Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Dobry Znak: Nieznane ludobójstwo sprzed 75 lat

Bardzo powoli, ale jednak coraz lepiej są wyjaśniane białe plamy w historii. Mimo tego rozstrzelanie przez NKWD 111.091 Polaków w latach 1937–1938 nadal jest mało znane i z trudem ujawniane, mimo iż od tego dramatu upływa równo 75 lat  

O „Operacji polskiej”, czyli o tragicznych losach Polonii na terenach ZSRS przed 1939 ukazało się już kilka informacji. Przed kilku laty pojawiła się między innymi książka bezpośredniego świadka tragicznych wydarzeń sprzed 75 lat – Mieczysława Łozińskiego, zatytułowana „Operacja Polska. Stalinowska zbrodnia na Polakach w latach 1937 – 1938”.
Autor zwraca uwagę, że po podpisaniu Pokoju Ryskiego w 1921 r. w granicach Związku Sowieckiego według oficjalnych danych znalazło się ok. 1,2 mln Polaków, według Łozińskiego trzykrotnie więcej. Główne skupiska naszych rodaków znajdowały na dawnych kresach I Rzeczpospolitej – na Żytomierszczyźnie (sowiecka Ukraina) i Mińszczyźnie (sowiecka Białoruś). Polonia w wyniku rewolucji bolszewickiej straciła wszystko: mowę ojczystą, zwyczaje, religię, kulturę narodową, dobytek. Stosunek władz sowieckich do Polaków ewoluował i stawał się coraz bardziej nieprzychylny, a podejrzliwość zaczęła narastać szczególnie w okresie kolektywizacji wsi (1929 – 32). W tym czasie działalność antyreligijną uznano za politykę państwową, zwiększyła się ateizacja, zamknięto kościoły, prześladowano duchownych. Zaczęły się aresztowania i wywózki na Sybir.
Polacy pozostali wierni swoim narodowym tradycjom i religii katolickiej, stawili masowy opór wobec kolektywizacji, złamany na Ukrainie siłą i wielkim głodem. Tylko w 1933 r. ludność rejonów zamieszkałych przez Polaków zmniejszyła się – w wyniku deportacji w głąb ZSRS – o około jedną czwartą. Na Marchlewszczyźnie utworzonej w 1925 roku na Ukrainie, drugim, obok Dzierźyńszczyzny na Białorusi, polskim okręgu autonomicznym, który miał w zamyśle władz ułatwić komunizację Polaków, skolektywizowano do 1931 r. zaledwie 19% gospodarstw, co wywołało wściekłość Sowietów. Bardzo niewielu Polaków wstąpiło do komunistycznej partii, a spodziewany wpływ polskich okręgów autonomicznych na sytuację w II RP był znikomy. Polska skutecznie broniła się przed sowiecką infiltracją.
Oba polskie okręgi autonomiczne zostały w 1935 roku zlikwidowane. W latach 1935 – 36 zaczęto deportować opornych wobec kolektywizacji do Kazachstanu (w sumie ok. 100 000 Polaków, którzy założyli aż 307 nowych polskich wsi) i zaczęły się masowe aresztowania. Te działania miały doprowadzić do ostatecznego odpolszczenia Kresów, a przy okazji pełnego wynarodowienia Polaków.

Jednak podstawą do najstraszliwszego terroru stał się wspomniany już rozkaz operacyjny NKWD ZSRS nr 00485 z 11 sierpnia 1937 r. Nikołaja Jeżowa. Pierwotnie miał zostać zrealizowany w ciągu trzech miesięcy, faktycznie rozprawa z Polakami trwała 15 miesięcy. W rozkazie czytamy między innymi: „Wszyscy aresztowani w miarę ujawnienia stopnia ich przewinienia w procesie śledztwa podlegają podziałowi na dwie kategorie: a) pierwsza kategoria podlegająca rozstrzelaniu, do której należą wszystkie szpiegowskie, dywersyjne, szkodnicze Im wyżej małpa wejdzie, tym bardziej widać, że ma ogon – F. Cooper i powstańcze kadry wywiadu polskiego; b) druga kategoria, mniej aktywna od nich, podlega osądzeniu w więzieniach i łagrach z wyrokiem od 5 do 10 lat”.
W okresie od 15 sierpnia 1937 r. do 15 listopada 1938 r. w ramach „operacji polskiej” skazano ponad 168 tys. osób, w tym 111 091 na karę śmierci; pozostałych na kary 5-10 lat więzienia lub łagru, faktycznie najczęściej na 15 lat. Zarzuty od początku do końca były fałszywe. Aresztowania przeprowadzano w godzinach nocnych, masowo, w pośpiechu, sprawnie i bez rozgłosu. Rozstrzeliwania odbywały się nocą w obwodowych komendach NKWD. Technologia ludobójstwa była taka sama – strzał w tył głowy ofiary, tak jak później w Katyniu, Charkowie i Miednoje.
Na zmianie mordowano 250 osób, w miejscu kaźni stały dwa wiadra: jedno z wodą, drugie z wodą kolońską. Mieczysław Łoziński pisze: „Każdy z oprawców był przesiąknięty zapachem krwi ludzkiej tak, że nawet pies uciekał i dopiero z pewnej odległości zaczynał nerwowo szczekać na oprawcę…. (s. 112)”. Masowe egzekucje Polaków w latach 1937-1938 odbywały się w Kijowie- -Bykownii, Mińsku-Kuropatach, Moskwie-Butowo, w Lewaszowie pod Petersburgiem, Smoleńsku, Charkowie, Winnicy i w innych miejscach. Zwłoki pomordowanych w godzinach nocnych wywożone były „czornymi woronami” w okoliczne lasy, gdzie w miejscach dobrze ukrytych wrzucano je do głębokich dołów i zasypywano. Historycy obliczają, że w okresie 1934-1938 (zwłaszcza w okresie „wielkiej czystki” w latach 1936-1938) wymordowanych zostało w ZSRS (głównie podczas „operacji polskiej”) przynajmniej 150 tys. Polaków. Dziesiątki tysięcy skazano na więzienia lub obozy, dziesiątki, a nawet setki tysięcy deportowano w głąb ZSRS. Do tych ofiar należy doliczyć Polaków, mieszkańców sowieckiej Ukrainy, którzy zmarli w latach 1932-1933 w wyniku tzw. „wielkiego głodu”, sztucznie wywołanego przez władze ZSRS w celu złamania oporu ludności wobec przymusowej kolektywizacji.

Należy podkreślić, ze ofiarami tych straszliwych represji byli głównie mężczyźni młodzi i w sile wieku. W ten sposób żywioł polski w ZSRS został bardzo osłabiony i prawie w każdej polskiej rodzinie był ktoś zamordowany, uwięziony bądź zesłany do łagru.

Jan Maria Jackowski