Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Nasz Dziennik – Orzeł i reszka: Granica skubania Polaków

Miało być tanie państwo, niższe podatki i kraina mlekiem i miodem płynąca. Tymczasem – zamiast przyjaznego obywatelom państwa – jest państwo wyjątkowo drogie, nieefektywne, traktujące obywatela nie jak chlebodawcę, którym przecież jest, lecz jak intruza przeszkadzającego coraz większej armii urzędników w utrudnianiu Polakom codziennego życia. Biurokracja obecnie jest trzy razy większa niż w czasach PRL, a już wówczas były gigantyczne przerosty zatrudnienia. Istnieją dwie kategorie obywateli: „równi wobec prawa” i „równiejsi”. Jeżeli celebryta popiera „jedynie słuszną partię”, to pozostaje bezkarny za występki, za które zwykły obywatel ponosi surowe konsekwencje.

III RP w obecnym wydaniu to również „dla swoich” państwo quasi-mafijne. Jest opresyjne dla zwykłych Polaków i potrafi wtrącić do więzienia biedną emerytkę za niespłacony dług w kwocie 4 zł, lecz aferzysta z „układu”, który ukradnie miliony, jest „nietykalny”. Państwo polskie pod rządami Donalda Tuska ma także charakter rozbójniczy, gdyż nastawione jest nie na rozwiązywanie problemów i stymulowanie rozwoju, ale istota jego działania polega na tym, jak obywatela wystrychnąć na dudka i oskubać. Jest zapaść służby zdrowia, deficyt budżetowy, gigantycznie rosnące zadłużenie państwa, bezrobocie, drożyzna, coraz większa bieda, upadek całych sektorów gospodarki, coraz wyższe podatki, nawet od deszczu, parapodatki i opłaty. Od początku roku doświadczamy też polowania z nagonką, czyli z fotoradarami na polskich kierowców, mającego ratować finanse publiczne pozostające w fatalnym stanie w wyniku nieudacznictwa rządu. Rząd jest tak niekompetentny, iż mając do dyspozycji ogromne środki z Unii Europejskiej, nie był w stanie przez 5 lat zbudować w całości nawet jednej autostrady!

Polakom żyje się coraz gorzej. Już 69 proc. respondentów źle ocenia rząd. Lecz władza niczym się nie przejmuje, zgodnie ze starym hasłem Urbana „rząd się zawsze wyżywi”. Według informacji medialnych, z państwowej kasy do prywatnych kieszeni działaczy PO, ich znajomych oraz rodzin trafiło przez ostatnie lata blisko 200 mln złotych. To tyle, ile potrzebuje Centrum Zdrowia Dziecka, by mogło leczyć małych pacjentów, którzy są odsyłani z kwitkiem. Polacy mają ograniczony dostęp do 200 usług medycznych, największe szpitale z powodu wyczerpania limitów odmawiają pomocy potrzebującym, a premier Donald Tusk rządowy samolot traktuje jak prywatną taksówkę, by polecieć np. do Gdańska na mecz w „piłeczkę” z kolegami, co tylko w ubiegłym roku kosztowało podatnika ponad 1,5 miliona złotych.

W czasach Napoleona ciężar finansowania jego bardzo kosztownej polityki został przerzucony na społeczeństwo. Po podniesieniu podatków cesarz pyta swego zaufanego ministra Fouche’ego o nastroje. „Narzekają, Sire” – odpowiada minister. „To można podnieść podatki”. Na kolejnym spotkaniu znowu pada pytanie o nastroje. Fouche odpowiada: „Przeklinają, Sire”. „Podnieście jeszcze bardziej podatki” – rozkazuje cesarz. Po kolejnej fali podwyżek znowu pyta: „I jak nastroje?”. „Sire – śmieją się!”. Napoleon się zachmurzył i wydał polecenie, by obniżyć podatki.

W Polsce powoli przechodzimy od narzekania do fazy następnej. Jeśli obywatele zaczynają się śmiać, to dla władzy zaczyna być bardzo groźne, bo oznacza, że sytuacja może się wymknąć spod kontroli. Czy już w 2013 roku?

Źrodło: Nasz DziennikSobota-Niedziela, 5-6 stycznia 2013