Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Pytnia na nowy rok – wywiad

Pytania na nowy rok

Rozmowa z Przewodniczącym Rady Warszawy Janem Marią Jackowskim

Nasz Dziennik: -Jak przebiega w stolicy proces uwłaszczenia? Czy mieszkańcy Warszawy są już na swoim?

J.M.Jackowski: – Niestety, jeszcze nie. Warszawa to miasto, które ma wyjątkowo zapętlone stosunki własnościowe. Jest to efekt II wojny światowej i czasów komunistycznych, przede wszystkim dekretu o komunalizacji gruntów z października 1945r. Pochodną powojennego wywłaszczenia mieszkańców jest sytuacja, którą zastaliśmy: rozpowszechnienie prawa użytkowania wieczystego zamiast własności i bałagan inwestycyjny, ponieważ decyzje lokalizacyjne dla spółdzielni podejmowano często z pominięciem obowiązujących wówczas przepisów, ignorując jakiekolwiek prawa do gruntów i wymagane formy prawne.
Racjonalne rozwiązanie problemu własności jest niezmiernie skomplikowane. Przypomnę, że Rada Warszawy przyjęła w kwietniu uchwałę, w której dała mieszkańcom prawo do nabycia na własność gruntów użytkowanych wieczyście z 99 procentową bonifikatą. Odnosiło się to do spółdzielców, którzy chcą przekształcić spółdzielcze prawo do mieszkania we własność hipoteczną. W uchwale zawarty został również mechanizm zapobiegający nadużyciom ze strony spółdzielni, gdy ona sama uwłaszcza się korzystając z bonifikaty, ale lokatorom sprzedaje grunt drożej, zarabiając ich kosztem.
Niestety, okazało się, że uchwała zawierała błędy prawne i prezydent jej nie zrealizował.

ND: Co będzie z nią dalej?

JMJ: -Prezydent zobowiązał się, że na styczniowej sesji Rady Warszawy przedstawi projekt nowelizacji tej uchwały, wolny od wad prawnych. Uchwała to jednak nie wszystko. Trzeba sobie zdawać sprawę, że sam proces przekształceń jest procesem żmudnym. Bywa, że do jednego paska gruntu pod budynkiem jest roszczenie dawnego właściciela, inny jest w użytkowaniu wieczystym… Znam takie sytuacje, gdy budynek postawiono w poprzek kilku działek. Żeby uwłaszczyć mieszkańców, trzeba najpierw wyjaśnić prawa spółdzielni. Wiele spraw toczy się w sądach. Nierzadko proces uwłaszczenia opóźniają władze spółdzielni, ponieważ ich pozycja wobec spółdzielców jest silniejsza, gdy ci ostatni nie są hipotecznymi właścicielami mieszkań i gruntów. Bardzo wiele ludzi przychodzi w tej sprawie na mój dyżur, ale jako radny nie mam możliwości wpływania na władze spółdzielni.

ND: – Czy wspomniana uchwała to była jedyna inicjatywa Rady w tej dziedzinie?

JMJ: -. Były i inne. Zostały ujednolicone w mieście zasady nabywania lokali komunalnych. Na wniosek radnych LPR w przypadku lokatorów, którzy są od co najmniej 10 lat najemcami lokalu komunalnego, bonifikata wynosi 90 proc.

ND: To znaczna ulga…

JMJ: – Ogromna, i powinna dać impuls do dalszego uwłaszczania mieszkańców mieniem komunalnym… oczywiście pod warunkiem, że nie ciążą na nim roszczenia byłych właścicieli. Nie można sprzedawać nieruchomości z wadą prawną, gmina działałaby w takim wypadku jako paser.

ND: Co z TBS-ami? Spotykam sytuacje, gdy przenosi się tam ludzi, nie posiadających żadnych w zasadzie dochodów, a czynsz w tych lokalach jest wysoki. Z chwilę szczęśliwi lokatorzy znajdą się na bruku.

