Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Nasz Dziennik – Orzeł i reszka: Bezkarność

Proces tak zwanej mafii pruszkowskiej trwał 6 lat. Tak samo długo trwało kosztowne i prowadzone z ogromnym zadęciem propagandowym śledztwo poprzedzające sam proces, czyli razem 12 lat. Tymczasem góra urodziła mysz. Wyrok warszawskiego sądu okręgowego w tej sprawie to katastrofalna porażka prokuratury, która nie była w stanie w sposób właściwy zgromadzić materiału dowodowego.

Andrzej Z. ps. „Słowik”, jeden z przywódców gangu, został uniewinniony. Może się domagać od Skarbu Państwa, czyli od nas wszystkich, odszkodowania za „nieuzasadniony” areszt. Na własne oczy widzimy bezkarność w majestacie prawa. Ponadto – jak wskazuje sprawa prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku – sądy w Polsce potrafią być usłużne wobec polityków i działać dyspozycyjnie na ich telefon, co kompromituje niezależność i niezawisłość władzy sądowniczej. Czy tylko w Gdańsku?

W Stanach Zjednoczonych taki proces jak mafii pruszkowskiej zakończyłby się kilkusetletnimi wyrokami więzienia dla przywódców i uczestników zorganizowanej grupy przestępczej. Tam nie ma „świętych krów”, a przestępca jest przestępcą. Kilka lat temu głośno było o pedofilii Romana Polańskiego ściganego przez amerykański wymiar sprawiedliwości. W Polsce reżyser był „rozgrzeszany” przez tak zwane elity.

Dla pewnej wokalistki tak zwany salon zaprzyjaźniony z władzą domaga się specjalnej uprzywilejowanej taryfy ulgowej, bo jest „politycznie poprawną” celebrytką i wyborczynią Platformy Obywatelskiej, a za posiadanie takiej samej ilości narkotyku zwykły obywatel trafia do więzienia. W innych sytuacjach ci sami ludzie deklarują szacunek dla prawa. Czy to nie obłuda? Ile trzeba nakręcić filmów, ile nagrać piosenek, ile dziesiątek milionów złotych ukraść, jaką zorganizowaną grupę przestępczą stworzyć, by uniknąć odpowiedzialności?

Dlaczego zwykły człowiek ma być poddawany prawu, a ustosunkowany celebryta czy zaprzyjaźniony z politykami oszust tysięcy ludzi korzysta z przywilejów i statusu kogoś ponad prawem? Polaków boli, że w kraju rządzonym przez ekipę Tuska nie wszyscy są równi wobec prawa, a to jest jednym z podstawowych standardów demokratycznego państwa prawa.

Wyrok w sprawie mafii pruszkowskiej to również dowód na niesprawiedliwość państwa polskiego. Jest ono bezwzględne wobec słabych, a tchórzliwe wobec tych, którzy są w „układzie” albo mają odpowiednie plecy. Poprzez swoich urzędników i funkcjonariuszy opresywnie zachowuje się wobec zwykłego obywatela, natomiast jest spolegliwe wobec możnych i silnych.

Ubogi emeryt, który pomyli się w zeznaniu podatkowym, jest ścigany w sposób bezwzględny, natomiast Marcin P. przez lata nie był kontrolowany przez Urząd Skarbowy i był chroniony przez wymiar sprawiedliwości. Państwo polskie jest bowiem bezradne wobec bezkarnych, silnych i zorganizowanych grup przestępczych oraz sitw towarzysko-polityczno-biznesowo-przestępczych, które pozwalały działać takim aferzystom jak Marcin P., założyciel piramidy finansowej Amber Gold.

Czy tak było tylko w Trójmieście – w którym rządząca krajem PO ma wyjątkowo duże wpływy – czy także inne miasta i regiony w Polsce są opanowane przez sitwy działające z udziałem niektórych polityków, samorządowców i funkcjonariuszy państwa? W jakim stopniu te sitwy kryją nadużycia i przestępstwa dokonywane w ramach lokalnych układów biznesowo-towarzyskich? Wiele, niestety, wskazuje jednak na to, że „układ gdański” stanowi wierzchołek góry lodowej.

Źródło: Nasz Dziennik, Sobota-Niedziela, 15-16 września 2012, Nr 216 (4451)