Opublikowano w kategorii: Aktualności

W Senacie RP – punkt porządku obrad: ustawa-Prawo pocztowe

Senator Jan Maria Jackowski:

Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Pani Minister!

Czas trwania tej debaty i liczba pytań, które zostały skierowane do pani minister, wskazują, że sprawa jest ważna, poważna i dotyczy działania, którego skutki będziemy odczuwali przez lata.

To prawda, że Poczta Polska jest pewnym znakiem firmowym, znakiem rozpoznawczym naszego państwa. Można powiedzieć, że przez lata, przez wieki funkcjonowania, bo działa ona od XVII wieku, tradycje Polskiej Poczty są wyjątkowo piękne, że wytworzył się pewien etos służby, pełnienia misji społecznej, nie tylko usługowej, ale w szerszym wymiarze, i też funkcji propaństwowej, bo tam, gdzie docierała, tam, gdzie funkcjonowała poczta, tam funkcjonowało państwo polskie. Tak było przez lata. I nie przypadkiem pocztowcy, obrońcy Poczty Gdańskiej, to jest nasz narodowy symbol.

Jeżeli ta ustawa w tym kształcie wejdzie w życie, to my za kilka lat nie będziemy mieli dorobku Poczty Polskiej. Robi się to w ramach pewnej ideologii, słusznej, uwalniania usług, pewnej opowieści itd. Ja przypomnę, że Margaret Thatcher, żelazna dama, swego czasu uznała, że wystarczy sprywatyzować koleje i problemy się rozwiążą. Dziś widzimy, że Wielka Brytania się z tego wycofuje, ponieważ są obszary funkcjonowania państwa, w których państwo nie może abdykować. Widzimy, co się dzieje w służbie zdrowia. Tam, gdzie można zarobić kasę, powstały oczywiście ośrodki niepubliczne, jest to wygodne, jest diagnostyka, ale tam, gdzie trzeba leczyć pacjenta, włożyć w to konkretne pieniądze, doświadczenie, zatrudnić pewną liczbę personelu, nie ma chętnych, bo tam się szybko kasy nie zarobi. To jest jedno ze źródeł, jedna z przyczyn zapaści polskiej służby zdrowia.

Tak samo jest tutaj. Jesteśmy parlamentarzystami, korzystamy z usług Poczty Polskiej. Pewnie większość koleżanek i kolegów ma doświadczenia wysyłania tak zwanych druków bezadresowych. To dotyczy oczywiście nie tylko polityków czy kandydatów w wyborach samorządowych bądź w wyborach parlamentarnych, ale również biznesmenów, w ogóle obszaru gospodarki, reklamy, każdej takiej formy. No i co? Jak na razie, Poczta Polska, jeżeli podpisze umowę, ma obowiązek dostarczenia przesyłek, nawet w terenie wiejskim, który z punktu widzenia biznesowego jest mało opłacalny. Tymczasem prywatny operator, owszem, chętnie rozrzuci druki bezadresowe, ale w dużych aglomeracjach miejskich, gdzie jego koszt jednostkowy jest znacznie większy. Chociażby na tym przykładzie widzimy, że pod rządami tej ustawy możemy doprowadzić do takiej sytuacji, jaka jest – jak już wspomniałem – w przypadku służby zdrowia czy wielu obszarów, z których państwo się wycofuje.