JMJ: – TBS-y miały dostarczać mieszkań dla średniozamożnych, ale okazało się , że opłaty w nich wynoszą do kilkunastu złotych za metr kwadratowy, przy czym mieszkaniec nie staje się w perspektywie właścicielem. Niestety, miasto nie posiada spójnej, zharmonizowanej polityki mieszkaniowej. Powinny być pokazane ścieżki pozyskania mieszkania dla ludzi o różnych dochodach, np. co ma zrobić mieszkaniec Warszawy o średnich dochodach, w jakim zakresie gmina jest w stanie go wesprzeć, co ma zrobić ten, kto kwalifikuje się do mieszkania socjalnego, wreszcie – co zrobić, aby te lokale socjalne były, bo na razie kolejka oczekujących jest długa, a lokali nie ma. Miasto w tej chwili nie buduje mieszkań społecznych, próbuje natomiast kupować budynki i adaptować je na cele mieszkaniowe. Podczas prac nad budżetem mój klub co roku składa wniosek o zwiększenie nakładów na budownictwo komunalne, uważając, że skoro w ustawie jest zapis, że „gmina zapewnia mieszkania swoim mieszkańcom”, to nie powinien on być martwy.

ND: -Co jeszcze może zrobić Rada?

JMJ: – Rada oczekuje na strategię, nad którą od wielu miesięcy pracują służby prezydenta. Trzeba sobie powiedzieć jasno, że obecnie gmina nie jest w stanie zapewnić wszystkim potrzebującym mieszkań o niskim czynszu. Natomiast gmina może podejmować szereg działań, które wspierałyby starania mieszkańców, takich jak pozyskanie tanich gruntów pod budownictwo mieszkaniowe, uzbrojenie terenu itd. Każdy zainteresowany powinien przyjść do gminy i otrzymać tam informator, w którym znajdzie odpowiednią dla siebie ścieżkę prowadzącą do mieszkania. Obecna sytuacja – to rozpacz. Są dzielnice, gdzie liście oczekujących jest kilkaset osób, a rocznie dzielnica jest w stanie dostarczyć 50 lokali.

ND: Ze sprawą warunków życia mieszkańców wiąże się kwestia zbliżających się do stolicy kilku autostrad, które, jak na to wygląda, skrzyżują się w mieście w postaci tras szybkiego ruchu. Z inicjatywy Pańskiego klubu Rada Miasta próbowała temu zapobiec, ale wygląda na to, że Prezydent postawi na swoim. Czy władze Warszawy zachowają przynajmniej prawo niewpuszczenia do dzielnic mieszkaniowych ciężkich TIR-ów?

JMJ: – Jeżeli droga ma status drogi krajowej – ekspresowej lub autostrady, to Rada nie będzie miała wpływu na to, kto tędy pojedzie. Możemy decydować w pewnym zakresie o drogach gminnych czy powiatowych, ale już drogi wojewódzkie pozostają w kompetencji sejmiku mazowieckiego, a krajowe – w gestii ministra. Niestety kalendarz polityczny i plany związane z wyborami prezydenckimi i parlamentarnymi zaciążyły na decyzjach w sprawie autostrady. Administracja rządowa, nakłaniając władze miasta do zgody na budowę drogi ekspresowej, która skieruje 80 proc. ruchu wschód -zachód przez Warszawę, przy okazji obiecuje złote góry w postaci systemu dróg rozjazdowych z rozbudowywanego lotniska Okęcie. Łącznie ten pakiet rząd obiecuje prawie. 4 mld. zł.

ND: -I Prezydent Warszawy jest skłonny w roku wyborczym przystać na ten „prezent”?

JMJ: Być może liczy, że zyska w ten sposób argumenty w kampanii wyborczej na urząd Prezydenta kraju. Faktem jest jednak, że nie zostały wykonane pełne analizy, które dałyby odpowiedź na pytanie, co ta inwestycja oznacza dla organizmu miejskiego, zwłaszcza na wypadek gdyby premia w postaci rozjazdów nie została zrealizowana, bo np. w budżecie zabraknie środków, albo zmieni się minister. W tle znajduje się inny jeszcze problem. W Polsce nie mamy – niestety! – takiej ustawy, jak np. we Francji, gdzie wykup gruntów pod inwestycje infrastrukturalne jest dokonywany według cen obowiązujących 5 lat przed ogłoszeniem planu zagospodarowania przestrzennego danego rejonu. W związku z tym nie możemy wykluczyć sytuacji, że przebieg tej autostrady jest efektem lobbingu środowisk zaangażowanych w spekulację gruntami pod projektowane korytarze autostrad. To niezwykle dochodowy proceder. W grę wchodzą gigantyczne pieniądze. Afera Rywina to przy tym maleństwo.

