Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Dobry Znak: Tusk jak Gyurcsány

Mało kto dziś w Polsce pamięta Ferenca Gyurcsány, premiera Węgier w latach 2004 – 2009. Ten były komunista, a następnie socjalista, odszedł w niesławie po skandalicznych rządach, doprowadzając kraj do ruiny

17 września 2006 roku węgierskie radio ujawniło wypowiedź premiera z zamkniętego posiedzenia partii socjalistycznej, w której bezceremonialnie przyznał się do zakłamywania informacji o stanie węgierskiej gospodarki podczas jego rządów i rządów jego partii oraz zapowiedział konieczność przeprowadzenia drastycznych reform, które zostały ukryte przed opinią publiczną. Mówił m.in.: „Przez ostatnie półtora roku kłamaliśmy rano, wieczorem i w nocy”. Ta wypowiedź wywołała burzę i falę gigantycznych protestów społecznych, doprowadziła do trwającego prawie trzy lata upadania najgorszego węgierskiego gabinetu i premiera, o którym rosyjska prasa z żalem napisała, że Gazprom stracił fotel premiera w Budapeszcie, chronionym również przez Brukselę i europejskie czerwono-różowe salony.
Skojarzenie socjalisty Ferenca Gyurcsány z socjalliberałem Donaldem Tuskiem nasuwa się samo. Zwłaszcza po tym, jak 14 sierpnia podczas pierwszej konferencji prasowej dotyczącej afery Amber Gold, ustosunkowując się do pytania, czy miał wiedzę od służb specjalnych dotyczącą tej piramidy finansowej powiedział: „Sugestia, że mogłem mieć tajne informacje (….) jest – delikatnie mówiąc – niemądra i nawet nieprzyzwoita”. Po czym okazało się, że już 24 maja w Kancelarii Premiera była tajna notatka opracowana przez funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, w której informowano szefa rządu o nieprawidłowościach w spółce Amber Gold.
Lecz to nie jedyne „mijanie się z prawdą” i wprowadzanie w błąd Polaków. Premier Donald Tusk obiecywał wiele, między innymi wdrożenie podatku liniowego i okręgów jednomandatowych w ordynacji wyborczej do Sejmu RP. Tymczasem o obłudzie i cynizmie rządzącej PO i jej szefa oraz traktowaniu społeczeństwa jak „ciemnego ludu, który wszystko kupi” świadczy fakt zniszczenia i zmielenia 750 tys. podpisów, które zebrało PO pod petycją o wprowadzeniu jednomandatowych okręgów wyborczych. A to był przecież jeden ze sztandarowych pomysłów Donalda Tuska, który dziś okazał się czystym oszustwem wyborczym.

Ze 125 obietnic wyborczych zostało zrealizowanych zaledwie kilka. Zabrakło stymulacji wzrostu gospodarczego. Za to rząd zafundował Polakom rosnący deficyt budżetowy i zadłużenie państwa na kolejne pokolenia, cięcia, rosnące bezrobocie, spadek eksportu, rosnącą inflację, drożyznę i spowolnienie gospodarcze. Mamy wzrost podatków, które poprzedziła słynna wypowiedź Donalda Tuska: „przysięgam Polakom, że każdy, kto w moim rządzie zaproponuje podwyżkę podatków, zostanie przez mnie osobiście wyrzucony”. Zamiast podniesienia płac dla budżetówki i zwiększenia rent i emerytur jest przymusowa praca prawie do śmierci. Z szumnie zapowiadanych 1700 kilometrów autostrad i dróg ekspresowych zabudowano ledwie 600 i to niepełnowartościowych, a przy okazji doprowadzono do zapaści polskiego sektora budowlanego. Zamiast likwidacji NFZ i naprawy służby zdrowia dokonano podziału na równych i równiejszych, dla „lepszych” jest dostęp do usług medycznych, dla „gorszych” wielomiesięczne kolejki i upokarzanie. Im wyżej małpa wejdzie, tym bardziej widać, że ma ogon – F. Cooper

Zamiast dawania powodów do powrotu do ojczyzny Polaków z emigracji zarobkowej jest prowadzona polityka, by jak najwięcej obywateli opuszczało swój kraj i szukało szczęścia na obcej ziemi. Zamiast polepszenia edukacji trwa w najlepsze pełzająca reforma, która powoduje, że jest coraz niższy poziom wykształcenia Polaków. Zamiast sprowadzenia wraku prezydenckiego Tu-154 i wyjaśnienia okoliczności i przyczyn katastrofy smoleńskiej rząd wykazał się nieudolnością i niekompetencją oraz doprowadził do ośmieszenia Polski na arenie międzynarodowej. Zamiast taniego państwa mamy największy w historii wzrost biurokracji i pamiętny kilkunastodniowy „wyjazd życia” Donalda Tuska do Peru, co dało asumpt do skandowania niezadowolonym z polityki rządu hasła: „Słońce Peru, mistrz bajeru”. Zamiast walki z korupcją i indolencją państwa jest afera hazardowa, Amber Gold i syn premiera zamieszany w machinacje Marcina P.

We wszystkich tych sprawach Donald Tusk i jego podwładni swoimi działaniami zaprzeczali swoim deklaracjom, oszukiwali Polaków, mijali się z prawdą, mataczyli, manipulowali faktami, odwracali kota ogonem. Tak też jest od ponad dwóch lat w wyjaśnianiu tragedii smoleńskiej. Rząd został zamieniony w firmę reklamiarską, która generuje takie „eventy” jak żałosne gawędy i połajanki ministra Jacka Rostowskiego nieumiejącego policzyć podstawowych parametrów budżetu państwa. Mamy niekompetentnych ministrów, np. Arłukowicza, Muchę, Nowak, Szumilas. Mamy szefa kancelarii premiera, odpowiedzialnego w dużej mierze za tragiczny lot do Smoleńska. Do tej pory Tomasz Arabski jest pod szczególną ochroną i nie poniósł żadnej odpowiedzialności za swoje czyny. Za rzecznikiem rządu już od kilku lat ciągnie się niewyjaśniona sprawa otrzymywania korzyści od zagranicznego przedsiębiorcy i niewpisania tego do oświadczenia majątkowego oraz rejestru korzyści, a także ciąży uprawdopodobniona sprawa załamania ustawy antykorupcyjnej. Pod rządami obecnego premiera Polska to kraj hipokryzji, który zbliża się do standardu białoruskiego, a nie demokratycznego.

Ferenc Gyurcsány w końcu odszedł w niesławie po 5 latach. Właśnie zbliża się piąta rocznica rządów Donalda Tuska. Jak długo będą jeszcze trwały jego rządy?

Źródło: Dobry Znak 17(99)/2012