Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Potrzeba zdrowej doktryny

Potrzeba zdrowej doktryny

Często się można spotkać z dyżurną teza części mediów, że w Polsce mamy „kryzys Kościoła”. Dowodem na to mają być różnego rodzaju badania statystyczne oraz nagłaśniane i generalizowane – jednostkowe, ale bulwersujące opinię publiczną – sytuacje czy zachowania ludzi Kościoła. W rzeczywistości mamy jednak nie tyle „kryzys Kościoła” ile, kryzys wiary wielu współczesnych ludzi, letniość i odchodzenie od Kościoła. Z drugiej strony są ewidentne dowody pogłębiania się religijności części wierzących o czym świadczy fakt, że coraz więcej osób korzysta z sakramentu pojednania i eucharystii.
Rodzi się jednak zasadnicze pytanie, czy Kościół w Polsce, po doświadczeniach funkcjonowania w realiach komunizmu, a następnie po transformacji ustrojowej, jest przygotowany do podjęcia wyzwań współczesności, takich jak laicyzacja, konsumpcjonizm, relatywizm moralny i zmiany obyczajowe? Czy praktyka duszpasterska nie jest niekiedy skostniała i podległa rutynie? Czy wypracowany przez lata model funkcjonowania parafii nadąża za realiami życia codziennego? Jaka jest jakość przekazu wiary i doktryny Kościoła zwłaszcza w aspekcie etyki seksualnej? Czy są wspierane rodziny, szczególnie te podejmujące trud wychowania licznego potomstwa, które są dyskryminowane ekonomicznie przez obecny system społeczno-gospodarczy? Jaka jest troska o nie i solidarność z nimi? Czy są prezentowani wiernym wyraziści świadkowie wiary? Jaka jest jakość katechezy w szkołach? Czy są formowani świeccy, którzy na własną odpowiedzialność, ale w zgodzie z Magisterium Kościoła, będą niczym drożdże ożywiali tkankę społeczną? Czy w przestrzeni publicznej są promowane autentyczne elity katolickie, czy wcale nierzadko osoby przypadkowe ze względów taktycznych podpierające się autorytetem Kościoła? Czy udział Kościoła urzędowego w debacie publicznej jest wystarczający, a prezentowane stanowiska jasno i konkretnie wyjaśniają katolicką doktrynę?
Pytania możnaby mnożyć i zapewne odpowiedzi na nie byłyby różne. Bo są wybitni kapłani i hierarchowie, świetnie funkcjonujące parafie, prężne środowiska i wspólnoty, znakomite dokumenty biskupów i budujące przykłady społecznego działania Kościoła na przykład w obszarze nauki i kultury, mediów czy dobroczynności. Jednak tym, co jest szczególnie ważne to jak współczesnego człowieka w coraz bardziej zsekularyzowanym i pluralistycznym społeczeństwie prowadzić do Boga; prezentowanie w przestrzeni publicznej zdrowej doktryny Kościoła, a nie takie jej modelowanie i cieniowanie by nie zrazić do Kościoła „postępowych” mediów; troska o rodziny oraz przekaz wiary i ewangelizacja młodego pokolenia.
Przekaz dobrej doktryny jest szczególnie ważny. Trwająca od wielu miesięcy debata o in vitro pokazuje, że wielu wiernych jest zagubionych i nie rozumie istoty problemu, a niektórzy ludzie, przedstawiani publicznie jako katolicy albo sami się powołujący na bycie katolikiem, prezentują poglądy sprzeczne z Magisterium Kościoła. W ten sposób rodzi się dezorientacja i zamieszanie. Bo nawet wśród ludzi wierzących pojawia się refleksja oparta na lansowanej w środowiskach laickich tezie godzącej w godność i prawo do życia każdego, że „Kościół mówiąc nie in vitro stoi na drodze szczęścia par, które inaczej nie mogą cieszyć się potomstwem”.
Warto się odwołać do przykładu amerykańskiego. W bardzo spluralizowanym społeczeństwie amerykańskim, po negatywnym doświadczeniu różnego rodzaju „kompromisów”, które prowadziły do rozmycia, coraz silniejsza jest postawa „znaku sprzeciwu” oraz odwołania do zdrowej nauki. Niewątpliwie społecznej odwagi wymaga odmawianie udzielania Komunii św osobom, które publicznie kwestionują prawo do życia lub działają przeciwko życiu. Przewodniczący Konferencji Biskupów USA, kard. George pod prąd politycznej poprawności skrytykował nadanie przez katolicki uniwersytet Notre Dame doktoratu honoris causa Barrackowi Obamie powszechnie znanemu zwolennikowi aborcji. Często się mówi, ze Polska to kraj katolicki, ale ile osób publicznie podkreślających swoja katolickość i działających w przestrzeni publicznej swoimi wypowiedziami i czynami przyczynia się do zła i zgorszenia jak choćby wsparcie aborcji u nieletniej Agaty przez panią minister zdrowia. Jakie były reakcje?
Poza przekazem zdrowej doktryny potrzebne jest docieranie z Dobrą Nowiną do środowisk, do których kapłan nie dotrze. Stąd jest szczególna potrzeba apostolska aktywność laikatu. A do tego trzeba dobrze formować świeckich w aspekcie religijnym, doktrynalnym, społecznym, by byli świadkami Chrystusa i apostołowali w sposób taktowny i odpowiedni w środowisku, w którym pracują i żyją na co dzień. Znakomitym apostołem profesora może być profesor, bankowca bankowiec, rolnika rolnik, tramwajarza tramwajarz, dziennikarza dziennikarz. Potrzebne są kazania nie oderwane od rzeczywistości, ale takie, które wiarę łącza z życiem i dają człowiekowi wierzącemu wskazówki, jak po chrześcijańsku żyć w rzeczywistości pełnej sprzeczności, chaosu ideowego i struktur grzechu. Potrzebne jest wsparcie dla rodzin, bo od nich zależy przyszłość Kościoła. Jan Paweł II wielokrotnie mówił, że przyszłość świata idzie przez rodzinę”. Słowem potrzebne jest twórcze wcielanie w życie nauczania naszego wielkiego rodaka.

Jan Maria Jackowski

Gość Niedzielny, 27.09.2009