ND: – Rada Warszawy podjęła stanowisko w tej sprawie.

JMJ: – Rada nie wyraziła zgody na lokalizację autostrady przez Warszawę, i zobowiązała prezydenta do przedstawienia stanu własności w projektowanym korytarzu. Musimy jednak pamiętać, że władze Warszawy w tym wypadku są jedynie organami opiniującymi.

ND: Jednak opinia gospodarza stolicy ma rozstrzygające znaczenie.

JMJ: – Powiem otwarcie: gdyby pan prezydent Kaczyński był zdecydowanym przeciwnikiem budowy autostrady przez Warszawę, to autostrady by nie było. Natomiast w obecnej sytuacji rośnie szansa na budowę. Jednak ostateczne decyzje nie zapadły i nie sądzę, żeby to nastąpiło w perspektywie najbliższego roku.

ND: – Doprowadzenie autostrady do miasta ma związek z hipermarketami, do których trzeba dowieźć towar i klientów. Wciąż jeszcze są one lokalizowane w centrum miasta, zamiast na obrzeżach. Choćby Arkadia…O ile wiem protestował pan przeciwko lokalizacji hipermarketu w Wilanowie…

JMJ: – Owszem protestowałem, i głosy sprzeciwu przyniosły efekt, bo decyzje zostału uchylone. Wracając do Arkadii, w ścisłym centrum powstają Złote Tarasy. Niedługo będzie budowane gigantyczne centrum na Dworcu Głównym, które będzie miało 180tys. m.kw., podczas gdy Arkadia ma „tylko” 104 tys. m.kw. Te wszystkie hipermarkety praktycznie zablokują funkcjonowanie miasta. To są gigantyczne ośrodki, oprócz przestrzeni handlowej są w nich kina, pawilony usługowe, co pociąga za sobą wzmożony ruch.

ND: – Kto podejmował decyzje o takiej lokalizacji?

JMJ: – To decyzje „układu warszawskiego” z ubiegłych lat. Tylko hipermarket w Wilanowie jest nową decyzją pana prezydenta. Została ona zresztą oprotestowana i wstrzymana. Polityka poprzednich władz miejskich była zupełnie nieprzemyślana z punktu widzenia społecznego, ekonomicznego i politycznego.

ND: Nieprzemyślana to mało powiedziane. Zapewne w grę wchodziły prywatne interesy układu rządzącego miastem. Mleko się jednak rozlało, są korki, trzeba przynajmniej usprawnić publiczną komunikację miejską.

JMJ: Jest koncepcja stworzenia zintegrowanego systemu komunikacyjnego w oparciu o szyny tramwajowe i kolejowe, których rozstaw jest identyczny. Po modernizacji i przy odpowiednim taborze może powstać szybka kolej miejska –SKM. Prace są dość zaawansowane. Problem jednak w tym, że bardzo niechętne tej koncepcji są PKP, które nie chcą wpuścić innego operatora do tunelu średnicowego pod centrum Warszawy przywołując przy tym argumenty natury militarnej. Władze miasta toczą żmudne rozmowy z PKP. Sądzę, że w ciągu kilku lat uda się uruchomić SKM, zwłaszcza, że można liczyć na pieniądze z Unii, bo to projekt „po linii i na bazie”. Ponadto – lobbują za nim wielkie sieci handlowe. Proszę zauważyć – zarówno hipermarket na Wileńskiej jak i planowane centrum handlowe na Warszawie Głównej – ulokowane są tak, aby dowieźć klientów koleją. jest to jakaś koncepcja, która usprawni komunikację w Warszawie. Nie zwalnia to miasta z budowania połączeń drogowych. Mała i duża obwodnica jest niezbędna …

ND: – Ale obwodnica dla ruchu lokalnego, miejskiego, a nie transkontynentalnego.

