Opublikowano w kategorii: Aktualności

W Senacie RP – punkt porządku obrad: ustawa o zmianie ustawy o radiofonii i telewizji

Senator Jan Maria Jackowski:

Panie Marszałku! Wysoka Izbo!

Przyznam, że sytuacja związana z projektem, nad którym obradujemy, wpisuje się w pewien szerszy kontekst. Nie jest tajemnicą – o tym nikt tak wyraźnie jeszcze nie mówił w tej debacie, chociaż nawiązywano do tego – że mieliśmy do czynienia z próbą przeprowadzenia pierwszego konkursu na rozszerzenie koncesji w nowej technologii, w wyniku której jeden z koncesjonariuszy, myślę tutaj o Fundacji „Lux Veritatis”, został odrzucony, mimo że przedstawił dobrze uargumentowany wniosek. Cała ta sprawa jest dobrze znana, więc nie będę do tej historii wracał. Przypomnę tylko, że jeden z sędziów wojewódzkiego sądu administracyjnego w swoim zdaniu odrębnym w całej rozciągłości podzielił argumentację, jaką strona skarżąca, czyli Fundacja „Lux Veritatis”, czyniła odnośnie do tego postępowania konkursowego. Normalnie w takiej sytuacji, w sytuacji sporu prawego, wszyscy dążyliby do tego, żeby nie dolewać benzyny do ognia. Tymczasem mamy do czynienia właśnie z taką sytuacją. Mnie osobiście zaskoczyła wypowiedź pani minister – zwracam się tu do przedstawiciela rządu – która w swojej wypowiedzi przyznała, że rząd popiera te rozwiązania. Rząd w tym momencie stał się współuczestnikiem sporu dotyczącego postępowania konkursowego, który się toczy między jednym z podmiotów działających w Polsce, czyli Fundacją „Lux Veritatis”, a Krajową Rada Radiofonii i Telewizji. Skala niezadowolenia jest taka, że… Sam pan przewodniczący Dworak przyznał na jednym z posiedzeń komisji, że jest to sprawa bezprecedensowa w historii III RP, po 1989 r., a ja stawiam tezę, że jest znacznie bardziej bezprecedensowa – w skali europejskiej. W sprawie ACTA, o której było tak głośno w mediach europejskich, w całej Europie, protest podpisały „jedynie” dwa miliony ludzi. A tutaj jak słyszymy, jak się dowiadujemy, protest dotyczący decyzji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji jak do tej pory podpisało blisko dwa i pół miliona osób. Te podpisy cały czas wpływają. Odbyło się ponad sto dwadzieścia marszów w kilkudziesięciu miastach Polski, w których przewinęły się setki tysięcy ludzi. Na ostatnim marszu, 29 września w Warszawie, było kilkaset tysięcy ludzi. Jest to bezprecedensowe. Przyznam, że w sytuacji tak głębokiego sporu powinny być zachowane pewne realia, powinno próbować się nie dolewać już, jak mówiłem, benzyny do ognia. Wypracowaliśmy tutaj w Senacie projekt. I podzielam tu pogląd pana senatora Matusiewicza, że wyręczyliśmy w tym rząd, bo to on powinien był wystąpić z inicjatywą w tym zakresie. Przygotowaliśmy projekt i, mało tego, przyjęliśmy go konsensualnie, przyjęła go cała Izba. Jednak w toku prac sejmowych został on zmieniony – przyznam, że związana z tym argumentacja, którą usłyszałem, mnie osobiście nie przekonuje. Dlatego że wcześniej Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji twierdziła, że jest okej. Pan przewodniczący Dworak w dyskusji przyznał en passant, że nie wzięto pod uwagę wszystkich okoliczności, tak jakbyśmy to my ten błąd popełnili. A wówczas my wyraźnie pytaliśmy Krajową Radę Radiofonii i Telewizji – my jako senatorowie – i uzyskaliśmy odpowiedź, że jest okej.

Nagle sytuacja uległa zmianie. I to prowadzi do oczywistego pytania: o co w tej sprawie chodzi? Bo kwestia, wydawałoby się, jest natury technicznej: przepisy straciły moc, jest wydana ustawa, która daje legitymację ustawową do wydania rozporządzenia, która określa zasady. I to powinno być bezsporne, a okazuje się, że nawet w tej sprawie może trwać spór. I chodzi teraz o rzecz niebagatelną, o pytanie, jaki będzie kształt demokracji w Polsce, jak będzie realizowana zasada wolności słowa, jak będzie wyglądał pluralizm i jak będzie działała zasada niedyskryminowania kogokolwiek ze względu na poglądy, pochodzenie, religię i inne czynniki. Te normy mamy zapisane w konstytucji. Wydaje się, że z tego punktu widzenia w obecnej sytuacji najlepiej byłoby przywrócić treść pierwotnego przedłożenia, tego, które wyszło z Senatu.

