Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Orzeł i reszka: O groźnym dla ludzi bełkocie

 Niedługo po ubiegłorocznych wyborach parlamentarnych w mediach poprawnych politycznie było lansowanych kilka celebrytek, które w ramach reedukacji „zacofanego” społeczeństwa wyjaśniały, jakie powinny być „jedynie słuszne” poglądy. Jedna z nich, znana dziennikarka, w pierwszym zdaniu zadeklarowała, że woli być „zimną suką” niż „matką Polką”. Zachwalała homoseksualizm, domagała się prawa adopcji dzieci przez konkubinaty jednopłciowe, eutanazji, in vitro na życzenie. Wyznała, że nie znosi dzieci i woli brać psy ze schroniska, niż opiekować się dziećmi. Deprecjonowała ponadtysiącletnią tożsamość kulturową i religijną Polaków. Promowała zabijanie dzieci poczętych i zachwalała środowisko polityczne szerzące nienawiść do ludzi wierzących.
Minęło kilka miesięcy i dowiadujemy się, że rząd Donalda Tuska majstruje przy zasadach finansowania Kościoła, próbuje otworzyć furtkę do rugowania religii ze szkół, ogranicza liczbę kapelanów wojskowych. Redukowane jest nauczanie historii w szkołach, trwają w najlepsze praktyki dyskryminacyjne w stosunku do Telewizji Trwam, są już gotowe projekty ustaw o in vitro oraz zrównujących konkubinaty jednopłciowe z małżeństwami. Premier Donald Tusk jest zwolennikiem ratyfikowania Konwencji Rady Europy przepojonej ideologią feministyczną i genderową. W tym dokumencie pod pretekstem zapobiegania przemocy wobec kobiet dekretuje się zwalczanie naturalnego modelu rodziny i nakłada obowiązek promowania homoseksualizmu.
Konwencja jest napisana językiem bełkotliwym. Relacje międzyludzkie sprowadza do totalnie zideologizowanej walki płci. Rodzinę przedstawia nie jako naturalną wspólnotę miłości i życia, ale środowisko systemowej przemocy i pole dzikiej konfrontacji. Jest nastawiona na zwalczanie religii oraz fundamentów kulturowych, na których jest zbudowana nasza cywilizacja. W art. 12 jest jasno opisany cel Konwencji: „Strony stosują konieczne środki, aby promować zmiany w społecznych i kulturowych wzorcach zachowań kobiet i mężczyzn w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji i wszelkich innych praktyk opartych na (…) stereotypowych rolach kobiet i mężczyzn”. Błogosławiony Jan Paweł II już ponad 20 lat temu przestrzegał, że demokracja oderwana od wartości łatwo zamienia się w jawny i zakamuflowany totalitaryzm. Konwencja pachnie terrorem politycznej poprawności, której skutków już w Polsce doświadczamy. Znany pedagog prof. Aleksander Nalaskowski za sprzeciw wobec rodzinnych domów dziecka prowadzonych przez homoseksualistów trafi przed sąd. To początki w nowym wydaniu chińskiej rewolucji kulturowej. Jak najbardziej słuszne są protesty wobec propozycji Donalda Tuska, by polski parlament ratyfikował Konwencję. Protestują środowiska kobiece. W „Apelu kobiet polskich” czytamy m.in.: „Nasz najwyższy niepokój budzi cała filozofia dokumentu, u podłoża którego legło założenie, że przemoc wobec kobiet jest systemowa, a jej źródłem są religia, tradycja i kultura. (…) Zamiast ratyfikacji tego dokumentu rząd powinien wzmacniać pozycję rodzin”. Przerabialiśmy już oznaczającą zagładę dziesiątków milionów ludzi „walkę klas”, teraz nam się narzuca „walkę płci”. Ta sama jest dialektyka i inżynieria społeczna. Ideologia feministyczna i gender to narzędzie w rękach neomarksistów, którzy „kochają ludzkość”, ale nie kochają człowieka i inicjują w nowym wydaniu chińską rewolucję kulturalną. 

Jan Maria Jackowski

 

Żródło: Nasz Dziennik, 28-29 kwietnia 2012, Nr 100 (4335)