Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Orzeł i reszka: 100 dni Tuska

100 dni Tuska

W ramach podsumowań 100 dni drugiego rządu Donalda Tuska oceniano ministrów, ale niewiele było analiz dotyczących samego premiera i jego najbliższych współpracowników z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Oceny negatywne przeważającej większości badanych oddają nastroje społeczne. Coraz więcej osób – w tym także wyborcy PO – dostrzega, że rządy Donalda Tuska są szkodliwe dla Polski i Polaków. W sprawie reformy emerytalnej premier oszukał swoich zwolenników, bo w programie PO nie było słowa o tym, że planuje przedłużenie oraz zrównanie dla kobiet i mężczyzn wieku emerytalnego. Tym sposobem setki tysięcy Polaków, a może nawet miliony zostaną poddane przymusowi pracy do śmierci, bo nie mają szans na dożycie do emerytury. Gdyby system emerytalny nie był przekrętem, to przynajmniej ich spadkobiercy powinni otrzymać całą należną kwotę świadczenia, którą wypracowali przez lata zatrudnienia.
Niewiele też się mówi o tym, że w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów pracuje przynajmniej dwóch kontrowersyjnych urzędników. Pierwszy to Tomasz Arabski, szef kancelarii, odpowiedzialny za utrudnianie wykonywania urzędu przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz osoba – na co wskazuje coraz więcej dowodów – w dużej mierze odpowiedzialna za tragiczny lot do Smoleńska. Do tej pory Arabski nie poniósł żadnej odpowiedzialności za swoje czyny. Co ciekawe, nawet sympatycy PO czują, że z Tomaszem Arabskim jest coś nie tak. Ten przyboczny premiera dostał w ostatnich wyborach parlamentarnych drugie miejsce na liście gdańskiej PO. Pomimo iż Platforma uzyskała tam aż 8 mandatów z 12, Tomasz Arabski, urzędujący szef kancelarii Tuska, nie został wybrany, co dowodzi, że tylko dzięki funkcji noszącego teczkę za swoim szefem może funkcjonować w polityce.
Drugą kontrowersyjną postacią w otoczeniu premiera jest Paweł Graś. W bulwarówkach bywa określany mianem „ciecia u Niemca”. I faktycznie coś jest na rzeczy. Przypomnijmy, że przez kilkanaście lat w zamian „za pilnowanie” mieszkał za darmo w luksusowej willi pod Krakowem należącej do niemieckiego biznesmena. Za rzecznikiem rządu już od kilku lat ciągnie się niewyjaśniona sprawa otrzymywania korzyści od zagranicznego przedsiębiorcy i niewpisania tego do oświadczenia majątkowego oraz rejestru korzyści. Ponadto Paweł Graś, według ekspertów, mógł dopuścić się przestępstwa polegającego na zatajeniu faktu, że będąc urzędnikiem państwowym, zasiadał w zarządzie prywatnej firmy Agemark, związanej z niemieckim biznesmenem, u którego był „cieciem”. Składał podpisy pod dokumentami spółki. By wybrnąć „z problemu”, jego żona zeznała, że to ona podrabiała podpisy męża pod dokumentami, które powstały w czasie, gdy już był urzędnikiem państwowym. Jednak ekspertyzy grafologiczne wykazały, że dokumenty podpisał sekretarz stanu Paweł Graś, co oznacza, że oboje kłamali i złamali prawo, za co grozi odpowiedzialność karna.
Jaki jest epilog tej afery? Czy Paweł Graś odszedł z urzędu, tak jak niemiecki prezydent, który podał się do dymisji po tym, gdy okazało się, że nie ujawnił w oświadczeniu majątkowym pożyczki od biznesmena? Wręcz przeciwnie – prokuratura umorzyła postępowanie, czym zostało potwierdzone, że ekipa Donalda Tuska jest „równiejsza” wobec prawa. Pod rządami obecnego premiera Polska to kraj hipokryzji, który zbliża się do standardu białoruskiego, a nie demokratycznego.

Jan Maria Jackowski

Nasz Dziennik, 03.- 04.03. 2012