Obecnie w Polsce mamy jakąś taką przedziwną tendencję do tego, żeby ograniczać funkcjonowanie służb publicznych w mniejszych ośrodkach. Likwiduje się różne delegatury, toczy się walka o to, żeby zlikwidować sądy rejonowe, znikają urzędy pocztowe, znikają posterunki Policji, nawet duże prywatne firmy sieciowe, dystrybuujące usługi, likwidują placówki w małych ośrodkach, zachęcone przykładem administracji państwowej. Bo państwo to nie tylko rząd, ale także samorząd. Następuje degradacja całych obszarów naszego kraju. Dlatego na sposób funkcjonowania poczty trzeba patrzeć szerzej, nie tylko przez bilans zysków czy strat księgowych za dany rok, ani też przez pryzmat złego zarządzania, które być może się zdarzało. Ja sam jako klient Poczty Polskiej mam w swoich dokumentach skargę, którą pisałem do dyrektora generalnego, ponieważ kiedyś, przed laty, prowadziłem działalność gospodarczą i płaciłem poprzez pocztę należny podatek VAT, a po jakimś czasie dostałem wezwanie z urzędu skarbowego, że zapłaciłem ten podatek w niewłaściwej kwocie. Sprawa trwała rok, mam korespondencję. Byłem wzywany do urzędów skarbowych. Ostatecznie okazało się, że ja wpłaciłem dobrą kwotę, ale pani w urzędzie pocztowym zrobiła czeski błąd i inna była kwota na wtórniku, który przekazano do urzędu skarbowego. Tak więc rozplątywałem tę sprawę. Co ciekawe, gdy napisałem w skardze, że taka sytuacja może się zdarzyć, ale domagam się zwrotu tej kwoty, to urzędnik z generalnej dyrekcji poczty odpisał mi – a to była wtedy sprawa sprzed roku, nie sprzed ho, ho, nie wiadomo kiedy – że nastąpiło przedawnienie, bo to się stało ponad trzy lata wcześniej. Na to ja napisałem, że czas do przedawnienia liczy się od momentu powzięcia wiedzy na temat jakiegoś zdarzenia, i że w tym wypadku to trzy lata, a nie dziesięć, po których z mocy ustawy traci się możliwość dochodzenia odszkodowania, a skoro takie przesłanki nie nastąpiły, to oczekuję zwrotu wspomnianej kwoty. Na to już członek zarządu poczty odpisał mi, że aliści nie mam racji, wszakże poczta doszła do wniosku, że należy mi się zwrot tych pieniędzy. Dostałem zwrot: awizo na kilkadziesiąt złotych. Odstałem w kolejce dwie godziny w swoim urzędzie pocztowym. Stałem w kolejce z ludźmi, którzy czekają z awizo godzinami. Zwłaszcza na dużych osiedlach wieczorami ludzie przychodzą po pracy, wprost zachwyceni wizją stania w kolejce, i dowiadują się, że nie zapłacili 3 zł 50 gr za prąd, bo to są takie wezwania, albo że właśnie z prokuratury przyszło pismo, albo że ktoś im wytoczył sprawę w sądzie – same takie przyjemne informacje. No i odstawszy swoje w takiej kolejce i wysłuchawszy różnych komentarzy, dostałem zwrot tej kwoty. Uważam to za jeden z moich największych sukcesów, jeżeli chodzi o interwencję w Poczcie Polskiej. Mówię o tym nie w tonie żartobliwym, lecz po to, żeby pokazać, że to nie jest tak, że jakaś placówka funkcjonuje idealnie i potem następuje tam jej obrona. Nie, ale z drugiej strony nie można wylewać dziecka z kąpielą. Trzeba w tych rozwiązaniach zachować umiar i rozsądek. Poczta Polska była służbą, była wizytówką państwa – zresztą dla wielu ludzi jest nią do dzisiaj. Ja mam taki wiejski okręg wyborczy, jeżdżę po tym terenie, i tam jak przychodzi listonosz, to jest naprawdę wydarzenie, ponieważ to są wieści ze świata, szczególnie dla osób, powiedzmy, dojrzałych, wręcz wiekowych, które nie korzystają z innych form komunikowania się albo korzystają z nich w stopniu bardzo ograniczonym. Tymczasem zapisy, regulacje, które są w materii tej ustawy, wskazują niestety na to –pani minister sama przyznaje, że też tak patrzy na sprawy poczty – że w gruncie rzeczy prowadzi się do likwidacji tej instytucji, która przez lata wypracowała przecież pewne wzory postępowania. Tak więc moim zdaniem rząd powinien się skupić na poprawieniu efektywności zarządzania pocztą i jej zreformowaniu.

Ja powiem tak: jeżeli polityk mówi, że wie, jak zreformować służbę zdrowia albo kolej, to znaczy, że oderwał się od rzeczywistości. Ale nikt nie powiedział, że jeżeli polityk mówi, że wie, jak należy zreformować pocztę, to oderwał się od rzeczywistości. Jest to najlepszy dowód na to, że pocztę można zreformować i może ona działać tak, jak by oczekiwali jej klienci. A czy tamte obszary można zreformować? To pozostawiam refleksji Wysokiej Izby. Dziękuję.

 Źródło:Senat RP