Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Nasz Dziennik – Orzeł i reszka: Afery, ach afery

Minęła 10. rocznica publicznego ujawnienia propozycji korupcyjnej złożonej Adamowi Michnikowi przez Lwa Rywina. Za 17,5 miliona dolarów znany producent filmowy obiecywał załatwienie korzystnych dla spółki Agora zmian w rządowym projekcie nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji. Ich celem było umożliwienie koncernowi wydającemu „Gazetę Wyborczą” zakupienia telewizji Polsat, natomiast pieniądze z łapówki miały być przekazane na użytek SLD.

Afera Rywina była, jak dotąd, najgłośniejszą aferą systemową w III RP. Stała się synonimem patologii korupcyjnej i niejasnych układów w Polsce po 1989 roku. Próbowano ją zatuszować, ale mimo wszystko została obnażona moralna degrengolada tak zwanych elit oraz słabość parapaństwa polskiego stworzonego podczas Okrągłego Stołu. Do rangi symbolu urasta wspólna biesiada w kluczowym momencie afery Rywina moralisty Adama Michnika i propagandzisty stanu wojennego Jerzego Urbana. I jak każda z wielkich afer w ostatnich 23 latach nie została w pełni wyjaśniona.

Nie została również w pełni wyjaśniona żadna z afer w czasach Tuska. Ani słynne „kręcenie lodów” przez posłankę PO Beatę Sawicką (jak ujawniły media w 2010 roku – ambasador USA w Warszawie stwierdził w jednej z dyplomatycznych depesz, że szef rządowej Rady Gospodarczej Jan Krzysztof Bielecki zaprosił amerykańskich inwestorów do udziału w prywatyzacji polskiej służby zdrowia!), ani afera stoczniowa, ani afera hazardowa (charakterystyczne, że za rządów Leszka Millera też była afera hazardowa), ani Amber Gold.

Afera Rywina odsłoniła kulisy powiązań między sferą polityki i biznesu. Obnażyła korupcjogenne mechanizmy podejmowania decyzji oraz ujawniła, że w Polsce prywatna spółka, jaką jest Agora, chciała kontrolować proces legislacyjny, by zabezpieczyć korzystne dla siebie rozwiązania, a następnie sama przedstawiała się jako ofiara, podczas gdy w rzeczywistości była stroną.

Jan Maria Rokita, wówczas jeden z kluczowych członków sejmowej komisji śledczej, twierdził, że Agora, wydawca „Gazety Wyborczej”, zawiązała korupcyjne porozumienie, a nagranie rozmowy z Rywinem przez Michnika było w tym układzie ważną kartą przetargową. Istota porozumienia polegała na zagwarantowaniu sobie – przez prywatną firmę – w ustawie o radiofonii i telewizji uprzywilejowanej pozycji na rynku medialnym oraz podziału wpływów.

Agora wykorzystała propozycję Rywina do szantażowania rządu, licząc na to, że SLD spełni jej oczekiwania za darmo. Poseł Rokita zwracał uwagę, że Agora ani razu nie dała do zrozumienia Rywinowi ani jego mocodawcom, że odrzuca tę ofertę. A to dało mocodawcom Rywina pewność, że ich oferta jest poważnie traktowana. Dlatego też – jego zdaniem – dopiero po tym pojawiły się po raz pierwszy przepisy, jakich Agora oczekiwała. Opublikowanie treści rozmowy nastąpiło z blisko półroczną zwłoką, dopiero po fiasku negocjacji…

Podczas prac sejmowej komisji śledczej z opowieści świadków opinia publiczna poznała „życie towarzyskie i uczuciowe” wybrańców III RP. Wyłonił się z nich obraz towarzystwa wzajemnej adoracji, które wzajemnie się informowało i załatwiało interesy. Czyż 10 lat później nie żyjemy w rzeczywistości, w której życie publiczne jest poddane walce koterii zwanych dziś z angielska networkami (sieć)? Czyż owe networki nie doszły już do tego stopnia wpływów, że rządzenie bez nich wydaje się niemożliwe także obecnej władzy?

Źródło: Nasz Dziennik Sobota-Niedziela, 29-30 grudnia 2012, Nr 303 (4538)