na MSZ za doprowadzenie do załamania programów pomocy finansowej dla Polonii i Polaków za granicą.

Z działań resortu tłumaczył się wczoraj na posiedzeniu Senatu minister Radosław Sikorski. Przedstawił on informację rządu na temat programu współpracy z Polonią i Polakami za granicą oraz wykorzystania środków wydatkowanych z budżetu państwa na ten cel w 2012 roku. Dokładnie w czasie, gdy Sikorski referował senatorom stan owej współpracy na nowych i przeforsowanych przez siebie zasadach, jego zastępca Janusz Cisek złożył dymisję. Oficjalnie z powodów osobistych i zdrowotnych. Janusz Cisek oświadczył, że jest chory na białaczkę i musi się poddać chemioterapii. Ale jasne jest również, że powodem odejścia stała się także kwestia rozdziału pomocy finansowej dla Polonii i Polaków za granicą, którą on nadzorował.

Poseł Artur Górski (PiS), który od początku był krytykiem decyzji o odebraniu Senatowi prawa do podziału środków na wspieranie Polonii i Polaków, ocenia, że dobrze się stało, że Janusz Cisek nie będzie zajmował się tym problemem. – Pętla polityczna i medialna od dłuższego czasu zaciskała się na szyi ministra Ciska. Jego niekompetencja i buta musiały w końcu spowodować jego upadek. Szkoda, że tyle czasu musieliśmy czekać na jego dymisję, bo sporo szkód narobił wśród Polonii. Wiemy, niestety, że wykonywał politykę ministra Sikorskiego i dlatego to Sikorski powinien podać się do dymisji, a nie robić z Ciska kozła ofiarnego – ocenia poseł Górski.

Podczas ostatnich posiedzeń senackiej Komisji Spraw Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą minister Cisek i działania MSZ w tej kwestii były nieustannie krytykowane. Nie tylko przez senatorów PiS, ale również Platformy Obywatelskiej. Wczoraj krytykę tę powtórzyła m.in. senator Barbara Borys-Damięcka (PO), przypominając, że szefowa Kancelarii Senatu wielokrotnie zwracała się do MSZ w sprawie informacji na temat podziału środków finansowych i konkursów. – Na pytanie, dlaczego nie może otrzymać pewnych dokumentów oraz materiałów, pan Cisek odpowiedział, że „szafy w MSZ są pełne materiałów i nie nadążamy z kserowaniem” – mówiła Borys-Damięcka, podkreślając, że w ten sposób senatorowie czerpią informacje na temat kulisów podziału środków finansowych np. z prasy. Jak się bowiem okazuje, MSZ przyznało z puli środków przeznaczonych na projekt „Współpraca z Polonią i Polakami za granicą” 1,4 mln zł Fundacji Rozwoju Myśli Obywatelskiej. Borys-Damięcka pytała, czy prawdą jest, jak donosiła prasa, że fundacja została zarejestrowana półtora miesiąca przed rozpoczęciem konkursu na przyznanie środków, a jej prezesem jest znajomy Sławomira Mitrowskiego, doradcy Janusza Ciska. W fundacji miała też pracować żona Macieja Szymanowskiego, asystenta ministra. Senator pytała także o Fundację Open Mind, która – jak mówiła – została wpisana do rejestru kilkanaście dni po terminie składania wniosków o dotacje i – co ważne – dostała z MSZ 800 tys. złotych. Wczoraj premier Tusk zapewniał, że „osoby, które były winne temu zamieszaniu, nie pracują już przy tego typu projektach”, a całą sprawę miał mu zreferować minister Sikorski.

Sikorski czaruje senatorów

Tymczasem szef MSZ próbował przekonać senatorów, że „polityka polonijna nabrała nowej dynamiki”. – Wzmacniając i promując polskość, inspirujemy Białorusinów i Ukraińców w ich dążeniach do Europy – mówił minister Radosław Sikorski. Podkreślał, że na MSZ spoczywa dziś odpowiedzialność, by ograniczone środki na wspieranie Polonii i Polaków za granicą wykorzystywać jak najlepiej. W jego ocenie, jest więcej podmiotów niezadowolonych z nowych zasad, ponieważ przybyło chętnych do współpracy w ramach tych samych pieniędzy. – Dlatego 3/4 wniosków nie mogło być uwzględnionych. Widząc rosnące zainteresowanie trybem konkursowym i że nie wszystkie środki przyznane w ramach konkursu mogą być wydane, zobowiązuję się, że na te środki, co do których mamy rezerwy, ogłosimy w maju dogrywkę. Chodzi o inwestycje. To około 8 mln zł – zapowiedział Sikorski.

