Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Dobry Znak: Kainowe piętno

Minęła druga rocznica tragedii smoleńskiej. Wątpliwości związane w okolicznościami i przyczynami katastrofy zamiast zostać wyjaśnione, tylko się pogłębiają

Kierowany przez Antoniego Macierewicza parlamentarny zespół ds. wyjaśnienia przyczyn katastrofy swoimi pracami udowadnia, jak wielkie były zaniechania i nieudolność organów państwa polskiego w kwestii wyjaśnienia przyczyn katastrofy. Obalono już tezę propagandy rosyjskiej i rządowej o rzekomych naciskach na pilotów oraz, że w kokpicie Tupolewa w momencie podchodzenia do lądowania przebywał gen. Błasik, co miało być dowodem tezy o wywieraniu presji. Z przykrością też trzeba zauważyć, że u osób odpowiedzialnych za ten stan rzeczy nasila się zjawisko, które można określić mianem swoistego kainowego piętna.

W Księdze Rodzaju jest opisane jak Kain z zazdrości zabił Abla. Brat unicestwił brata. W tym wypadku Polak próbuje w krzywym zwierciadle przedstawiać śmierć innego Polaka oraz wymazać go ze świadomości społecznej, tak jakby chciał odwrócić uwagę od własnej roli w tej tragedii. Obecni przywódcy państwa przez swoją postawę, niekompetencję, nieodpowiedzialność i polityczną nienawiść do śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego dali przyzwolenie do przedstawienia przyczyn katastrofy w nieprawdziwym świetle – zgodnie z tezami propagandowymi Rosjan – oraz inicjują działania mające na celu pomniejszenie pamięci o głowie państwa, która zginęła w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 r. Na Krakowskim Przedmieściu nie ma nawet pomnika upamiętniającego ofiary tragedii. Wymowne jest, że   wywodzące się z PO władze Warszawy nocą z 10 na 11 kwietnia chyłkiem usuwały mające wartość symboliczną kwiaty i palące się znicze zostawione przez tysiące warszawiaków przed Pałacem Prezydenckim, co słusznie uznano za profanację.
Styl i sposób działania polskiego rządu doprowadził do ośmieszenia i osłabienia pozycji Polki na arenie międzynarodowej. Zgoda na zastosowanie konwencji chicagowskiej była podjęta – co w końcu przyznał premier Donald Tusk – pod dyktando Moskwy. Następnie Rosjanie bardzo sprytnie zwekslowali prowadzenie śledztwa na MAK, który oficjalnie nie jest stroną konwencji chicagowskiej i według Kremla jest instytucją całkowicie niezależną od rosyjskich władz. Dlatego zaprezentowana wersja raportu jest ostateczna i niezmienna, a władze Rosji twierdzą, że nie miały żadnego wpływu na jego zawartość, choć dokument MAK powstał na ewidentne zamówienie polityczne Moskwy. Kto będzie poważnie traktował premiera Tuska, skoro kilka miesięcy po katastrofie solennie przyrzekał, że do 10 kwietnia 2011 wrak Tupolewa znajdzie się w Polsce. Teraz opinia publiczna dowiedziała się, że Rosjanie z premedytacją zacierają ślady myjąc szczątki samolotu, co można odczytać jako niszczenie dowodów zbrodni.
Polska tragedia nadal trwa. Gołym okiem można zauważyć, że działania PO od samego początku po katastrofie polegały na wykorzystaniu sytuacji po przejęcia pełnej władzy w państwie. I w zasadzie tylko to interesowało rządzących, a po osiągnięciu tego celu   nawet nie ukrywali swojej spolegliwej uległości wobec Moskwy. Podjęli socjotechniczne działania zmierzające do wyciszenia tragedii, a każdy domagający się od polskich władz właściwych dla sytuacji działań oraz reprezentowania polskiej racji stanu na arenie międzynarodowej był przedstawiany jako „oszołom” i „przebrzydły pisowiec”.
Doszło do absurdu. Dziś kto jest za pełnym wyjaśnieniem przyczyn katastrofy, kto uważa, że przedstawiciele najwyższych władz Rzeczpospolitej, którzy zginęli, powinni być odpowiednio uczczeni, kto krytykuje nieudolność rządzących i bylejakość państwa – ten jest napiętnowany jako „niesłuszny”. Kto jest natomiast przeciwko rzetelnemu wyjaśnieniu przyczyn katastrofy, kto jest za jej rozmyciem, kto jest za niepociągnięciem do odpowiedzialności winnych tragedii, kto uważa, że państwo polskie jest najlepiej rządzone, ma najwspanialsze władze, kto się cieszy, że rząd nic nie robi by ratować państwo, kto jest zachwycony, że mamy drożyznę i kryzys – ten jest „słuszny”.

Król jest nagi. Okazuje się, że struktury odpowiedzialne za transport najważniejszych osób w państwie nie są w stanie zapewnić bezpieczeństwa przewożonych osób. Zaistniała sytuacja obnażyła z brutalnym tragizmem słabość państwa polskiego. Okazuje się również, że rząd nie jest w stanie w sposób zdecydowany dopilnować właściwego przeprowadzenia badania przyczyn katastrofy, zadbać o majestat Rzeczypospolitej, która utraciła w bezprecedensowej katastrofie głowę państwa oraz wybitnych przedstawicieli elit politycznych, wojskowych, kulturalnych i społecznych, a także nie jest w stanie strzec prestiżu naszego państwa na arenie międzynarodowej. Niemcy, Francja, Czechy, USA, Izrael, Rosja i każdy pilnujący swoich interesów kraj w sytuacji utraty prezydenta i przedstawicieli kierowniczych struktur państwa podjąłby odpowiednie kroki. Obecny rząd, obciążony piętnem kainowym, ukazał swą niezdolność do reprezentowania polskiej racji stanu.

Jan Maria Jackowski