Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

O skutkach mody na picie piwa

O skutkach mody na picie piwa

Nadużywanie alkoholu w Polsce staje się coraz większym problemem. Statystyki są alarmujące. Choć zmienia się sposób spożycia, to tak zwane ryzykowne picie – prowadzące do uzależnienia – dotyczy coraz szerszej grupy społeczeństwa. Nadużywanie alkoholu, które dawniej było domeną mężczyzn, obecnie w sposób drastyczny wzrasta wśród kobiet.

Według informacji Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, od wielu lat występuje stały wzrost spożycia alkoholu przez statystycznego Polaka. O ile w 1993 roku wskaźnik ten w przeliczeniu na stuprocentowy alkohol wynosił 6,63 litra rocznie, to w 1998 roku już 7,08 litra, w 2003 – 7,86 litra, a w 2007 – 9,21 litra na każdego mieszkańca Polski. Ostatnio ogłoszono, że w minionym 2009 roku przeciętny Polak wypił już prawie 10 litrów spirytusu. Według ekspertów, w następnych latach statystyki będą jeszcze bardziej alarmujące!
Wzrost spożycia alkoholu ściśle wiąże się z ekonomią i siłą nabywczą Polaków. Piciu alkoholu sprzyjają wyższe zarobki i relatywnie niższa jego cena. Drugim czynnikiem mającym wpływ na wzrost konsumpcji trunków jest powszechna dostępność alkoholu i systematycznie zwiększająca się liczba punktów jego sprzedaży. Warto podkreślić, iż do czerwca 1993 r. w Polsce obowiązywał limit punktów sprzedaży napojów zawierających powyżej 4,5 proc. alkoholu określony w rozporządzeniu ministra rynku wewnętrznego. Wynosił on 30 160 punktów. Dziś jest to prawie 200 000! Standardowo jeden punkt sprzedaży alkoholu powinien przypadać na 1200 mieszkańców, tymczasem w wyniku „liberalizacji” zdarza się, że przypada nawet na 50 osób.

Problem alkoholowy

Wbrew obiegowej opinii w Polsce, że nadużywanie alkoholu dotyczy przede wszystkim krajów Europy Środkowo-Wschodniej, jest to również ogromny problem całej Unii Europejskiej. Europa jest regionem największego spożycia alkoholu na świecie. Alkohol stanowi trzeci najważniejszy czynnik ryzyka dla zdrowia populacji (zaraz po tytoniu, nadciśnieniu tętniczym krwi). Każdego roku alkohol jest przyczyną śmierci 115 tysięcy Europejczyków, a koszty związane z jego spożyciem (bezpieczeństwo publiczne, przestępczość, przemoc w rodzinie, ubóstwo i bezrobocie, choroby, wypadki, straty w sektorze pracy i zatrudnienia) sięgają 125 miliardów euro, czyli 650 euro na jedno gospodarstwo domowe rocznie. Z kolei zdaniem WHO, społeczne i ekonomiczne koszty, jakie z powodu problemu alkoholowego ponoszą współczesne państwa, kształtują się na gigantycznym poziomie 2-3 proc. produktu krajowego brutto, co w przypadku Polski oznacza kwotę 20-30 mld zł rocznie.
W naszym kraju w rodzinach z problemem alkoholowym żyje 3-4 mln osób, w tym 1,5-2 mln dzieci, 2,5 mln osób nadużywa alkoholu oraz ok. 1,5 mln osób jest uzależnionych. Szkody wynikające z życia w takich rodzinach ponoszą przede wszystkim dzieci. Kilka milionów dorosłych Polaków żyje z tzw. syndromem DDA (Dorosłego Dziecka Alkoholika). Doświadczają w życiu trudności, których korzenie tkwią w przeżyciach wyniesionych z rodziny alkoholowej.
Problemem jest to, że w ostatnich latach obniżyła się o 3-4 lata granica inicjacji alkoholowej i obecnie wynosi 12-13 lat. W Polsce nawet małe dzieci są zachęcane lub namawiane do próbowania alkoholu, 70 proc. nieletnich miało kontakt z alkoholem, z czego ponad połowa pije go przynajmniej raz w tygodniu, co piąty młody człowiek ma z tego powodu problemy w szkole, domu, popełnia drobne przestępstwa i inne wykroczenia. Wyniki badań ankietowych młodzieży wskazują na to, że napoje alkoholowe są najbardziej rozpowszechnioną substancją psychoaktywną używaną przez młodzież.