Chcę też powiedzieć, że jestem współautorem poprawki, którą w imieniu trzydziestu senatorów zgłosił pan senator Czelej. W pełni popieram tę poprawkę i zapowiadam, że drugą wspólną poprawkę, dotyczącą rozgłośni radiowych, w naszym imieniu złoży pan senator Skurkiewicz.

Chciałbym jeszcze dodać, że trudno nie odnieść wrażenia, że na decyzjach, jakie zapadały podczas całego procesu koncesyjnego, nad merytorycznym podejściem do tej kwestii wziął górę interes polityczny i interes biznesowy. O tym, że w całym tym procesie był konkretny interes biznesowy oraz interes partyjny mówił też pan senator Matusiewicz. Dyskutowaliśmy o tym obszernie chociażby przy okazji debaty nad dorocznym sprawozdaniem Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Argumentacja – nie będę już jej w tej chwili przytaczał – wskazuje na to, że Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, w mojej ocenie, w obecnej sytuacji nie potrafi wzbić się na pewien poziom obiektywizmu, merytoryczności i rzeczowego rozpatrywania wniosków, które do niej wpływają. Mówię to z bólem, bo oczywiście jako Polakowi, jako senatorowi Rzeczypospolitej Polskiej leży mi na sercu to, aby wszystkie organy konstytucyjne i władze Rzeczypospolitej w swoich działaniach kierowały się stosownymi przepisami konstytucji i w sposób właściwy realizowały powierzoną im na mocy konstytucji i ustaw władzę.

Wysoka Izbo, pytanie jest fundamentalne: czy aby w sprawie zmiany, która dokonała się między lipcem a wrześniem, kiedy wprowadzono zapisy zwiększające opłaty za koncesje, pojawiła się jakaś refleksja? Bo wniosek, zażalenie Fundacji „Lux Veritatis” znajduje się w tej chwili w Naczelnym Sądzie Administracyjnym, nie znamy jeszcze wyroku, który zapadnie w tej sprawie, w każdym razie stanowisko odrębne do wyroku wydanego przez wojewódzki sąd administracyjny złożył jeden z sędziów ze składu orzekającego i podzielił w nim, przypomnę, wszystkie wątpliwości i zarzuty stawiane przez koncesjonariusza co do postępowania. I to być może spowoduje sytuację trudną dla Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Dlatego też pytałem o te sprawy pana przewodniczącego, ale pan przewodniczący odpowiedział, że dopóki nie ma ustawy, nie może być rozporządzenia. Jednak praktyką legislacyjną jest to, że do projektów ustaw dołącza się również projekty rozporządzeń. A w tym wypadku nic nie wiemy.

Nie uzyskałem też odpowiedzi na pytanie, czy to rozporządzenie, nad którym pracuje obecnie Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, będzie konsumowało, zawierało w sobie rozwiązania z tego starego rozporządzenia, które zostało uchylone, czyli jak, co do zasady, będzie to po prostu skonstruowane. I na to pytanie nie uzyskałem odpowiedzi. A to wszystko wskazuje, że być może to rozporządzenie będzie stwarzało zbyt daleko idącą legitymację dla Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji co do arbitralnego ustalania – takiego po uważaniu – tego, jak traktujemy nadawców. Tu przypomnę, że jeden z nadawców, którzy uzyskali koncesję na multipleks pierwszy, nadawca będący podobno w rewelacyjnej formie, miał rozłożoną opłatę – taki prezent od Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji – na sto czternaście rat. Czyli tu jedno przeczy drugiemu – albo jest rewelacyjna forma i wtedy, jak rozumiem, byłoby rozłożenie opłaty na pięć rat, na dwie, na cztery… Ale na sto czternaście rat?!

To wszystko razem wskazuje, że niestety polityka…

(Głos z sali: I biznes.)

Tak, polityka i biznes wchodzą tutaj w zakres merytorycznego działania organu konstytucyjnego.

Dziękuję za uwagę i chciałbym prosić Wysoką Izbę, aby, wobec powagi sytuacji, poparła nasz wniosek o przywrócenie pierwotnej wartości opłaty za koncesję. Dziękuję.

 

                

 

 Źródło: 19. posiedzenie Senatu RP VIII kadencji, 1 dzień