Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Nasz Dziennik – Orzeł i reszka: Rosyjska gra

W internecie, na stronach rosyjskich, w drugiej połowie września zostały opublikowane porażające zdjęcia ofiar katastrofy smoleńskiej. Polacy dowiedzieli się o tej wstrząsającej i wyjątkowo bolesnej dla rodzin ofiar – a także dla wszystkich, którzy czują się Polakami – sprawie dopiero po tak zwanym drugim exposé Donalda Tuska. Wygląda to na próbę odłożenia w czasie ujawnienia skandalu, w związku z czym reakcja rządu RP była spóźniona i nieadekwatna do zaistniałej sytuacji.

 

To już kolejna próba upokorzenia Polski przez Moskwę, na którą rząd Donalda Tuska nie odpowiada we właściwy sposób. Ekipa rządząca Polską od 2007 roku w sprawie katastrofy smoleńskiej wykazała się wyjątkową słabością i uległością wobec Moskwy oraz brakiem kompetencji. Premier i urzędnicy państwa polskiego popełnili rażące błędy i zaniechania oraz pozwolili na ośmieszenie Polski. Ten rząd nie reagował na kłamstwa rosyjskiego raportu MAK czy obrażanie generała Błasika. Nie był w stanie odzyskać dowodów w sprawie, w tym wraku Tu-154M, doprowadził do konieczności ekshumacji ciał, zgodził się na uwiarygodnienie na arenie międzynarodowej rosyjskiej wersji wydarzeń.

 

Ekipa Tuska katastrofę smoleńską potraktowała przede wszystkim jako pretekst do rozgrywki wewnętrznej i zwalczania opozycji. I dlatego do wyjaśniania przyczyn i okoliczności tej tragedii narodowej przystąpiono z nastawieniem, że nie chodzi o ujawnienie prawdy, ale o pozorowanie działań, jakby próbowano wyjaśnić nieistotne „włamanie do garażu”. Po drugie, od początku wykazano słabość i uległość wobec Moskwy oraz w pełni oddano inicjatywę w ręce rosyjskie. Ta zastanawiająca spolegliwość wobec naszego wschodniego sąsiada być może ma swoje źródło w zakulisowych ustaleniach z okresu przed katastrofą. Dzięki temu Rosjanie uzyskali dwa haki na ekipę Tuska: jej nieczyste sumienie oraz jej słabość. I teraz poprzez swoje służby specjalne i agenturę rozgrywają sytuację w Polsce. Być może tu jest źródło blokowania przyjęcia rozwiązań przyspieszających eksploatację gazu łupkowego i innych „niemożności” i zaniechań.

 

Rosjanie doprowadzili do perfekcji metodę upowszechniania specjalnie przygotowanych informacji w mediach formalnie niezwiązanych z Kremlem. Rosyjski 51-letni bloger, który zamieścił zdjęcia na portalu internetowym, twierdzi, że drastyczne zdjęcia ofiar katastrofy smoleńskiej otrzymał od nieznanej osoby. Fotografie zostały wykonane w miejscu katastrofy, w kostnicy, przy trumnach i jest nieprawdopodobieństwem, by ich autorem była prywatna osoba. W czasach komunistycznych – a są tacy, którzy twierdzą, że i do dzisiaj, jak na przykład Oleg Gordijewski, były pułkownik KGB, który współpracuje z brytyjskim wywiadem i publicznie mówi, że wydział propagandy, dezinformacji i czarnego PR-u w rosyjskich służbach jest obecnie trzy razy większy niż za czasów ZSRS – Kreml utrzymywał na całym świecie gazety, infiltrował różne ośrodki badawcze i uniwersyteckie, środowiska intelektualne i kulturalne, media, struktury polityczne, środowiska biznesowe i finansowe. Rozwój technologiczny powiększył arsenał środków rażenia o internet.

 

Coraz bardziej jest widoczne, że nieodpowiedzialne i nieporadne działania rządu Tuska w sprawie smoleńskiej stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa i żywotnych interesów państwa polskiego. To kolejna przesłanka, że w sprawie wyjaśnienia przyczyn katastrofy z 10 kwietnia niezbędna jest międzynarodowa komisja.

 Źródło: Nasz Dziennik Sobota-Niedziela, 20-21 października 2012, Nr 246 (4481)