JMJ: – Oszustwo polega na tym, że zmieniając klasyfikacje drogi miejskiej na krajową wprowadzono do miasta autostradę. A potem mówi się, że kto jest przeciwko autostradzie, ten popiera korki w Warszawie. To jest zwykła manipulacja.
Dla północnej części miasta opracowana jest koncepcja budowy Mostu Północnego, który połączy Tarchomin z Młocinami. Ma tamtędy jeździć tzw. szybki tramwaj, włączony w zintegrowany system komunikacyjny. Z Tarchomina na Ursynów można będzie dojechać w ciągu 40 min. Przy okazji podniesie to wartość owych 100 ha ziemi przy hucie Luchini. Powstanie w tej okolicy węzeł kominikacyjny, przy którym będą realizowane w przyszłości duże projekty inwestycyjne m.in. centrum wystawiennicze. Jak widać – decyzje komunikacyjne mają wymierną wartość ekonomiczną dla właściciela gruntu, w tym wypadku koncernu Luchini.

ND: – Komunikacja to nie jedyna dziedzina, na która mają wpływ zagraniczne koncerny. Po prywatyzacji STOEN -u po raz pierwszy w stolicy miała miejsce gigantyczna awaria zasilania. Pół miasta było bez prądu, tramwaje, metro, lotnisko… Jak Warszawa zamierza ułożyć stosunki z niemieckim monopolistą?

JMJ; Akurat na temat sprzedaży STOEN-u wielokrotnie zabierałem głos. Byłem oczywiście przeciwnikiem tej prywatyzacji, przeprowadzonej w 2002r. przez Kaczmarka niejako rzutem na taśmę. Jestem autorem krytycznego stanowiska, przyjętego przez Radę Warszawy po tym, jak NIK stwierdziła, iż przy tej transakcji doszło do zagrożenia bezpieczeństwa energetycznego stolicy. Z mojej inicjatywy Rada przyjęła też stanowisko, w którym zobowiązała prezydenta Kaczyńskiego by do 30 czerwca 2004r. przygotował dla stolicy alternatywny program zasilania infrastruktury miejskiej w energię elektryczną. Niestety, pan prezydent programu nie przygotował, tłumacząc się tym, że jest to niezwykle skomplikowane.

ND: A potem „z pomocą” przyszła awaria…

JMJ: Otóż to. Mam wrażenie, że prezydent, który w trakcie kampanii nie doceniał problemu STOEN-u, zmienił pogląd. Zdał sobie sprawę, że arogancja władz tej spółki, które odmówiły podstawowych informacji na temat awarii, może w przyszłości doprowadzić do katastrofy. Wyobraźmy sobie np. panikę…

ND: Rzeczywiście nie chcieli udzielać informacji?

JMJ: – Nie chcieli. Nie reagowali, nie oddzwaniali, nie chcieli powiedzieć, co się stało. Zgroza. Po awarii powołano zespół, który ma opracować procedury postępowania w takiej sytuacji. Jednak nadal po stronie STOEN-u atmosfera do rozmów nie jest najlepsza.

ND: Zobaczymy, jak to się ułoży. Zmieńmy jednak temat. Podobno Warszawa znów będzie miała swój stadion sportowy?

JMJ: – To inwestycja ważna dla prestiżu miasta. Trzeba jednak uważać na lobbing… Pewna spółka, która jest właścicielem stacji telewizyjnej w mediach, wystąpiła z pomysłem, aby miasto dało grunty, Totalizator Sportowy – pieniądze, a ta spółka zostałaby operatorem… i spiłaby śmietanę przy okazji mamiąc, że jakiemuś środowisku politycznemu pomoże w kampanii wyborczej. Mam nadzieję, że stadion nie będzie budowany na takich zasadach… Przy lokalizacji trzeba też wziąć pod uwagę problem zapewnienia dużej ilości miejsc parkingowych. Dziś już się tak nie buduje, że jak odbywa się gdzieś impreza, to cały kwartał miasta zostaje zablokowany. Z tego punktu widzenia projekt budowy stadiony na Legii jest chybiony i ma znamiona zręcznego lobbingu. Znacznie lepszym rozwiązaniem jest zbudowanie stadionu narodowego dla piłki nożnej i lekkiej atletyki na 100 000 widzów z rozsuwanym dachem oraz zapleczem wystawienniczo-handlowym na miejscu Stadionu Dziesięciolecia, a na Legii zmodernizowanie stadionu dla 30 000 widzów, by służył rozgrywką ligowym i Pucharowi Polski.
Jeśli już mówimy o dużych, prestiżowych inwestycjach, to chciałbym zwrócić uwagę, że władze wykonawcze Warszawy nie uczestniczą w gremiach międzynarodowych, na forum których ustalane są strategiczne kierunki polityki dotyczącej wielkich metropolii, np. sieć międzynarodowych połączeń szybką koleją, sieć autostrad, i inne programy infrastrukturalne. W takich organizacjach powstają koncepcje, ucierają się poglądy, które potem będą realizowane. Warszawa w tych gremiach nie uczestniczy, co grozi tym, że znajdziemy się w jednej kategorii z Mińskiem białoruskim. W metropolitalnym podejściu ważne jest też, by Warszawa stawała się centrum instytucji finansowych w regionie. To określi jej status w Europie..

