Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Dobry Znak: Módlcie się za mnie, za Kościół i za przyszłego papieża

Tegoroczny Wielki Post przeżywamy z uwzględnieniem doniosłej i historycznej decyzji Ojca Św. Benedykta XVI o ustąpieniu z urzędu Biskupa Rzymu.  

Znamienne, że ta stanowiąca ogromne zaskoczenie decyzja została ogłoszona po łacinie, czyli w oficjalnym języku Kościoła, podczas Konsystorza, dzień przed Wspomnieniem Najświętszej Maryi Panny z Lourdes, obchodzonym jako Światowy Dzień Chorego. 
Do swojej rezygnacji Benedykt XVI nawiązał podczas audiencji generalnej 13 lutego, dziękując wiernym za życzliwość i mówiąc: Uczyniłem to w pełnej wolności dla dobra Kościoła, po długiej modlitwie i zrobiwszy przed Bogiem rachunek sumienia, świadomy powagi tego aktu, ale też świadomy, że nie jestem już w stanie wypełniać posługi Piotrowej z niezbędną do tego siłą. Wsparciem i światłem jest dla mnie pewność, że Kościół należy do Chrystusa, który nigdy nie przestanie nim kierować i nim się opiekować. Dziękuję wszystkim za miłość i modlitwę, jaką mi towarzyszycie. W tych niełatwych dla mnie dniach niemal fizycznie mogłem odczuć moc modlitwy, moc, którą wasza miłość i modlitwa mi daje. Módlcie się nadal za mnie, za Kościół i za przyszłego Papieża. Pan Bóg będzie nas prowadził. 
Urząd Piotrowy jest dożywotni i abdykacja Ojca Świętego to trzecia taka sytuacja w dwutysięcznej historii Kościoła. W przeszłości urząd namiestnika Chrystusa na ziemi złożyli papież Celestyn V w 1294 r. oraz papież Grzegorz XII w 1415 r. Komentując ogłoszoną decyzję papieża o abdykacji, kardynał Tarcisio Bertone powiedział, że Benedykt XVI „zestawił upadek sił fizycznych, siłę ciała i wigor ducha” z zadaniami i nadzwyczajnym charakterem posługi następcy świętego Piotra, zarządzania Kościołem. Sekretarz Stanu Stolicy jest jednocześnie Kardynałem Kamerlingiem Kościoła katolickiego i jako taki będzie zarządzał sprawami zwyczajnymi Kościoła i Watykanu w okresie sede vacante, czyli wakatu po ustąpieniu papieża. 
Od godziny 20.00 w dniu 28 lutego imię Benedykta XVI nie będzie już wymieniane w kanonie mszy św. Jednocześnie zostaną uruchomione przewidziane prawem kanonicznym procedury zmierzające do obsadzenia Stolicy Piotrowej. 
Gdy ludzie dobrej woli na całym świecie modlą się o dobry wybór następcy Benedykta XVI, w mediach jest ogłaszanych wiele domysłów dotyczących motywacji Papieża o rezygnacji. Pojawiają się plotki o „sytuacji w Kurii Rzymskiej”, o „finansach Kościoła”, a także spekulacje co do osoby jego następcy. Funkcjonuje już na dobre giełda nazwisk, są faworyci, trwa w najlepsze licytacja, opisywane są „frakcje” i „podziały”, tak jakby chodziło o wybór partyjnego lidera i rozgrywkę między kontynentami. Snute są rozważania, czy przyszły papież będzie „liberalny” czy „konserwatywny”, czy będzie „otwarty na reformę Kościoła” i czy uzna aborcję, eutanazję, środki antykoncepcyjne, rozwody. To nieporozumienie i niewiedza, bo depozyt wiary jest niezmienny i papież nie może tego zmienić. 

Przy okazji pojawia się stara śpiewka „reformatorów” różnej maści. Próbuje się podważyć hierarchiczność Kościoła oraz rozbić jedność i dyscyplinę. Dyskutując w selektywnym ujęciu o Kościele, soborach, pierwotnych prawach biskupów, sposobach ustanawiania proboszczów rozbija się wspólnotę kościelną na izolowane grupki wiernych. Szczególny prymat Biskupa Rzymu w Kościele jest przedstawiany w kategoriach „zwyczajowej tradycji”, którą należy zmienić. Tacy interpretatorzy papiestwa chcą sprawić wrażenie, że Rzym jest miejscem jedynie symbolicznym o bogatej przeszłości, ale bez przyszłości. Realizuje się w ten sposób próbę rozbijania Kościoła. Uderzę pasterza, a rozproszą się owce stada (Mt 26, 31) – tymi słowami sam Chrystus zapowiedział prześladowania Kościoła zjednoczonego wokół Niego, a zbudowanego na fundamencie apostołów. 
Podburza się biskupów przeciwko Stolicy Apostolskiej, a duchowieństwo parafialne przeciw biskupom. Odbywa się to pod hasłami zwiększenia „demokracji” i „praw duchowieństwa”. Postuluje się likwidację „reliktów przeszłości”, do których zalicza się sutannę, łacinę, spowiedź indywidualną. Upowszechnia się koncepcję Kościoła, o którego formach decydować mają poprzez „demokratyczne procedury” przede wszystkim świeccy, którzy mają mieć prawo do swobodnego zmieniania statutów, by dostosować się do „standardów współczesności”. Na fali „odnowy” zachwala się taki model, w którym Kościół jest ujmowany jako zrzeszenie wiernych, którzy przez swe komitety czy walne zebrania decydować winni o prawdach wiary i treści rzeczywistości kościelnej. 
Medialni „prorocy” ważą szanse i starają się sprawiać wrażenie, jakby już wiedzieli, kto będzie następcą Benedykta XVI. Już teraz dziennikarze z wypiekami na twarzy dopytują, czy nowy papież zmieni nauczanie Kościoła w sprawach etyki seksualnej i da „przyzwolenie” na zabijanie dzieci nienarodzonych czy „eliminowanie” ze społeczeństwa starszych i nieuleczalnie chorych. Pytanie to dowodzi tylko całkowitej nieznajomości miejsca papieża w Kościele. W doraźnym spojrzeniu na sprawę pomija się fakt, że Kościół nie jest rzeczywistością ludzką, tylko Jan Maria Jackowski nadprzyrodzoną, bosko – ludzką, że nauczanie Chrystusa zapisane w Ewangelii jest niezmienne. Kardynałowie dokonują wyboru biskupa Rzymu po głębokiej modlitwie i refleksji w asystencji Ducha Świętego. 
Z tych utrzymanych w tonie sensacji doniesieniach i komentarzach medialnych przeziera postrzeganie Kościoła w wymiarze doraźnym, bez głębszych odniesień. Używa się – co świadczy o ignorancji – na przykład stwierdzenia, że „papież jest głową Kościoła”. To jest fałsz, bo od dwóch tysięcy lat to Jezus Chrystus, a nie żaden, nawet najświętszy człowiek jest głową Kościoła. Biskup Rzymu jest Wikariuszem Chrystusa na ziemi z Jego woli, następcą św. Piotra, najwyższym nauczycielem, pasterzem i sędzią oraz nieomylnym autorytetem w sprawach wiary.

Źrodło: Dobry Znak