Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Nasz Dziennik – Orzeł i reszka: Fascynacje prezydenta Gdańska

Paweł Adamowicz to wieloletni prezydent Gdańska reprezentujący Platformę Obywatelską. Ostatnio dał się poznać jako osoba uwiarygodniająca instytucję finansową Amber Gold, założoną przez znanego trójmiejskiego aferzystę, co było wykorzystane w materiałach promocyjnych tego parabanku.

Ciekawe, na ile ciepłe słowa wypowiedziane przez prezydenta Gdańska o szemranej instytucji założonej przez Marcina P. (którego w domyśle zła reputacja – jak zapewniał premier Tusk – była „powszechnie znana”) przyczyniły się do oszukania jeszcze większej liczby Polaków, w tym mieszkańców Gdańska.

Prezydent Gdańska dał się również poznać jako specyficzny miłośnik historii. W maju tego roku służby kierowanego przez niego miasta przywróciły słynnej stoczniowej bramie wygląd z sierpnia 1980 r. i w miejsce dotychczasowego napisu „Stocznia Gdańska S.A.”, pojawiła się nazwa „Stocznia Gdańska im. Lenina”. Na bramę wrócił też metalowy emblemat Orderu Sztandaru Pracy.

Brama o takim wyglądzie została zniszczona przez komunistów w grudniu 1981 r., gdy na początku stanu wojennego czołg sforsował wejście do stoczni. Prawie natychmiast została zamontowana nowa brama, która przetrwała do dzisiaj.

Inspiracją do wykonania rekonstrukcji wyglądu bramy były działania Doroty Nieznalskiej, znanej skandalistki, oskarżonej swego czasu o obrazę uczuć religijnych. Sam Adamowicz bronił pomysłu, twierdząc, że to element edukacji historycznej i uzmysłowienie, jakim „gigantycznym chichotem historii był ten wielki strajk, wielki zryw stoczniowy. Pokazanie, że upadek zbrodniczej ideologii stworzonej przez właśnie Włodzimierza Lenina zaczął się w zakładzie jego imienia”.

Słowa Adamowicza to czysta sofistyka obłudnie skrywająca promocję ideologii totalitarnych, które formalnie są zakazane. Cały kraj można by według tej zasady zamienić w skansen komunizmu i hitleryzmu.

W myśl przewrotnej logiki prezydenta Gdańska należałoby np. Katowice przemianować znowu na Stalinogród, bo to przecież element edukacji historycznej ukazującej skalę kultu jednostki. Na gmachu Centrum Bankowo-Finansowego przy ul. Nowy Świat 6/12 w Warszawie należy znowu zawiesić czerwoną flagę i tablicę „Komitet Centralny PZPR”, bo to przecież „chichot historii”, że w dawnej centrali komunistycznej partii dziś są instytucje wolnorynkowe.

Albo np. zmienić nazwę miasta Gdańska na Danzig, by ukazać, jak „gigantycznym chichotem historii” jest powrót do macierzy ulubionego przez Hitlera miasta u ujścia Wisły, o które wybuchła II wojna światowa.

Zresztą za obecnej prezydentury to nie jedyny wybryk. W prowadzonym przez miasto Gdańsk CSW „Łaźnia”, w lutym tego roku, za publiczne pieniądze propagowany był Adolf Hitler i swastyka przy okazji prezentacji filmu „100 lat Adolfa Hitlera”.

Na szaleństwa władzy promującej zbrodnicze ideologie jest nieposłuszeństwo obywatelskie. Miejsce Lenina, jednego z największych zbrodniarzy w dziejach ludzkości, jest na śmietniku historii.

Dlatego posłowie Andrzej Jaworski i Janusz Śniadek oraz przewodniczący „Solidarności” Piotr Duda w przeddzień kolejnej rocznicy strajków sierpniowych i wybuchu II wojny światowej odpiłowali od bramy stoczniowej nazwisko Lenina.

Andrzej Jaworski powiedział po akcji, że jako parlamentarzysta „stojący na straży prawa i sprawiedliwości” nie mógł nie wziąć udziału w „czyszczeniu miasta z fantazji komunistycznych Pawła Adamowicza”.

Źródło: Nasz Dziennik, Sobota-Niedziela, 1-2 września 2012, Nr 204 (4439)