ND: – Jak układa się współpraca Rady Warszawy z panem Prezydentem?

JMJ: – Powiem tyle: odbyły się 43 posiedzenia Rady Warszawy, a pan Prezydent był osobiście obecny tylko na pięciu czy sześciu, i to nie do końca. Na pewno jest to sytuacja wyjątkowa na tle innych gmin w Polsce. Większość radnych piastuje mandat drugą czy trzecią kadencję. Doskonale znają problemy miasta, mają na co dzień kontakt z mieszkańcami… Sądzę, że warto byłoby nieraz ich posłuchać. Odczuwam wyraźny niedosyt współpracy Rady z prezydentem na płaszczyźnie merytorycznej.

ND: – Czy ten brak kontaktów wynika z ustawy warszawskiej?

JMJ: – Nie. To kwestia osobowości i autorskiego podejścia do prezydentury prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który taki właśnie model wybrał.
W porównaniu z poprzednią kadencją w Warszawie zmieniły się dwie rzeczy : mamy prezydenta wybieranego bezpośrednio, jak w całej Polsce, oraz mamy jedną gminę na prawach powiatu powstałą ze scalenia z 11 dawnych gmin.

ND: – Ku rozpaczy dzielnic…

JMJ: – Rzeczywiście, byłe gminy, które stały się dzielnice utraciły podmiotowość. Jednocześnie blokowane są prace nad statutem miasta, który określiłby relacje między dzielnicą a ratuszem, Prezydentem i Radą.

ND: Kto blokuje?

JMJ: – Dwa największe kluby – PiS i SLD. SLD piecze przy tym własną pieczeń. Jeśli nie ma statutu, to za wszystko odpowiada bezpośrednio prezydent. SLD może więc obwiniać prezydenta nawet o to, że sprzątaczka źle sprzątnęła w jakimś urzędzie. Z innych powodów blokuje prace nad statutem PiS : dopóki statutu nie ma, związany z PiS prezydent ma pełną autonomię w podejmowaniu decyzji. Jako radni LPR zgłosiliśmy projekt uchwały, by Rada związała się konkretnym terminem uchwalenia statutu. Są w tej chwili 4 projekty – złożone przez PiS, SLD i PO, oraz projekt społeczny. Jednak SLD i PiS ręka w rękę odrzuciły w głosowaniu uchwałem dyscyplinujaca Radę Warszawy. Dlatego patrzę sceptycznie na załatwienie tej sprawy.

ND. Chociaż minęła dopiero połowa kadencji, zapowiada się wakat na stanowisku prezydenta Warszawy. Kaczyński może opuścić fotel w związku z kampanią prezydencką. Poza tym toczy się proces wytoczony mu przez Wachowskiego… Czy bierze pan pod uwagę ubieganie się o to stanowisko?

