Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Orzeł i reszka: Prezydencja węgierska

Prezydencja węgierska

Od Nowego Roku przewodnictwo w Unii Europejskiej sprawują Węgry. Od naszych bratanków („Polak, Węgier, dwa bratanki, i do szabli, i do szklanki”) możemy się jedynie uczyć szacunku do zbudowanej na fundamencie chrześcijaństwa tradycji kultury europejskiej oraz dbałości o rodzinę. Wymowna była wizyta 6 grudnia Viktora Orbana u Benedykta XVI – węgierski premier podkreślił rolę tradycji chrześcijańskiej i Kościoła katolickiego w życiu narodu i w jego odnowie. Dowodem szczerości intencji jest projekt zmian węgierskiej konstytucji, w którym zapewnia się ochronę życia ludzkiego od poczęcia, wsparcie dla rodziny oraz poszanowanie dla chrześcijańskiej tradycji tego kraju.

W potoku eurokratycznej nowomowy o priorytetach i celach przewodnictwa w UE – w jakim zazwyczaj są przedstawiane europejskiej opinii publicznej zadania, jakimi dany kraj zamierza się zająć, sprawując prezydencję – Węgrzy postawili na sprawdzone wartości. Z jednej strony deklarują troskę o bezpieczeństwo energetyczne, umacnianie euro i stabilizowanie finansów UE, co jest nagłaśniane w mediach jako działanie „po linii i na bazie”, ale z drugiej, o czym polskiej opinii publicznej się nie informuje, podkreślają konieczność umacniania rodziny i przeciwdziałania „zimie” demograficznej jako głównemu zagrożeniu dla Europy.
W oficjalnym programie prezydencji węgierskiej sprawy rodziny i demografii są bardzo wyeksponowane. W końcu marca 2011 roku rząd węgierski przy współudziale Konferencji Episkopatu Węgier (która ogłosiła rok 2011 Rokiem Rodziny na Węgrzech) organizuje europejską konferencję poświęconą sprawom rodziny, na którą zostali zaproszeni wszyscy ministrowie zajmujący się problematyką rodziny w krajach UE oraz przedstawiciele europejskich i krajowych stowarzyszeń rodzinnych. Węgrzy pociągnęli temat rodziny za namową Belgów, ponieważ ten kraj przewodniczył UE w drugiej połowie 2010 roku i właśnie podczas belgijskiej prezydencji padła (podczas międzynarodowej konferencji „Rodziny Europy”) propozycja, by rok 2014 był Europejskim Rokiem Rodziny. Węgrzy proponowali również polskiemu rządowi, by w ramach naszej prezydencji w drugiej połowie 2011 roku kontynuować i pogłębiać temat rodziny. Jak na razie bezskutecznie.
W oficjalnym dokumencie polskich władz o naszych priorytetach podczas polskiej prezydencji jest bowiem wiele pustosłowia i lania wody w unijnym żargonie, a o sprawach naprawdę istotnych, w tym o rodzinie i demografii, nie ma nawet wzmianki… I to w sytuacji, gdy Polska ma jeden z najniższych współczynników dzietności ze wszystkich krajów Unii Europejskiej (1,39), gdy według prognoz ONZ i Komisji Europejskiej jesteśmy w czołówce krajów najszybciej się starzejących i wymierających w Europie, a polskie władze nic nie robią dla poprawy sytuacji, czego dowodem jest fakt, że Polska to kraj, który najmniej ze wszystkich krajów UE wydaje na rodziny. Dla porównania – wysokość środków przeznaczonych na rodzinę wyrażona w procentach w stosunku do PKB wynosi we Francji 3,79 proc., na Węgrzech 3,11 proc., w Niemczech 3,04 proc., w Czechach 2,18 proc, na Litwie 1,19 proc., a w Polsce zaledwie 1,14 procent.
Węgry wypracowały uniwersalną politykę rodzinną i stworzyły jasny i przejrzysty system wsparcia rodziny bez względu na to, czy matka pracowała zawodowo przed urodzeniem dziecka, czy też nie. Każdy rodzic przechodzący na urlop wychowawczy otrzymuje do 70 proc. poborów, jednak nie więcej niż 376 euro (ok. 1504 zł). Zasiłki rodzinne na dzieci są powszechne, otrzymują je wszystkie dzieci bez względu na dochody rodziców: w zależności od liczby dzieci w rodzinie na pierwsze dziecko przyznaje się 45 euro miesięcznie (180 zł), na drugie – 50 euro (200 zł), a każde kolejne – 60 euro (240 zł). Zatem rodzina z trojgiem dzieci do 23. roku życia otrzymuje comiesięcznie dodatek na dzieci w wysokości 620 zł + ulga podatkowa + ulga w spłacie kredytu na większe mieszkanie.
Uczmy się od naszych węgierskich bratanków, a w nowym roku życzmy sobie mądrzejszych wyborów, bo inaczej nie będziemy żyli w lepszym kraju.

Jan Maria Jackowski

Nasz Dziennik, 31.12.2010. – 02.01.2011