Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Dobry Znak:Kiwanie Polski

Rząd hamuje rozwiązania prawnie niezbędne, by Polacy mieli przynajmniej trochę korzyści ze złóż błękitnego paliwa, które się znajdują w naszej ziemi

 

Polityka klimatyczno – energetyczna Unii Europejskiej jest znacznie bardziej groźna dla Polski i naszej gospodarki niż działalność Gazpromu. Przyjęte przez nasz kraj zobowiązania w zakresie redukcji emisji CO2 i wdrażania odnawialnych źródeł energii – między innymi w wyniku spolegliwości i niepilnowania naszych interesów przez polskie władze – doprowadzą do utraty konkurencyjności polskiej gospodarki. Spowoduje to konieczność zamykania elektrowni opartych na węglu, którego mamy pod dostatkiem. Wzrośnie bezrobocie, a także podatki, doświadczymy podwyżek cen energii elektrycznej o przynajmniej kilkadziesiąt procent do 2020 r. W ten sposób silne kraje Unii Europejskiej wykańczają potencjalną konkurencję i zamieniają nasz kraj w strefę półkolonialną.

Najwięksi truciciele: Chiny, Indie, Rosja czy USA mają w nosie „politykę klimatyczną” i nie godzą się na rozwiązania naruszające ich interesy. Gaz łupkowy miał być motorem napędowym naszej gospodarki i źródłem dynamicznego rozwoju. Tymczasem rząd hamuje rozwiązania prawnie niezbędne, by Polacy mieli przynajmniej trochę korzyści ze złóż błękitnego paliwa, które się znajdują w naszej ziemi. Unia Europejska – pod hasłem „ochrony środowiska” – przygotowuje regulacje, które spowodują zakaz przemysłowej eksploatacji gazu łupkowego. Oczywiście „ekologia” to propagandowa zasłona dymna skrywająca istotę rzeczy: chodzi bowiem o gigantyczne interesy niemieckich i francuskich koncernów energetycznych, a nie o świeże powietrze.

 

Ostatnio opinia publiczna usłyszała o dyrektywie, która wykończy polską flotę. Od 2015 r. unijni armatorzy pływający po Bałtyku i Morzu Północnym będą musieli używać paliw zawierających maksymalnie 0,1% siarki, a obecne normy dopuszczają 3,5% zawartość siarki w paliwie. Co ciekawe, dyrektywa nie dotyczy Rosji, która ma największą flotę na Bałtyku i nie objęto nią Morza Śródziemnego, bo Grecy i Włosi – w przeciwieństwie do rządu polskiego – skutecznie zablokowali te pomysły. W wyniku dyrektywy trzeba będzie modernizować nasze statki, a ceny frachtu wzrosną o 40%, co spowoduje w Polsce dalszy wzrost cen paliwa produkowanego z ropy naftowej transportowanej do naszych rafinerii drogą morską.

 

Potrzebny nam jest rząd realizujący polskie interesy, a nie wasalny wobec Brukseli. Teraz – wobec kryzysu w UE – jest dobry czas, żeby renegocjować szkodliwe dla Polski rozwiązania. Lecz czy mamy rząd zdolny do prowadzenia polskiej polityki?

Jan Maria Jackowski

 Źródło: Dobry Znak Dobry Znak 19(101) /2012