W oparach piwa

Według obliczeń specjalistów z PARPA dokonanych na podstawie danych GUS, u progu transformacji, w 1990 r., wódka stanowiła 65 proc. czystego alkoholu wypijanego rocznie przez Polaków, a dziś jest to niecałe 33 procent. Z kolei spożycie piwa wzrosło od tego czasu aż trzykrotnie i stanowi obecnie prawie 56 proc. czystego alkoholu wypijanego w Polsce.
Rocznie statystyczny Polak wypija 95 litrów piwa, co sytuuje nasz kraj na 5. miejscu w Europie oraz na 9. w świecie i jest wskaźnikiem powyżej średniej w krajach Unii Europejskiej – 92 litry rocznie na statystycznego Europejczyka. Dynamika tych zmian jest bardzo ciekawa w ujęciu od 2000 do 2007 roku, ponieważ okazuje się, że wbrew obiegowym opiniom – iż pijemy mniej wódki, a więcej alkoholi „lekkich” – po załamaniu w latach dziewięćdziesiątych spożycia mocnych alkoholi, następuje systematyczny wzrost ich konsumpcji (z 28,3 proc. do 32,6 proc.), podobnie jak wzrost konsumpcji piwa (z 51,5 proc. do 55,8 proc.).
Branża piwowarska przez lata należała do najszybciej rozwijających się gałęzi przemysłu spożywczego. Ten wzrost był możliwy dzięki procesom konsolidacyjnym w branży browarniczej prowadzonym przez władze polskie i zgodzie na dominację na polskim rynku koncernów zagranicznych. Obecnie ta gałąź gospodarki, warta rocznie ponad 20 mld zł, jest w ponad 80 proc. kontrolowana przez trzy europejskie giganty piwne. W ten sposób piwa na polskim rynku są jak hamburgery – nie można nic zarzucić ich jakości, ale prawie nie różnią się smakiem.
Najbardziej zdeklarowanymi konsumentami piwa są osoby w wieku 15-28 lat, na które przypada prawie 31 proc. tego trunku sprzedanego na polskim rynku! Podkreślenia wymaga owe 15 lat, co wskazuje, że zakaz sprzedaży alkoholu nieletnim jest fikcją. 90 proc. nastolatków, którzy próbują kupić alkohol, nie ma z tym żadnego problemu. Znamienne, że w Stanach Zjednoczonych każdy, kto sprzeda alkohol osobie, która nie ukończyła 21 lat, ponosi surowe konsekwencje. W wielu miejscach w USA, jeżeli sprzedający w sklepie nie sprawdzi tożsamości i wieku młodej osoby proszącej o alkohol, automatycznie dostaje mandat. Trzy takie mandaty oznaczają utratę licencji na sprzedaż alkoholu.

Zwiększać akcyzę?

Produkcja wyrobów alkoholowych i obrót nimi mają charakter szczególny. Nieodpowiednie używanie alkoholu powoduje szkody moralne, społeczne, zdrowotne oraz ma konsekwencje ekonomiczne. Dlatego wyroby alkoholowe nie powinny podlegać regułom wolnego rynku, ten segment rynku w każdym państwie jest regulowany.
Społeczne i ekonomiczne koszty alkoholizmu są kilkakrotnie wyższe niż doraźne dochody budżetu. Niby wiedzą o tym wszyscy, ale wysocy urzędnicy państwa jawnie szantażują opinię publiczną, wyrażając pogląd, że jeśli spadną dochody państwa z handlu alkoholem, to zmniejszą się wydatki na służbę zdrowia. Tymczasem na obrzeżach państwa działa potężne lobby producentów alkoholu, hurtownicy, dystrybutorzy. W celu maksymalizacji swoich dochodów powołują się oni na ideologię liberalną rozumianą jako niczym nieograniczony dostęp do alkoholu. W ten sposób w imię zysków małej grupy płaci za to w różnych formach całe społeczeństwo.
Biorąc zatem pod uwagę specyfikę tego towaru, rola państwa powinna być znacząca nie tylko w kwestii regulacji obrotu nim, ale także w zakresie zapobiegania problemom związanym z alkoholem i redukowania ich. Badania naukowe prowadzone w ciągu ostatnich 20 lat (w USA i UE) wskazują na istnienie ścisłej zależności pomiędzy wysokością podatku akcyzowego a rozmiarami problemów alkoholowych. Wzrost ceny piwa o 10 proc. powoduje spadek jego konsumpcji o 3,5 procent. Wzrost ceny wina o 10 proc. – spadek o 6,8 procent. Wzrost ceny wódki o 10 proc. zmniejsza jej konsumpcję o 9,8 procent.
Również w Polsce przeprowadzone badania potwierdziły związek między dostępnością ekonomiczną alkoholu i poziomem jego spożycia. Pod koniec września ubiegłego roku podano informację, że sprzedaż piwa spadła w pierwszym półroczu 2009 roku o blisko 10 procent. Jak napisano w „Pulsie Biznesu”, browary, które przez kilkanaście lat cieszyły się systematycznym wzrostem sprzedaży piwa, musiały w końcu przełknąć gorzką pigułkę, gdyż był to największy spadek od czasu prywatyzacji sektora. Głównym powodem spadku sprzedaży była podwyżka akcyzy o 13,6 proc., która zbiegła się ze spowolnieniem gospodarczym.

Jan Maria Jackowski

Nasz Dziennik, 04.01.2010