Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Tygodnik Niedziela – Sól ziemi: Ofensywa antyrodzinna trwa

    Donald Tusk w tak zwanym drugim expose zapewniał, że kierowany przez niego rząd z troską pochyli się nad rodziną. Zapowiedział cały szereg rozwiązań, które miały poprawić w Polsce – najgorszą z wszystkich krajów UE – politykę rodzinną państwa. Tymczasem jak dotąd jedynym konkretnym działaniem było popieranie przez Donalda Tuska i zdecydowaną większość posłów Platformy Obywatelskiej wprowadzenia tak zwanych związków partnerskich, co oznaczałoby zrównanie konkubinatów homoseksualnych z instytucją małżeństwa chronioną w polskiej tradycji i w polskim prawie.

    Wprowadzenie związków partnerskich ewidentnie osłabiałoby instytucję rodziny i działało na rzecz ograniczenia i tak tragicznie niskiej liczby rodzących się w Polsce dzieci. Przecież ze swej istoty konkubinaty są mniej trwałe i nastawione na samorealizację uczestników takiej relacji, a nie na trwałe pożycie i posiadanie dzieci. Absurdem jest legalizacja tak zwanych związków partnerskich heteroseksualnych, bo jeżeli dwoje ludzi się kocha, to może bez problemu zawrzeć związek małżeński religijny bądź cywilny. Procedura jest bardzo prosta. Hipokryzja autorów ustawy o związkach partnerskich polega na tym, że wcale nie chodzi o legalizacje przez państwo konkubinatów heteroseksualnych, ale przede wszystkim o wprowadzenie legalizacji konkubinatów homoseksualnych. Związek mężczyzny i kobiety jest chroniony przez państwo z prostego faktu, że w małżeństwie jest przekazywany dar życia, a bez dzieci społeczeństwo nie ma przyszłości, natomiast konkubinaty homoseksualne nie mogą posiadać własnych dzieci.

    Notabene już dziś w polskim prawie poprzez umowy cywilnoprawne można regulować relacje między dwiema osobami, nie ma więc konieczności tworzenia jakiegoś motywowanego ideologicznie dziwolągu zrównującego instytucję hetero czy homoseksualnego konkubinatu z małżeństwem. B. prezes Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzej Zoll jasno stwierdził: „Nie bardzo widzę powód, dlaczego w takim razie wprowadzać taką dwutorowość, kiedy warunki są tutaj właściwie te same. (…) Na tym opieram sprzeczność proponowanej ustawy z Konstytucją, bowiem w art. 18 jest jednak mowa o ochronie małżeństwa jako jakiejś formie szczególnej. Jeżeli zaś małżeństwo przestaje być szczególną formą związku, a możliwe są inne, równouprawnione związki, to w takim razie jest to sprzeczne z Konstytucją”.

   Dziwne zatem, że premier rządu RP w dramatycznej sytuacji demograficznej Polski, w czasach masowego bezrobocia i kryzysu gospodarczego – co oznacza miliony rodzin żyjących w ubóstwie lub skrajnej biedzie – zajmuje się sztucznie wykreowanym problemem. Dziwne, że w imię nacisku lobby homoseksualnego promuje niszczenie fundamentów naszej cywilizacji i kultury od tysięcy lat opartych na podstawowej komórce społeczeństwa, jaką stanowi małżeństwo mężczyzny i kobiety. Przecież jego partia – Platforma Obywatelska ma wpisane w swoich dokumentach programowych odwołanie do wartości chrześcijańskich i społecznego nauczania Kościoła. Dziwne wreszcie, że premier rządu RP agituje za łamaniem Konstytucji RP.

     Dobrze się stało, że Sejm RP odrzucił te szkodliwe projekty otwierające furtkę do adopcji dzieci przez konkubinaty homoseksualne. 

Źródło: Niedziela Ogólnopolska 8/2013