Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Dobry Znak: Drogi do wolności

     W poniedziałek 7 maja na warszawskich Powązkach został pochowany wybitny Polak – śp. prof. Wiesław Chrzanowski (1923 – 2012). Spoczął na historycznej stołecznej nekropolii w „mieście nieujarzmionym”, które kochał, o które walczył w czasie okupacji i w Powstaniu Warszawskim i w którym mieszkał od urodzenia. Był synem Wiesława Chrzanowskiego (1880 – 1940), znanego inżyniera i konstruktora silników cieplnych, profesora Politechniki Lwowskiej, a od 1919 r. Politechniki Warszawskiej, której był rektorem a latach 30. ub. wieku.

      Profesor Wiesław Chrzanowski senior był nie tylko cenionym naukowcem, ale również patriotą i aktywnym uczestnikiem życia politycznego. W 1920 r. został ministrem przemysłu i handlu w Rządzie Ocalenia Narodowego Wincentego Witosa, który został powołany przez naczelnika państwa Józefa Piłsudskiego w chwili śmiertelnego zagrożenia dla świeżo odrodzonego po zaborach młodego państwa polskiego. Należał do Związku Ludowo-Narodowego zrzeszającego polityków o orientacji narodowej oraz konserwatywnych i chadeckich. W domu Wiesława i Izabeli z  Jaksa-Dobków (1893 – 1975) Chrzanowskich panowała atmosfera staropolska, żywe było odwołanie do tradycji i patriotyzmu rozumianego jednak nowocześnie z uwzględnieniem realiów społecznych i narodowościowych II Rzeczpospolitej.

     Klimat szlacheckiego inteligenckiego domu ukształtował Wiesława Chrzanowskiego juniora – profesora nauk prawnych, żołnierza Armii Krajowej, powstańca warszawskiego, więźnia okresu stalinowskiego prześladowanego i represjonowanego w całym okresie PRL, w 1980 doradcę i współautora  statutu NSZZ „Solidarność”, w okresie przemian 1989 roku założyciela i pierwszego prezes ZChN, posła i marszałka Sejmu I kadencji, senatora IV kadencji, ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego w rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego, honorowego obywatela m. st. Warszawy, kawalera Orderu Orła Białego – na całe jego życie. Wiesław Chrzanowski był człowiekiem którego pierwszą i najważniejszą pasją była Ojczyzna. O niej zawsze mówił „sprawa Polska” –w tym pojęciu ukształtowanym w okresie zaborów chodziło o istnienie niepodległego Państwa Polskiego. Jego poglądy można określić jako narodowo-konserwatywne. Przy czym był realistą, a nie dogmatykiem. Swoim poglądom był wierny całe swoje życie, także w czarnych czasach okupacji hitlerowskiej i sowieckiej oraz represji komunistycznych, w których za bezkompromisowość i trójmian: Bóg – Honor – Ojczyzna płacono nieraz najwyższą cenę.

      Profesor Wiesław był sceptyczny wobec decyzji o wybuchu Powstania Warszawskiego, w którym jednak mężnie walczył i był ranny. Nigdy nie dołączył do chóru krytykantów tego wielkiego narodowego zrywu niepodległościowego! Był politycznym przeciwnikiem Okrągłego Stołu słusznie przewidując, że będzie on instrumentem do wykluczenia opcji prawicowo-narodowej. Z tego powodu, choć miał taką możliwość, nie startował w ograniczonych wyborach 4 czerwca 1989 roku dystansując się wobec zakulisowego trybu powoływania kandydatów do Sejmu z list Komitetów Obywatelskich. Choć sam był oskarżany o współpracę z komunistycznym aparatem bezpieczeństwa, co dla niego było szczególnie krzywdzące i bolesne – to uważał, że lustracja jest potrzebna. Miał dar skupiania ludzi, był wychowawcą kilku pokoleń polityków i myślicieli prawicowych. Obdarzony ogromną kultura osobistą i erudycją miał też dystans do siebie i poczucie humoru. Słynna jest jego odręczna kartka „Drogi konserwatysto, proszę usmażyć sobie jajecznicę, stary endek” skierowana do Jacka Bartyzela, który nocował w mieszkaniu profesora pod jego nieobecność. 

     Profesora miałem zaszczyt poznać na początku 1990 roku. Pierwsze nasze spotkanie miało miejsce w studiu Telewizji Polskiej, w którym z kolegami dziennikarzami przygotowywaliśmy program „Gabinet cieni”. To był pierwszy większy program telewizyjny, w którym mógł wystąpić prezes świeżo tworzonego Zjednoczeniach Chrześcijańsko-Narodowego. Dwa lata później, w 1992 roku przygotowywałem cykl programów dla Telewizji Polskiej zatytułowany „Drogi do wolności”, którego bohaterem był ówczesny marszałek Sejmu RP. Łącznie powstało 10 odcinków tego programu, który był nagrywany w prywatnym mieszkaniu Profesora na warszawskim Powiślu. Powstawanie programu to był cały ceremoniał, wpierw wysyłałem zarys chronologiczny i tematyczny odcinka, uzgadnialiśmy termin realizacji, następnie przyjeżdżałem z ekipą telewizyjna. Gdy koledzy ustawiali światło i kamery, z profesorem przygotowywaliśmy się do nagrania.

     Po zakończeniu pracy ekipa odjeżdżała. Profesor zapraszał na herbatę i długo opowiadał mi o czasach, w których działał i niezliczonych ludziach z bardzo różnych środowisk spotkanych na swojej bogatej drodze życiowej. Urzekała w nim pasja poznawania ludzi, młodzieńczy wręcz entuzjazm, realizm ocen, a jednocześnie optymizm i umiejętność konstruktywnego działania dla Polski w każdych warunkach. To między innymi dzięki niemu polska droga do wolności okazała się możliwa. Odszedł wielki Polak z pokolenia kolumbowego, którego niezwykłym życiorysem można by obdzielić wielu bohaterów. Wieczne odpoczywanie w Niebieskiej Ojczyźnie racz mu dać Panie!

 Jan Maria Jackowski           

 

Źródło: Dobry Znak , nr 9/2012