Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Orzeł i reszka: Czarne nie jest białe

Czarne nie jest białe

W czasach PRL o ówczesnej polityce kadrowej oraz karuzeli stanowisk na szczytach komunistycznej władzy krążyły liczne anegdoty. Niby rządziła monopartia, ale jak to w życiu bywa, istniały podziały i rozgrywki, grupa natolińska czy puławska. Znane było powiedzenie: „Nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera”, co miało stanowić alibi dla ignorancji, albo: „Nie sprawdził się w rolnictwie, damy go na sport”, co było formułą dobrze służącą wewnątrzpartyjnym walkom frakcyjnym. Bywały sformułowania, które miały tłumaczyć niekompetencje formułą: „Wicie, rozumicie – jest po linii i na bazie”, co w partyjnej nowomowie oznaczało, że jest bierny, mierny, ale wierny i – co najważniejsze – cieszy się zaufaniem „góry”.
Ustroje się zmieniają, ale mentalność przywódców, mechanizmy władzy i psychologia rządzących pozostają uniwersalnie niezmienne. Zwłaszcza gdy na scenie dominuje jedna partia, która ma tendencję do przekształcenia się w monopartię. Mechanizmy władzy ujawniają się szczególnie wtedy, gdy następuje powyborczy „podział łupów”. Premier Donald Tusk skonstruował rząd, który nie tyle ma służyć rozwiązywaniu problemów Polski, ile załatwieniu wewnętrznych problemów PO. Układ personalny doskonale został dopasowany do sytuacji i podporządkowany naczelnej zasadzie, jaką jest „polityka wizerunkowa”. Są osoby bardziej kompetentne i niekompetentne, ale za to ładnie wyglądające w kadrze, są ludzie największego zaufania premiera i niedawni schetynowcy. Mamy także przedstawicieli różnych frakcji Platformy Obywatelskiej: lewicową (Bartosz Arłukowicz), konserwatywną (Jarosław Gowin), liberalną (Sławomir Nowak). Jest ukłon w stronę politycznej poprawności i słaby, bo zaledwie 25-procentowy, ale jednak, „parytet kobiecy”. Jacek Rostowski, specjalista od kreatywnej księgowości, pełni rolę personalnego gwaranta status quo polityki gospodarczej. Mamy dobrze ocenianego w kręgach opozycji Marcina Korolca, ministra środowiska, a w czasach rządów PiS wiceministra gospodarki.
Przy okazji personalnej układanki rządowej nastąpiło przegrupowanie sił w Platformie Obywatelskiej. Grzegorz Schetyna i Krzysztof Kwiatkowski zostali skierowani do „wielkiej rezerwy strategicznej” PO. Przy czym były marszałek Sejmu RP został przewodniczącym sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. Tu warto przypomnieć, że Bronisław Geremek, pełniąc tę funkcję w latach 90., zbudował zakulisowe imperium wpływów. Kto wie, może i wiceprzewodniczący PO – oskarżony publicznie przez premiera o rywalizację z nim samym – wykorzysta szansę i w pokoju na Wiejskiej odbuduje swoją pozycję?
W nowym rządzie Donalda Tuska pozostało 9 starych ministrów, a 10 jest nowych. Widzimy gołym okiem, jak można twierdzić, że czarne jest białe. Jeszcze do przedwczoraj obowiązywała teza, że poprzedni gabinet był znakomity. Skoro tak, to dlaczego nastąpiło tyle zmian? Odpowiedź jest prosta: to nie jest rząd zdolny rozwiązać problemy, przed którymi stoi Polska. To jest rząd PR-owskiego bajerowania opinii publicznej i konsolidacji władzy Donalda Tuska w PO, która ma zostać przekształcona w monopartię. Premier nie chce i nie potrafi dobrze rządzić Polską. Dowodem skład rządu. Jego celem jest władza dla władzy i dążenie, by żelazną ręką trzymać w garści swoje zaplecze polityczne. Sytuację ma o tyle ułatwioną, że opozycja jest podzielona i bardziej zajęta własnymi problemami niż uważnym patrzeniem na ręce władzy.

Jan Maria Jackowski

Nasz Dziennik, 19. – 20.11. 2011