Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Nasz Dziennik – Orzeł i reszka: Klimat antychrześcijański trwa

Dla ludzi wierzących kończący się Adwent jest okresem radosnego oczekiwania narodzin Bożej Dzieciny. W tym roku ten szczególny czas został jednak boleśnie zakłócony. Po pierwsze, nastąpiła bezprecedensowa profanacja Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Po drugie, z ust pewnego znanego duchownego usłyszeliśmy, że krzyż to tylko kwestia kulturowa, a nie religijna. I jeżeli komuś przeszkadza, wisząc w sali obrad plenarnych Sejmu RP, to należy go zdjąć. Następnie redakcja „Tygodnika Powszechnego” wydała oświadczenie, w którym stwierdzono, że ta wypowiedź „miała charakter prywatny” i jej wykorzystanie w mediach jest „manipulacją”.

Ksiądz redaktor senior „Tygodnika Powszechnego” jest znany ze zdumiewających wypowiedzi. Jednak jego opinia z połowy grudnia – a w podobnym duchu wypowiadał się w komercyjnej telewizji przed wieloma miesiącami – jednak dziwi. Dlaczego? Ponieważ eksperci sejmowi w opracowaniu powstałym na zlecenie marszałek Ewy Kopacz, która – jak powszechnie wiadomo – w sprawach związanych z życiem zachowuje się i głosuje inaczej, niż zaleca nauka Kościoła, uważają, że ten krzyż nie narusza Konstytucji i prawa. Czy więc krzyż należy zdjąć, bo tego domaga się założyciel partii antyklerykalnej i inspirowany satanizmem skandalista znany z profanacji Pisma Świętego? Dlaczego zatem niektórym krzyż w Sejmie przeszkadza, a kapłan katolicki nie broni Świętego Znaku Miłości i Odkupienia?

Mamy do czynienia z kolejną odsłoną strategii dechrystianizacyjnej, której celem jest wyrugowanie chrześcijańskiego dziedzictwa z tradycji i kultury europejskiej. Jest to przejaw fundamentalizmu laickiego, który w skrajnej postaci najchętniej doprowadziłby do usuwania wszystkich krzyży z przestrzeni publicznej, łącznie ze świątyniami, krzyżami przydrożnymi, kapliczkami, nie wspominając już o takich instytucjach, jak szpitale czy szkoły. Te środowiska zradykalizowały się po pamiętnym orzeczeniu Trybunału Strasburskiego z listopada 2009 roku, który nakazał zdjęcie krzyża w klasie szkolnej we Włoszech. Werdykt ten wywołał falę oburzenia w całej Europie i ostrą reakcję ówczesnego rządu włoskiego. Co prawda w drugiej instancji Trybunał wycofał się z tego orzeczenia, jednak ten klimat antychrześcijański trwa.

Rząd Donalda Tuska podpisał Konwencję Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet oraz przemocy domowej. Dokument jest przykrywką do podważania naturalnej rodziny i promocji homoseksualizmu oraz radykalnego feminizmu. Konwencja nakłada na sygnatariuszy obowiązek walki z dorobkiem cywilizacyjnym, na którym zbudowana została Europa, traktowanym jako zagrożenie i źródło przemocy. Polscy biskupi w wydanym oświadczeniu jasno stwierdzili: „Łączenie słusznej zasady przeciwdziałania przemocy z próbą niebezpiecznej ingerencji w system wychowawczy i wyznawane przez miliony rodziców w Polsce wartości jest bardzo niepokojącym sygnałem”.

Ci, którzy walczą z tradycją chrześcijańską, tym samym przyczyniają się do upadku Europy. Antykatolicyzm jest przejawem mody, która od czasów oświecenia z większym lub mniejszym natężeniem się pojawia. To jest spór o koncepcję wolności. Pytanie, czy to ma być wolność realizowana w Chrystusie, czy bez Chrystusa. Trzeba pamiętać, że wolność bez Chrystusa prowadzi do samowoli, czego dowodem są dwa straszliwe totalitaryzmy XX wieku: hitleryzm i komunizm. Oba walczyły z Bogiem, a ludziom zgotowały komory gazowe i łagry. I oba upadły.

Jan Maria Jackowski

Źródło: Nasz Dziennik Sobota, 22 grudnia 2012