Opublikowano w kategorii: Aktualności

W Senacie RP – punkt porządku obrad: drugie czytanie projektu uchwały z okazji 90. rocznicy powrotu części Górnego Śląska do Polski.

Senator Jan Maria Jackowski:
Pani Marszałek! Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Czcigodni Goście!

Chwilę mamy szczególną. Bardzo dobrze się dzieje, że Senat Rzeczypospolitej Polskiej oddaje hołd niezwykle doniosłym wydarzeniom historycznym.

Na wstępie chciałbym podziękować pani marszałek, inicjatorce tego projektu uchwały, za ten tekst, za tę inicjatywę i za odwagę głoszenia poglądów, które nie zawsze bywają uznawane przez środowiska politycznie poprawne. (Oklaski)

Chciałbym też powiedzieć, że w całej rozciągłości popieram ten projekt uchwały i oczywiście będę za nim głosował. Robię to z wielu powodów – jako historyk z wykształcenia, ale także przez wzgląd na pamięć mojego dziadka, który znał Wojciecha Korfantego i uważał go za jednego z najwybitniejszych polityków II Rzeczypospolitej, za polityka, który w wyniku napięć politycznych, jakie istniały w tamtym czasie, pozostał niestety politykiem niewykorzystanym dla sprawy Polski i dla sprawy Śląska. Taka była nasza historia. I to również znalazło odbicie w tej uchwale. Pani Marszałek, dziękuję za to, że stosowny akapit się tu znalazł.

Aby zilustrować, jak silne są emocje wokół spraw, o których tu mówimy, chciałbym przytoczyć pewną historię z życia Wojciecha Korfantego. Otóż, jak wiadomo, miał on narzeczoną – Elżbietę Szprotównę z Bytomia. Wyznaczono datę ślubu na 1 lipca 1903 r., złożono ofiarę, uzgodniono termin w kościele Świętej Trójcy w Bytomiu. Wysoka Izbo, w przeddzień uroczystości ówczesny proboszcz tego kościoła zażądał od przyszłego pana młodego, żeby ten przeprosił za krytykę proniemieckich księży, którą zawarł w swoich pismach i wypowiedziach, krytykę dotyczącą tego, że ci księża nie dawali rozgrzeszenia Polakom, którzy czytali propolską prasę. Wojciech Korfanty odmówił, powiedział, że takich przeprosin nie złoży. I to świadczy o tym, co mówił pan senator Kutz – to był człowiek z charakterem. Tak, to był człowiek z wielkim charakterem. No i oczywiście ślubu nie było. Narzeczeni wyjechali do Krakowa. Ustawowe sześć tygodni przemieszkali w Krakowie, bo takie były przepisy w Cesarstwie Austro-Węgierskim, i ślub odbył się 5 października 1903 r. Mówię o tym, żeby wskazać, jak silne emocje czasami w tych sprawach panują. Chciałbym też powiedzieć, że Elżbieta Korfanty, jak wiadomo, była również posłanka do Sejmu Śląskiego w latach 1930–35. Zmarła w roku 1966.

Wysoka Izbo, chciałbym też zwrócić uwagę na szerszy problem. Niedawno z inicjatywy pana senatora Laseckiego odbyło się bardzo ciekawe wyjazdowe posiedzenie Komisji Kultury i Środków Przekazu w Babolicach, a więc w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, na którym omawialiśmy problematykę renowacji i ochrony zabytków. Byli tam obecni przedstawiciele Komisji Historycznej Polskiej Akademii Nauk. Jako pierwszy w debacie zabrał wówczas głos pan profesor Zygmunt Woźniczka z Katowic, z Komisji Historycznej Polskiej Akademii Nauk. Wysoka Izbo, to, co powiedział pan profesor, mnie uderzyło, choć znam środowisko historyków, bo sam jestem historykiem. W swoim wystąpieniu mniej koncentrował się na technicznej problematyce ochrony zabytków, która, jak wiadomo, jest poważnym wyzwaniem w naszych realiach, i podkreślił, że państwo polskie nie prowadzi polityki historycznej. Paradoks polega na tym, że PRL jaki był, taki był, ale prowadził jakąś politykę historyczną. Natomiast III RP, poza kilkoma wyjątkami, takiej polityki nie prowadziła. I to jest bardzo niedobre, ponieważ w dzisiejszej Europie wszystkie liczące i szanujące się kraje, i te duże, jak Niemcy czy Rosja, i te mniejsze, jak Czechy, Węgry, Słowenia… Każdy z tych krajów prowadzi własną politykę historyczną, znajdując w przeszłości uzasadnienia dla jakiejś idei czy koncepcji politycznych, które są bieżąco realizowane. Niestety, tak jak przyjęto założenie, że w III RP wolny rynek i niewidzialna ręka rynku wszystko załatwią, dlatego nie ma polityki przemysłowej, nie ma różnych polityk, bo to się samo zrobi, tak również przyjęto, że nie ma – taki jest dominujący nurt – polityki historycznej.

I właściwie to, co robi Wysoka Izba, to jest takie troszeczkę ratowanie, bo przecież my przyjmujemy różnego rodzaju uchwały, które są fragmentem jakiejś polityki historycznej. Tu chwała Wysokiej Izbie. Chciałbym podziękować i pani marszałek, i wszystkim inicjatorom ważnych uchwał, jakie pojawiają się w tej Izbie, a tę uważam za uchwałę szczególną. Dziękuję za uwagę. (Oklaski)


Żródło:
15. posiedzenie Senatu RP VIII kadencji, I dzień