Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Nasz Dziennik – Orzeł i reszka: Mechanizm przekrętu z udziałem państwa

Po jutrzejszym meczu finałowym Hiszpania – Włochy Euro 2012 przejdzie do historii. Nadchodzi czas podsumowań. Sejm RP przyjął uchwałę nadającą Stadionowi Narodowemu imię legendarnego trenera Kazimierza Górskiego (1921-2006), który w latach 70. polski futbol wprowadził do światowej czołówki. Na meczach swoich podopiecznych zawsze nosił biało-czerwony dres (a nie grantowe ubranko) z nieodłącznym orłem na piersi, i to w czasach, w których „internacjonalistyczna” władza ludowa zwalczała odniesienia do tradycji narodowej. Jego piłkarze grali w biało-czerwonych strojach i wygrywali.
W trakcie słynnej konferencji prasowej prezesa PZPN dowiedzieliśmy się, jak ogromne wynagrodzenia otrzymali działacze, trener i piłkarze za sam udział w mistrzostwach Europy. Bez względu na wynik…

Przy okazji objawił się plan władzy, która chciała zawłaszczyć Euro do swoich celów politycznych, a dumę narodową Polaków i kibicowanie polskiej drużynie utożsamić z poparciem dla rządu. Myślano, że jak nasi wyjdą z grupy, to tym samym uda się odwrócić uwagę opinii publicznej od nieudolności i niekompetencji obecnej władzy oraz wywoływanych przez nią konfliktów z kolejnymi grupami społecznymi.

W tym z firmowaną przez obecną ekipę dyskryminacją katolików przejawiającą się między innymi otwarciem furtki do rugowania religii ze szkół, próbą ograniczenia finansów Kościoła czy wykluczeniem katolickiej Telewizji Trwam.

Rząd przy wykorzystaniu propagandy sukcesu wdrożył taktykę ucieczki do przodu. Stadiony co prawda zostały wybudowane, ale zostały przepłacone, by „swoi” dobrze zarobili, autostrady niby są, ale ich jeszcze nie ma, porażką zakończyło się wiele z megalomańskim zadęciem zapowiadanych inwestycji infrastrukturalnych. Główni wykonawcy przy cichym współudziale państwa doprowadzili do upadku wielu średnich i małych firm, które były podwykonawcami i za wykonane prace nie otrzymały zapłaty.

Mechanizm przekrętu był prosty. Generalny wykonawca, który wygrywał przetarg, dywersyfikował zakres prac i zlecał ich wykonanie podwykonawcom. Umowy o roboty budowlane obejmowały w praktyce jedynie robociznę stanowiącą ok. 25 proc. kosztorysowej wartości danej inwestycji i tylko w tym zakresie według kodeksu cywilnego zapłata była gwarantowana solidarnie przez zamawiającego (państwo) i generalnego wykonawcę.

Natomiast cała reszta zamówienia (materiał, transport, sprzęt) była przerzucana przez dyktujących warunki generalnych wykonawców do zwykłych umów cywilnych, które znacznie trudniej wyegzekwować. Następnie wykonawcy generalni (często firmy zagraniczne) transferowali środki do innych spółek lub do innych krajów oraz wypłacali sobie gigantyczne premie i wynagrodzenia i ogłaszali upadłość, a w konsekwencji unikali płacenia podwykonawcom.

W ten sposób beneficjentem ostatniego boomu budowlanego w Polsce zostały podmioty zagraniczne, które się znakomicie obłowiły kosztem polskiego podatnika na Euro. Natomiast średnie i małe firmy polskie, które dźwigały na sobie trud budów, poniosły ciężar finansowania inwestycji i zostały wydrenowane z kapitału. Dziś ich właściciele są pozbawieni swoich przedsiębiorstw, które zbankrutowały, a ich osobisty majątek zajmują komornicy. Tysiące pracowników tych firm nie otrzymało pieniędzy za pracę i ich rodziny znalazły się w bardzo trudnej sytuacji materialnej.

Źródło: Nasz Dziennik, Sobota-Niedziela, 30 VI – 1 VII 2012, Nr 151 (4386)