Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Dobry Znak: Wiosenne ożywienie

Zbliża się wiosna i nic dziwnego, że także na scenie politycznej dostrzegalne jest ożywienie. W zaciszu gabinetów i przy kawiarnianych stolikach wykuwane są nowe idee i pomysły polityczne.  

Jednym z nich jest budowa silnej centroprawicy z Donaldem Tuskiem oraz silnej centrolewicy z Aleksandrem Kwaśniewskim. Celem „nowego otwarcia” – które ujawnia intencje autorów takiego pomysłu – ma być „kasacja PiS i SLD”, co jest o tyle niedorzeczne, że wyborcy PiS nie zagłosują na Tuska, a wyborcy SLD na Kwaśniewskiego. 
Tymczasem w PO trwa wewnętrzna dyskusja o przyszłości tej partii. Ścierają się dwie koncepcje: czy maszerujemy razem, czy też maszerujemy oddzielnie, ale działamy razem. 
Platforma reklamuje się jako partia od lewicowych liberałów po konserwatystów, otwarta na dyskusje także o charakterze światopoglądowym. Lecz podziałów i publicznego prania brudów nie należy się spodziewać, bo głównym graczom: Donaldowi Tuskowi, Grzegorzowi Schetynie i Jarosławowi Gowinowi nie jest to na rękę. Wszyscy siebie przecież nawzajem potrzebują, jeżeli Platforma ma być formacją o szerokiej formule, a tylko taka może być u władzy. Tym bardziej, że fatalnie jest oceniana przez większość społeczeństwa sytuacja w kraju i źle oceniane są rządy Donalda Tuska. Lider PO przestał być politykiem teflonowym, którego – jak dotąd – rządzenie nie zużywało, a jego przywództwo w partii było silne i niekwestionowane. Premier sprawia wrażenie zmęczonego i poirytowanego człowieka, który oderwał się od rzeczywistości. Czy uda mu się wymyślić jakąś sztuczkę, która odłoży w czasie zmierzch rządów PO? 
Po lewej stronie sceny również ożywienie. Aleksander Kwaśniewski reanimuje Janusza Palikota i chce z nim razem tworzyć listy wyborcze do Parlamentu Europejskiego. Leszek Miller odcina się od tej inicjatywy, co skazuje ją na niepowodzenie. W „trudnych” dla „ludzi honoru” czasach salon lansuje Aleksandra Kwaśniewskiego na „męża opatrznościowego”. Tak już było w 2007 roku, gdy pod patronatem byłego prezydenta stworzono LiD (Lewica i Demokraci). W ten rozpaczliwy sposób na bazie SLD Wojciecha Olejniczaka (uchodzącego za człowieka bliskiego Kwaśniewskiemu) próbowano ratować od niebytu dawną Unię Wolności, środowisko secesjonistów z SLD pod wodzą Marka Borowskiego oraz Unię Pracy. Ten pomysł okazał się jednak polityczną klapą. Wiosna zapowiada się zatem ciekawie.

                                                                                                                                        Jan Maria Jackowski
i