Jego zdaniem, mechanizm wydawania pieniędzy przez placówki konsularne jest coraz lepszy i to konsul wie, kto najlepiej wydatkuje przyznane środki oraz jakie są rzeczywiste potrzeby. Senatorowie wskazywali jednak na stanowisko Światowej Rady Badań nad Polonią, która ocenia, że kierowanie pomocy przez konsulaty może w krajach zamieszkiwania Polaków rodzić podejrzenia co do intencji przyznawanej pomocy przez agendy rządowe. Dlatego Rada wzywała do utrzymania zasady pozarządowego wspierania Polonii. Zdaniem posła Artura Górskiego, konkursy rozpisane zarówno w tamtym, jak i w tym roku okazały się porażką. – Nie jest sztuką rozdać pieniądze byle komu, na cokolwiek. Tylko tak, by trafiły do Polonii tam, gdzie są faktycznie potrzebne, a gdzie nie trafiają. Wiemy, że w tym roku nie będzie żadnych inwestycji oświatowych na Kresach, mamy także całą listę tytułów mediów polonijnych, które padły lub za chwilę skończą swój żywot. Nie można prowadzić polityki wśród Polonii i Polaków na Kresach polegającej na zaoraniu dotychczasowych organizacji i mediów oraz kreowaniu nowych partnerów – komentuje Górski.

Tymczasem minister Sikorski sugerował, że niektóre podmioty źle rozliczały się w ubiegłych latach z przyznawanych dotacji i dlatego część z nich nie otrzymała środków. MSZ twierdzi, że nieprawdziwe czy nierzetelne informacje przekazane we wniosku konkursowym powodują, że niektóre dotychczasowe inicjatywy oświatowe upadają. Jedna z placówek miała zawyżać liczbę uczniów, a nieistniejące czasopismo sięgać po pieniądze na jego wydawanie. – Na takie praktyki miejsca nie będzie – mówił Sikorski. Senator Bogdan Pęk (PiS) przypomniał jednak, że taka restrykcyjna polityka doprowadziła do upadku wielu polskich mediów na Wschodzie. – W roku 2011 było 6 mln zł na 87 redakcji. Teraz zostało z nich 17 mediów. Niepojętym skandalem jest, że „Tygodnik Wileńszczyzny” dostał 1 tys. złotych. To nie jest śmieszne. To jest dramatyczne. W tym samym czasie grupa politycznych przyjaciół królika zwana Fundacją Rozwoju Myśli Obywatelskiej dostaje 500 tys. zł – przypomniał Pęk. – Żebym pana nie znał, to bym kupił to, co pan mówił, bo pan jest bardzo dobrym propagandzistą. Lepszym niż ci specjaliści w centrum rządowym – puentował senator PiS, zwracając się do Sikorskiego.

Senator Jan Maria Jackowski (PiS) przypomniał niedawną sprawę Domu Kultury Polskiej we Lwowie. Jak wiadomo, Rada Miejska Lwowa po raz kolejny nie zgodziła się na głosowanie w sprawie przekazania polskim organizacjom budynku, choć takie były polsko-ukraińskie uzgodnienia. Senator wskazywał, że zarówno ten problem, jak i obchody 70. rocznicy wołyńskiego ludobójstwa, która przypadnie w lipcu tego roku, powinny być przez polskie władze przypominane. – Pan się nie boi używać mocnych słów. Być może jest ku temu dobra okazja – zachęcał senator Jackowski.

Radosław Sikorski chwalił się również wczoraj, że MSZ dostrzega problemy nowej emigracji zarobkowej. Dlatego część pieniędzy przeznaczonych na wspieranie Polaków za granicą jest kierowanych na projekty mające zachęcić emigrantów do powrotu. – Liczymy na nowatorskie pomysły o tym, jak zachęcać naszych rodaków do powrotu z emigracji zarobkowej. W tym celu MSZ rozpisało konkurs na najciekawsze propozycje – mówił minister. – Nie będzie powrotów do Ojczyzny, jeśli nie będzie pracy w kraju. To rząd musi podjąć wysiłek na rzecz tworzenia miejsc pracy. Jeśli będzie praca, ci Polacy wrócą, a wtedy będzie można te pieniądze przeznaczyć na inne cele dla Polonii – oceniła senator Janina Sagatowska (PiS).

Źródło: Nasz Dziennik