Opublikowano w kategorii: Aktualności

W Senacie RP – punkt porządku obrad: ustawa o zmianie ustawy – Prawo o zgromadzeniach.

Senator Jan Maria Jackowski:
Pani Marszałek! Panowie Ministrowie! Wysoka Izbo! Czcigodni Goście z Organizacji Społecznych, z Fundacji Helsińskiej!

Przyznam, że jak przysłuchiwałem się tej dzisiejszej debacie i jak zapoznawałem się z materiałami dotyczącymi tego projektu ustawy, to naszła mnie bardzo smutna refleksja. Ja pamiętam jeszcze czasy PRL, czyli tak zwany twardy totalitaryzm, kiedy nie było możliwości demonstrowania, a ten, kto to robił, był uznawany za element antysocjalistyczny, był pałowany, więziony, niekiedy ludzie też ginęli, były i takie przypadki. Chciałbym w tym momencie podziękować tym, którzy mieli odwagę zaapelować w obronie wolności demokratycznych, a mają najlepszy tytuł do tego, ponieważ można powiedzieć, że własną krwią, przykładem i własnymi cierpieniami przyczynili się do odzyskania przez Polskę niepodległości.

Był ten twardy totalitaryzm, ale może być też tak zwany soft totalitaryzm, taki mięciutki. Władza ludowa, jak czegoś zakazywała, a ludzie ten zakaz naruszali w imię walki o wolność, to musiała użyć milicji, ZOMO, jakiś tam innych instrumentów do pacyfikacji. Dzisiaj próbuje się to robić w rękawiczkach przez formułki prawne, powiązanie z odpowiedzialnością finansową, procedury, oddanie spraw uznaniowości urzędników. No bo wyobraźmy sobie, że w Warszawie jest kampania wyborcza do samorządu i przeciwnicy pani prezydent Gronkiewicz chcą zgłosić manifestację. Zaraz się okazuje, że ktoś inny w tym samym miejscu organizuje demonstrację i ona jest… To jest Warszawa, no to może gazety się tym zainteresują. Ale co – mówili o tym poprzednicy – z małymi miejscowościami, co z praktyką samorządów? Jak ktoś będzie niezadowolony z władzy lokalnej, jak jakaś grupa społeczna będzie chciała… A my tu dajemy instrument dla samowoli urzędniczej, dla uznaniowości.

Sprawa kolejna: zgłoszenie. Pan minister mówi, że można zgłaszać e-mailem. A później co? Gdzie się odbędzie dyskusja, kto ma potwierdzenie i o której godzinie wysłał taki e-mail? W sądzie? A jeszcze później się okaże, że skrzynka była zapchana, bo tyle było zgłoszeń. Proszę państwa, są pewne procedury w państwie prawa, w których mowa o tym, jak powinno wyglądać prawidłowe powiadomienie, jakie są kryteria i jaka jest instancja odwoławcza. No, jakieś zasady obowiązują.

Ja tu widzę niestety cały ciąg działań, powiem wprost, szeroko rozumianego obozu władzy, który to obóz przez ostatnie lata konsekwentnie próbuje ograniczyć wolności obywatelskie w Polsce. Przypomnę chociażby słynny pomysł rejestru stron internetowych, zgłaszany przed kilku laty. Była to próba ocenzurowania internetu. Przypomnę też słynną sprawę ACTA i kompromitujące ministra Boniego wypowiedzi o tym, że wpierw podpiszemy, a dopiero później przyjrzymy się, czy to nie narusza wolności słowa albo innych zasad, na przykład zasady prywatności, których demokratyczne państwo prawa powinno przestrzegać. I przypomnę jeszcze słynną sprawę informacji publicznej. Tu, w tej Izbie padł wniosek, żeby pod pretekstem interesów gospodarczych ograniczyć dostęp obywateli do informacji publicznej. Występuje patologia: słyszymy o nadużyciach w spółkach Skarbu Państwa, słyszymy, co się dzieje, jaki panuje nepotyzm. I co, próbuje się ograniczać… A przecież jedynym remedium na tego typu patologie jest właśnie dostęp do informacji, jej powszechność i możliwość obywateli zapoznania się z nią. Gdyby były pełne informacje o składach rad nadzorczych i zarządów – i to nie tylko imię i nazwisko, ale również przynależność polityczna czy funkcyjna, jeżeli taka występuje, na przykład gdy ktoś jest radnym – to wtedy mielibyśmy inny obraz, po prostu byłoby można czytać mapę powiązań i tego, co dławi polską demokrację i polskie państwo.

