Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Nasz Dziennik – Orzeł i reszka: Doniosły list arcybiskupa

W Roku Wiary i w obecnych czasach „dyktatury relatywizmu” z całą wyrazistością ujawnia się, jak ważny jest przekaz dobrej doktryny. Trwająca od kilku lat publiczna debata o in vitro pokazuje, że wielu wiernych jest zagubionych i nie rozumie istoty problemu, a niektórzy ludzie, przedstawiani publicznie jako katolicy albo sami się powołujący na bycie katolikiem, prezentują poglądy sprzeczne z Magisterium Kościoła. W ten sposób rodzi się dezorientacja i zamieszanie. Bo nawet wśród ludzi wierzących pojawia się zagubienie i niezrozumienie zagrożenia.

 

Dlatego ważnym wydarzeniem jest jasny i klarowny list pasterski ks. abp. Andrzeja Dzięgi z 18 listopada. W tym dokumencie metropolita szczecińsko-kamieński podkreśla, że w kwestiach integralności i poszanowania godności każdego człowieka Kościół nie może milczeć, gdy inni nie mówią pełnej prawdy, a skutki tych niedomówień mają zasadnicze znaczenie dla ludzkiego życia i zbawienia ludzi. W ten sposób ksiądz arcybiskup odniósł się do faktu, że w Radzie Miasta Szczecina grupa radnych zapowiedziała złożenie formalnego wniosku o dofinansowanie ze środków miasta tzw. procedur in vitro. Zapowiadane jest także zbieranie podpisów mieszkańców Szczecina popierających tę inicjatywę. „Możliwe – pisze metropolita szczecińsko-kamieński do swoich archidiecezjan – że będziecie więc proszeni o złożenie podpisu pod takim wnioskiem”.

 

W konkluzji ksiądz arcybiskup jasno określa konsekwencje dla katolików wspierania takich inicjatyw. Z pasterską troską stwierdza: „Gdyby jednak ktoś z katolików świadomie podpisał się lub głosował za dopuszczalnością in vitro, także poprzez pokrętną formułę jego dofinansowania wbrew obowiązującym w Polsce zasadom prawa, niech pamięta, że występuje przeciwko godności osoby ludzkiej i przeciwko prawu Bożemu. Sam się wtedy odłącza od pełnej wspólnoty z Kościołem katolickim, póki następnie sprawy nie przemyśli, nie przemodli i nie zmieni publicznie swojego stanowiska. Do tego czasu niech pamięta, by nie prosił też Kościoła o dar Komunii Świętej”.

 

Bóg zapłać, Ekscelencjo, za gorliwe wypełnianie posługi biskupiej. Nie tylko jednak w Szczecinie, ale i w innych ośrodkach pojawiają się podobne pomysły. W tym kontekście warto się odwołać do przykładu amerykańskiego. W bardzo spluralizowanym społeczeństwie amerykańskim, po negatywnym doświadczeniu różnego rodzaju „kompromisów”, które prowadziły do rozmycia, coraz silniejsza jest postawa „znaku sprzeciwu” oraz odwołania do zdrowej nauki. Niewątpliwie społecznej odwagi wymaga odmawianie udzielania Komunii Świętej osobom, które publicznie kwestionują prawo do życia lub działają przeciwko życiu. Kilka lat temu ówczesny przewodniczący Konferencji Biskupów USA ks. kard. Francis George, idąc pod prąd politycznej poprawności, skrytykował nadanie przez katolicki uniwersytet Notre Dame doktoratu honoris causa Barackowi Obamie, powszechnie znanemu zwolennikowi aborcji.

 

Czy Kościół w Polsce po doświadczeniach funkcjonowania w realiach komunizmu, a obecnie w czasach naporu ideologii liberalnej, jest przygotowany do podjęcia wyzwań współczesności? Jak wiele osób publicznie podkreślających swoją katolickość i działających w przestrzeni publicznej swoimi wypowiedziami i czynami przyczynia się do zła i tworzenia zamętu. Ze strony pasterzy potrzebna jest zatem odwaga i wierność, bo jak mawiał Prymas Tysiąclecia: „Strach Apostoła rozzuchwala zło”.

Źródło: Nasz dziennik Sobota-Niedziela, 24-25 listopada 2012, Nr 275 (4510)