Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Nasz Dziennik – Orzeł i reszka: Jaki znak twój? Orzeł biały

Mistrzostwa Europy w piłce nożnej dobitnie uświadamiają, że nadal bardzo silne i realne więzi społeczne łączące mieszkańców Europy to przede wszystkim przywiązanie do wspólnoty narodowej. Ludzie się jednoczą wokół symboli i flag narodowych, ojczystej kultury, historii, tradycji, zwyczajów i tego, co jest im bliskie i w czym wzrastali.
Dzieje się tak na przekór różnym ideologom utopijnego mgławicowego europeizmu i piewcom multi-kulti (wielokulturowości). Wbrew pomrukom przepojonych totalitarną mentalnością funkcjonariuszy politycznej poprawności tropiących z faszystowską gorliwością w zwykłym patriotyzmie przejawy „nacjonalizmu”, „szowinizmu” czy „rasizmu”. Wbrew indoktrynacji mediów głównego nurtu określających, co jest „słuszne” i „właściwe”. Wbrew tak zwanym autorytetom z obozu „postępu i demokracji” pouczających społeczeństwa, co to znaczy być „nowoczesnym człowiekiem”. Wreszcie wbrew bełkotliwym, lewacko-postmodernistycznym hasłom o tworzeniu nowego człowieka, który ma nie posiadać żadnej tożsamości religijnej, kulturowej, narodowej i ma być człowiekiem „bez wartości”, oderwanym od swojszczyzny, ale za to łatwo poddającym się propagandowej i ideologicznej obróbce oraz manipulacji. Biało-czerwone ulice naszych miast i wsi wpisują się w szerszy kontekst europejski. Zamiast zaniku państw narodowych nasilają się tendencje do renacjonalizacji polityki europejskiej. Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Włochy czy Hiszpania, a także państwa mniejsze, jak Litwa, Węgry, Czechy, Słowacja czy Chorwacja, coraz bardziej twardo walczą o swoje narodowe interesy. Ludzie po latach zamętu jako reakcję na modernizm i postmodernizm odkrywają na nowo, że to, co ich łączy, to potrzeba wspólnej tożsamości, dziedzictwa, doświadczeń, przeżyć, rytuałów i symboli, emocji, uczuć, obyczajów, a nie pustych, mgławicowych i abstrakcyjnych pojęć. Że w dzisiejszym globalnym świecie szczególnie potrzebne jest odwołanie do odniesień oczywistych, konkretnych i wyjaśniających ludzką naturę. Podstawowymi wspólnotami są rodzina i ojczyzna. Wspólnota mężczyzny i kobiety oraz ich dzieci tworzą rodzinę, rodzina rodzin – to naród, dopiero zaś rodzina narodów to ludzkość. Jeżeli chcemy przetrwać, musimy bronić podstawowych wartości, a ten, kto je niszczy, jest szamanem zagłady.
W przyszłym roku będziemy obchodzili stulecie śmierci poety neoromantycznego Władysława Bełzy (1847-1913). Na utworach tego wybitnego piewcy polskości formowały się pokolenia Polaków, które przetrwały zabory, dwie wojny światowe, komunizm i PRL, a także szaleństwa demoliberalizmu. Jakże aktualne są jego słowa zapisane w wierszu „Co kochać?”.
„W czyjem sercu miłość tleje
I nie toczy go zgnilizna,
W tego duszy wciąż jaśnieje:
Bóg, rodzina i ojczyzna!”.
Autor „Katechizmu polskiego dziecka” („Kto ty jesteś?/ – Polak mały./ – Jaki znak twój?/ – Orzeł biały./ – Gdzie ty mieszkasz?/ – Między swemi./ – W jakim kraju?/ – W polskiej ziemi./ – Czem ta ziemia?/ – Mą Ojczyzną./ – Czem zdobyta?/ – Krwią i blizną./ – Czy ją kochasz?/ – Kocham szczerze…”) jest dziś poetą zapomnianym. Dlatego wykorzystując renesans patriotyzmu wzmocniony przez turniej Euro, warto się przygotować do jubileuszu Władysława Bełzy i w kontekście naszych czasów odczytywać uniwersalne przesłanie jego twórczości.

Źródło: Nasz Dziennik, Sobota-Niedziela, 16-17 czerwca 2012, Nr 139 (4374)