Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Orzeł i reszka: Co wynika z natarcia cywilizacji śmierci

Co wynika z natarcia cywilizacji śmierci

W mijającym tygodniu Alicja Tysiąc wróciła na czołówki gazet, a to za sprawą precedensowego wyroku
w I instancji Sądu Okręgowego w Katowicach. Tym razem poczuła się dotknięta komentarzami w tygodniku „Gość Niedzielny”, że chciała zabić swoje dziecko. Ksiądz Marek Gancarczyk, redaktor naczelny „GN”, i wydawca tego tygodnika, czyli archidiecezja katowicka, mają przeprosić powódkę i zapłacić jej 30 tys. zł za naruszenie dóbr osobistych. Za co? Za to, że katolicki tygodnik stwierdził rzecz oczywistą, iż aborcja oznacza zabójstwo. Ksiądz Gancarczyk napisał: „Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Strasburgu odrzucił właśnie odwołanie rządu polskiego w słynnej już sprawie Alicji Tysiąc. W konsekwencji pani Tysiąc otrzyma 25 tys. euro odszkodowania, plus koszty postępowania, za to, że nie mogła zabić swojego dziecka”.

W tej sprawie nie chodzi tylko o ewidentne przekłamanie autoryzowane przez funkcjonariuszy państwa, którzy wykazują obskurantyzm i zaprzeczają prawdzie naukowej, że życie człowieka zaczyna się w momencie poczęcia. Nie chodzi także tylko o wprowadzenie cenzury oraz ograniczanie wolności słowa i dopuszczanie w przestrzeni publicznej jedynie treści zgodnych z politycznie poprawną nowomową, w której eufemizm „aborcja” ma zakrywać prawdę o prenatalnym holokauście. To jest zamach na prawa człowieka, w tym na fundamentalne prawo każdego człowieka do życia od poczęcia do naturalnej śmierci. To jest wreszcie zakwestionowanie wolności religijnej oraz siłowa próba ograniczenia prawa Kościoła do głoszenia jego nauki.
Jeżeli zwolennicy prawa do życia dla każdego człowieka, w tym katolicy, będą skazywani za fakt nazywania po imieniu aborcji – zabójstwem, to oznacza, że instancje państwowe opowiadają się po stronie cywilizacji śmierci. Kuriozalne i pokrętne było ustne uzasadnienie wyroku, z którego wynika, że co prawda można wyrażać dezaprobatę moralną wobec wykonywania zabiegu aborcji – czyli mówiąc wprost, stwierdzać, iż jest ona zabójstwem – ale jedynie w sensie ogólnym, a nie w odniesieniu do konkretnej osoby. To przewrotna dialektyka, bo literalna interpretacja tej konstrukcji myślowej oznacza, że owszem, można na przykład stwierdzić, iż katowanie dzieci ze skutkiem śmiertelnym jest złe, ale nie można napiętnować konkretnej osoby, która się tego dopuszcza. Swoista również była dialektyka niektórych mediów komentujących wyrok. Okazało się, że metodą leczenia chorób oczu jest zabicie dziecka poczętego. Czyżbyśmy wkraczali w erę medycznego kanibalizmu?
Ksiądz redaktor Marek Gancarczyk w swoim oświadczeniu stwierdził, że wyrok Sądu Okręgowego w Katowicach stanowi „próbę cenzurowania debaty publicznej, co przez środowiska lewicowe może zostać potraktowane jako zachęta do wykorzystywania wymiaru sprawiedliwości w celu narzucania swego światopoglądu reszcie społeczeństwa”. Powstaje pytanie, co wynika z tego wyroku dla ludzi dobrej woli? Przede wszystkim okazało się, że potrzebna jest ogromna mobilizacja obrońców cywilizacji życia na rzecz powszechnego uświadamiania, iż aborcja jest morderstwem na niewinnym nienarodzonym dziecku. Lobby proaborcyjne jest doskonale zorganizowane, na jego rzecz pracują zespoły eksperckie opracowujące strategie socjotechniczne, ma wielkie wpływy w mediach liberalnych, dysponuje ogromnymi funduszami i wsparciem potężnych środowisk zagranicznych.
Obrońcy życia muszą się zatem jeszcze lepiej zorganizować. W logice tak zwanej demokracji liberalnej nie wystarczy odwoływać się do prawdy naukowej, ale trzeba mieć możliwość efektywnego oddziaływania na opinię publiczną. Zwolennicy cywilizacji śmierci zdają sobie z tego doskonale sprawę i dlatego chcieliby wykorzystać precedensowy wyrok z powództwa Alicji Tysiąc do prewencyjnego zakneblowania ust środowiskom pro life. Zamiast siły argumentu wolą argument siły, bo mają świadomość, że w uczciwej debacie nie przekonają, iż zło jest dobrem.

Jan Maria Jackowski

Nasz Dziennik, 26. – 27.09. 2007