Kolejna sprawa: Telewizja Trwam.

(Senator Kazimierz Kutz: O Boże…)

No kto jak nie obóz władzy doprowadza do tego, że mamy do czynienia z tak zwanym wykluczeniem cyfrowym sporej grupy obywateli?

A teraz jeszcze i ten projekt, który wynika, jak mam nadzieję, ze szlachetnych pobudek. Tyle że przy okazji wylewa się dziecko z kąpielą. Oczywiste jest, że prawo o zgromadzeniach należałoby – mówił o tym pan senator Zientarski i ja podzielam tę opinię – kompleksowo znowelizować, a nie tylko tak pod wpływem emocji, i to jeszcze na podstawie zmanipulowanych przekazów medialnych o tym, co się działo 11 listopada, pod wpływem chwili proponować zapisy, które w sposób oczywisty godzą w wolności obywatelskie, jak również w konstytucję, co wynika z przedstawionych dokumentów i wątpliwości profesora Chmaja, jak i wątpliwości prezentowanych przez organizacje społeczne oraz fundacje zajmujące się prawami obywatelskimi, a także z wątpliwości prokuratora generalnego, który wyraźnie mówi o tym w swoim piśmie, i wreszcie z wątpliwości rządu, które też były zgłaszane. A my tu jak w jakimś obłędzie idziemy, żeby to przepchnąć.

Wysoka Izbo, co to znaczy, że przewodniczący ma ponosić karę za jakieś złe zachowania? A co, jeżeli demonstracja zwołana jest internetowo, tak jak to było w przypadku protestów przeciw ACTA, i przychodzą różni ludzie – a każdy może przyjść – w tym na przykład jacyś chuligani, jest kilkusetosobowy tłum, i ktoś wybije szybę? Jak można w demokratycznym państwie prawa wprowadzać instytucję odpowiedzialności zbiorowej albo instytucję odpowiedzialności za czyn niepopełniony przez daną osobę?

Tu rzeczywiście widzimy chęć powrotu do pałowania, do tradycji pałowania. Bezradność policji, bezczynność policji albo nieporadność policji była powszechnie krytykowana w prasie od lewa do prawa – proszę przeczytać artykuły w gazetach po tych wszystkich dużych demonstracjach, które kończyły się jakimiś zamieszkami. I zamiast usprawnić działania policji – pan senator Cimoszewicz mówił o tym, żeby nie stosować sankcji, która jest nieadekwatna – próbuje się po prostu ograniczyć prawa.

O co w tym wszystkim chodzi? Ano o to, że na jesień planowane są różne demonstracje. I władza, szeroko rozumiany obóz władzy, obawia się tych demonstracji i próbuje je w sposób administracyjnoprawny ograniczyć. Tak samo jest – już o tym wspomniałem – w samorządach. Jeśli chodzi o uznaniowość decyzji urzędnika, Wysoka Izbo, to chyba każdy, kto trochę zna Polskę i zna samorządy, wie, jak to wygląda. Była zresztą o tym mowa w tej sali.

Wysoka Izbo, wydaje mi się, że… Zwracam się do senackiej większości o to, żeby bronić honoru Senatu, Izby, która była pierwszą demokratycznie wybraną izbą parlamentarną po przemianach 1989 r., Izby, w której zasiadali i zasiadają bohaterowie naszej niepodległości. Chciałbym, aby ta Izba miała odwagę stanąć w obronie praw obywatela, praw wolności. A ten szantaż, kiedy mówi się o tym, że nie zdążymy do hipotetycznych wydarzeń listopadowych…

Za chwilę będziemy procedować ustawę o radiofonii i telewizji. Tak? Możemy się umówić, że przegłosujemy ewentualne poprawki, i ustawa trafi jeszcze na to posiedzenie Sejmu i wyjdzie z Sejmu. A więc argument proceduralny jest tu nie do przyjęcia – wszystko zależy tylko od dobrej woli. Ale, jak widać, tej woli nie ma. Dlatego ja, tak jak mój klub, będę głosował przeciwko przyjęciu tej ustawy, ale będę też popierał te poprawki, które łagodzą jej negatywne skutki. Dziękuję. (Oklaski)

Źródło: 16. posiedzenie Senatu RP VIII kadencji, I dzień