Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Nasz Dziennik – Orzeł i reszka: Ucieczka Donalda Tuska

Czy w Polsce powstaje nowy rząd? Najwyraźniej tak, bo na przyszły tydzień jest zapowiadane exposé Donalda Tuska. Exposé to szczególne wydarzenie w życiu publicznym. Według klasycznej europejskiej definicji to programowe przemówienie w parlamencie desygnowanego na premiera.

W świetle polskiej Konstytucji po exposé, pytaniach posłów, odpowiedziach i debacie sejmowej następuje głosowanie wniosku o wotum zaufania dla nowego gabinetu. Gdyby trzymać się zatem ducha i litery prawa konstytucyjnego, to należałoby się spodziewać na posiedzeniu Sejmu RP w przyszłym tygodniu głosowania nad nową Radą Ministrów. Jeżeli takiego wniosku nie będzie, to mamy do czynienia nie tyle z exposé, co z czysto propagandową i pijarowską zagrywką. W końcu nie przypadkiem Donald Tusk – po „podróży życia” do Peru – został okrzyczany mianem „słońce Peru, mistrz bajeru”.

Co powie Donald Tusk w swoim przemówieniu? To, co zwykle, będzie kij, będzie i marchewka. Pochwali Polaków, że tak dzielnie znoszą kryzys i rządy PO. Może nawet przeprosi za syna, za „układ gdański”, kolesiowanie się z sędzią „na telefon” Milewskim na meczach piłkarskich, za kłamstwa w sprawie Amber Gold.

Następnie powie, jak wspaniale jego rząd walczy o lepsze jutro dla nas wszystkich. Postraszy, że trzeba będzie robić cięcia bo – wiadomo – „kryzys” i choć jesteśmy „zieloną wyspą”, to musimy jednak drastycznie zaciskać pasa. Zapowie kolejne cięcia i podwyżki, ale też pomacha marchewką, że kiedyś to nawet może będzie lepiej.

Podobnie jak w czasach PRL, gdy przyznawano, że ceny podstawowych artykułów rosną, ale za to tanieją lokomotywy, a zatem statystycznie jest dobrze. Zaatakuje również opozycję, którą oskarży o to, że przez nią jest tak źle w Polsce pod rządami PO. Zrobi to z zacietrzewieniem Władysława Gomułki, który swego czasu całą winę za sytuację przerzucał na „niesłuszne siły”, rewizjonistów, intelektualistów, inteligencję, studentów, Kościół katolicki.

Słowem to groteskowe „exposé” jest pomyślane jako ucieczka do przodu, by uniknąć rozliczenia za niezrealizowane obietnice wygłoszone przy formowaniu rządu w 2007 i 2011 roku. Upadające firmy, dramatycznie rosnące bezrobocie, państwo zawłaszczane przez partyjną sitwę, praca do śmierci i wyższe podatki to są dziś problemy, z których Tusk powinien się wytłumaczyć Polakom.

Ze 125 obietnic wyborczych zostało zrealizowanych zaledwie kilka. Nie był między innymi przez złą politykę stymulowany wzrost gospodarczy. Za to rząd zafundował Polakom rosnący deficyt budżetowy i zadłużenie państwa na kolejne pokolenia, cięcia, rosnące bezrobocie, spadek eksportu, rosnącą inflację, drożyznę i spowolnienie gospodarcze.

Mamy wzrost podatków, które poprzedziła słynna wypowiedź Donalda Tuska: „przysięgam Polakom, że każdy, kto w moim rządzie zaproponuje podwyżkę podatków, zostanie przeze mnie osobiście wyrzucony”.

Zamiast podniesienia płac dla budżetówki i zwiększenia rent i emerytur jest przymusowa praca prawie do śmierci. Z szumnie zapowiadanych 1700 kilometrów autostrad i dróg ekspresowych zbudowano ledwie 600, i to niepełnowartościowych, a przy okazji doprowadzono do zapaści polskiego sektora budowlanego.

Zamiast likwidacji NFZ i naprawy służby zdrowia dokonano podziału na równych i równiejszych, dla „lepszych” jest dostęp do usług medycznych, dla „gorszych” wielomiesięczne kolejki i upokarzanie.

Zamiast zachęcania do powrotu do Ojczyny Polaków z emigracji zarobkowej jest prowadzona polityka, by jak najwięcej obywateli opuszczało swój kraj i szukało szczęścia na obcej ziemi.

Zamiast polepszenia edukacji trwa w najlepsze pełzająca reforma, która powoduje, że jest coraz niższy poziom wykształcenia Polaków.

Zamiast sprowadzenia wraku Tu-154 i wyjaśnienia okoliczności i przyczyn katastrofy smoleńskiej rząd wykazał się nieudolnością i niekompetencją oraz doprowadził do ośmieszenia Polski na arenie międzynarodowej. Zamiast taniego państwa mamy największy w historii wzrost biurokracji.

We wszystkich tych sprawach Donald Tusk i jego podwładni swoimi działaniami zaprzeczali swoim deklaracjom, oszukiwali Polaków, mijali się z prawdą, mataczyli, manipulowali faktami, odwracali kota ogonem. Tak też jest od ponad dwóch lat w wyjaśnianiu tragedii smoleńskiej.

Rząd został zamieniony w firmę reklamiarską, która generuje takie „eventy” jak żałosne gawędy i połajanki ministra Jacka Rostowskiego nieumiejącego policzyć podstawowych parametrów budżetu państwa. Mamy niekompetentnych ministrów, np. Bartosza Arłukowicza, Joannę Muchę, Sławomira Nowaka, Krystynę Szumilas. Mamy szefa kancelarii premiera odpowiedzialnego w dużej mierze za tragiczny lot do Smoleńska. Do tej pory Tomasz Arabski jest pod szczególna ochroną i nie poniósł żadnej odpowiedzialności za swoje czyny.

Za rzecznikiem rządu już od kilku lat ciągnie się niewyjaśniona sprawa otrzymywania korzyści od zagranicznego przedsiębiorcy i niewpisania tego do oświadczenia majątkowego oraz rejestru korzyści, a także ciąży uprawdopodobniona sprawa załamania ustawy antykorupcyjnej.

Ferenc Gyurcsány, skompromitowany kłamstwami socjalistyczny premier Węgier, odszedł w 2009 roku w niesławie po 5 latach. Właśnie zbliża się piąta rocznica rządów socjalliberała Donalda Tuska…

Źródło: Nasz Dziennik