Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Dobry Znak: Oto Polska właśnie

Polska to nie tylko wielkie aglomeracje, w których duże wpływy polityczne ma Platforma Obywatelska. To także Polska mniejszych ośrodków, z miastami, miasteczkami, wioskami, osadami, a tam rządząca krajem PO nie cieszy się już takim wzięciem. I charakterystyczne, że w ostatnich 5 latach właśnie w tej części Polski nasila się zjawisko jej degradacji cywilizacyjnej, społecznej i kulturowej. Są likwidowane ośrodki zdrowia, szkoły, domy kultury, delegatury różnych urzędów i służb publicznych, sądy, posterunki policji, urzędy pocztowe, a także punkty obsługi klientów firm sieciowych dostarczających usługi.

Obok degradacji administracyjno-usługowej na znacznych obszarach Polski następuje też zapaść gospodarcza. Odwiedziłem kilka dni temu gminę Krasne w pow. przasnyskim na Północnym Mazowszu. To gniazdo rodowe znakomitej rodziny Krasińskich, która przez wieki dała Polsce wybitnych dowódców, polityków, duchownych, ludzi kultury – w tym wieszcza Zygmunta. Kuzyn wielkiego poety – Ludwik hr. Krasiński (1833 – 1895), był utalentowanym przedsiębiorcą obdarzonym zmysłem organizacyjnym oraz umiejętnością łączenia rolnictwa z przemysłem. Z Krasnego uczynił perełkę. Obok wzorowego rolnictwa w dobrach kraśnieńskich znajdowały się: wyborowa owczarnia zarodowa, młyn amerykański, duża piekarnia, cegielnia, cukrownia udziałowa „Krasiniec” oraz znakomita stajnia. Dbał o kościół zaprojektowany przez Tylmana z Gameren słusznie zwany Wawelem Północnego Mazowsza, zbudował szkołę, dom opieki dla dzieci i dla osób starszych. Ludziom żyło się dobrze bo mieli pracę, a Krasne było zwiedzane i podziwiane przez przybyszów z całej Europy.

W czasach PRL na bazie majątku utworzono PGR, powstało kilka spółdzielni produkcyjnych, działała pełną parą cukrowania. W III RP w wyniku bezmyślnej polityki gospodarczej kwitnące tereny doprowadzono do ruiny. Cukrownie sprzedano Niemcom, którzy wywieźli co cenniejsze elementy parku maszynowego i ją zamknęli, spółdzielnie trzeba było zlikwidować. Z ponad 600 miejsc pracy w sektorze rolno-przetwórczym zlikwidowano ponad 500. Ludność gminy się zmniejsza, w ponad 5000 mieszkańców w 2000 roku do 4000obecnie. Kiedyś w gminie rodziło się 200 dzieci rocznie, obecnie 30…. Polsce – jeśli ma przetrwać – potrzebny jest program społeczno-gospodarczy, który dawałby podstawy do rozwoju naszego kraju, a nie degradowania go i spychania na pozycję półkolonii UE.

 

Jan Maria Jackowski

 Źródło: Dobry Znak 19(101) /2012