JMJ: Za wcześnie o tym mówić. Podzielam pogląd, że późną jesienią mogą mieć miejsce wybory nowego prezydenta Warszawy. Określą one na najbliższe lata oblicze samorządu warszawskiego, ponieważ już w 2006 odbędą się wybory do rad dzielnic i rady miasta i ponownie – na prezydenta stolicy. Środowisko PO, które ma dość wysokie notowania w kraju, w Warszawie wypada gorzej z racji wspomnienia „układu warszawskiego”, czyli skompromitowanej korupcyjnej grupy wywodzącej się z Unii Wolności, potem funkcjonującej w PO, która grała tu razem z SLD. Platforma chcąc powiększyć swój stan posiadania musi ograniczyć wpływy PIS i stąd – szykuje się między nimi rywalizacja. PO, jak donosiła jedna z gazet rozważa możliwość wystawienia kandydatury Hanny Gronkiewicz-Waltz, licząc na poprawienie swoich notowań w Warszawie. Na razie jest to jedyne nazwisko, które padło. Nie wiadomo, kto z PiS będzie kandydował. Pan prezydent powiedział, że ma kandydata, ale nie podał jego nazwiska.

ND: Ma Pan na swoim koncie kilka udanych inicjatyw, które zostały przyjęte przez Radę Warszawy i zostały zrealizowane przez władze wykonawcze. Co przyniosło Panu najwięcej satysfakcji?

JMJ: – Za spektakularny sukces uważam fakt, iż niedawno zakończono szacowanie strat wojennych stolicy, którego byłem inicjatorem. Udało się także zapobiec przemarszowi przez stolicę gejów i lesbijek – zakaz manifestacji został wydany przez prezydenta Kaczyńskiego na wniosek Rady przygotowany z mojej inicjatywy. Nawet konserwatywny Kraków przeżył taką demonstrację, a Warszawę udało się ochronić. Wystapiłem również z pomysłem tzw. biletu rodzinnego, który zapewni rodzicom z dziećmi tańszy wstęp do placówek kulturalnych i sportowych, prowadzonych przez gminę. Prace nad tą koncepcją są bardzo zaawansowane. Bilet będzie zapewne już w tym, roku. W Radzie Miasta nasz klub liczy 6 radnych i działa efektywnie. Złożyliśmy projekt uchwały dającej podstawy prawne do ograniczenia prostytucji i kuplerstwa w stolicy. Byliśmy inicjatorami wspomnianej na początku naszej rozmowy 99 – procentowej bonifikaty dla uwłaszczających się spółdzielców. Doprowadziliśmy do nadania honorowego obywatelstwa m. st. Warszawy Ks. Prałatowi Zdzisławowi Jastrzębiec Peszkowskiemu oraz Ks. Arcybiskupowi prof. Dr hab. Kazimierzowi Majdańskiemu.
Przeprowadziliśmy uchwałę lokalizacyjną zobowiązującą Prezydenta m. st. Warszawy do wybudowania pomnika Pomordowanych w KL Warschau. Protestowaliśmy przeciwko budowie autostrady przez miasto oraz przeciwko rozbudowie Portu Lotniczego Okęcie oraz ustanowieniu strefy ograniczonego użytkowania w dzielnicach przylegających do lotniska. To tylko kilka przykładów czym wraz z kolegami z Klubu Radnych LPR zajmowaliśmy się na forum Rady Miasta.

ND: -Niektóre miasta podejmują ostatnio ciekawą inicjatywę, a mianowicie – wypłaty dodatku związanego z urodzeniem dziecka. Spotkałam się z podobną praktyką również za granicą, w Wiedniu, gdzie młode matki otrzymywały od miasta gratulacje i całe wyprawki dla dziecka. To na prawdę sympatyczny gest…

JMJ: – Złożyliśmy już projekt uchwały „becikowej” w świetle której rodzice dziecka urodzonego, po 1 lutego tego roku otrzymywaliby jednorazowo 5 tysięcy złotych. Oczywiście wypłata takiego dodatku nie zastąpi rodzinnej polityki państwa, ale będzie swoistym sprawdzianem intencji. W poszczególnych partiach, także tych opozycyjnych, nie dostrzegam przywiązywania należytej wagi do dbałości o rodzinę. W swoich programach kładą nacisk na walkę z korupcja, mają też własne koncepcje podatkowe, ale o podatku rodzinnym milczą. Tymczasem jest to jedna z najważniejszych spraw do załatwienia w Polsce.

ND: – Życzę zatem w nowym roku sukcesów i dziękuję za rozmowę.

Małgorzata Goss

Nasz Dziennik 08.01.2005 cz I