Opublikowano w kategorii: Bez kategorii

Oświadczenie w związku z atakiem GS

Oświadczenie w sprawie publikacji Gazety Stołecznej, dodatku regionalnym do Gazety Wyborczej wygłoszone na sesji Rady m.st. Warszawy w dniu 31 sierpnia 2004

Zanim przejdziemy do realizacji porządku dnia pragnę skierować do Wysokiej Rady kilka słów w związku z publikacjami Gazety Stołecznej, nie opartymi na przesłankach merytorycznych, w których zawarte są wyraźne insynuacje mające na celu szkalowanie mojego dobrego imienia i mojej licznej rodziny.

Od 1987 roku do 1999 roku byłem głównym najemcą mieszkania komunalnego w Warszawie przy ul. Królowej Aldony w budynku będącym – według danych Urzędu Dzielnicy Praga Południe – własnością Gminy Warszawa-Centrum.

W związku z faktem, że moja rodzina była coraz liczniejsza i od 1997 przysługiwał nam normatyw nie mniej niż 60 m2 po-wierzchni mieszkalnej, a zajmowany lokal posiadał 35,90 m2 powierzchni mieszkalnej i 65,12 m2 powierzchni użytkowej, co oznacza, że w 2 pokojach o powierzchni niespełna 36 m2 zamie-szkiwało 6 osób, w 1999 roku skorzystałem z możliwości zamiany mieszkania na większe. Możliwość zamiany była ogłoszona publicznie. Ponieważ moja rodzina spełniała kryteria zamiany określone uchwałą Rady Gminy Centrum, złożyłem wniosek i inne wymagane dokumenty, a następnie poddałem się obowiązującej procedurze, która została zakończona pozytywnie. Została ze mną podpisana umowa najmu lokalu mieszkalnego w oddawanym do użytku budynku komunalnym w Warszawie przy ulicy Meissnera. Protokołem zdawczo-odbiorczym przekazałem Gminie mieszkanie przy ul. Królowej Aldony. Nowy lokal był dwukrotnie większy, gdyż jego powierzchnia mieszkalna wynosiła 81,56 m2, a powierzchnia użytkowa 127,82 m2, ale stawka czynszu była i jest nadal trzykro-tnie wyższa i wynosi 8,90 zł/1m2 powierzchni użytkowej. Obecnie w mieszkaniu przy ul. Meissnera zamieszkuję z sześciorgiem dzie-ci, żoną w zaawansowanej ciąży, a okresowo przebywa z nami teściowa, która przebyła ciężki uraz i wymaga stałej opieki przez 24 godziny na dobę. Liczba osób w najbliższej rodzinie daje nam prawo do lokalu o powierzchni mieszkalnej nie mniej niż 80 m2, zgodnie z aktualnie obowiązującą ustawą. Wkrótce będzie nam przysługiwało 90 m2 powierzchni mieszkalnej. W dacie zamiany oba mieszkania były własnością gminy i nie było żadnych prze-szkód prawnych dla dokonania tej czynności.

Od blisko 30 lat zajmuję się działalnością twórczą. Jestem autorem 4 indywidualnych wystaw fotograficznych, autorem bądź współautorem ponad 100 programów telewizyjnych, opublikowa-łem ponad 500 tekstów z zakresu problematyki kulturalnej, spo-łecznej i politycznej, wydałem 5 książek eseistycznych. Ostania – „Drogi i bezdroża III RP” – ukazała się w czerwcu br. W lipcu b.r. skończyłem pisać kolejną książkę, która odsłania mechanizmy funkcjonowania w Polsce systemu oligarchiczno-mafijnego oraz udziału w patologizacji życia publicznego oraz grze korupcyjnej niektórych koncernów medialnych, o czym opinia publiczna mogła się prze-konać przy okazji tak zwanej afery Rywina. Ta ostatnia pozycja jest u recenzentów, a obecnie pracuję nad kolejną książką – poświęconą globalizacji. Z tytułu działalności twórczej już od 1987 roku korzystałem z prawa do dodatkowej powierzchni mieszkalnej, zgodnie z obowiązującą w tym czasie ustawą.

W związku z udokumentowanym dorobkiem twórczym w marcu 2000 roku wystąpiłem z podaniem o przydział pomieszczeń na pracownię twórczą. Zostały mi przyznane pomieszczenia gos-podarcze pod warunkiem dokonania – na własny koszt – ich ada-ptacji na pracownię. Pomieszczenia te były pozbawione przewo-dów wodociągowych, kanalizacyjnych, elektrycznych oraz wyma-gały zmian konstrukcyjnych i zainstalowania dodatkowego c.o., aby spełniały wymogi określone przepisami prawa budowlanego dla pomieszczeń pracowni. Zapłaciłem za opracowanie projektu adaptacji. Ponieważ pomieszczenia gospodarcze były (i są nadal) własnością gminy, o zgodę na adaptację występowała gmina, natomiast ja byłem inwestorem, który ponosił wszelkie koszty ro-bót budowlanych. Po uzyskaniu prawomocnego pozwolenia na budowę, nakładem ponad trzydziestu tysięcy złotych, dokonałem adaptacji. Na poniesione koszty posiadam faktury. Koszty ponie-sione na adaptację nie podlegają zwrotowi. Czynsz za pomiesz-czenia przeznaczone na pracownię twórczą opłacałem od daty zawarcia umowy, czyli faktycznie opłacałem czynsz jeszcze za pomieszczenia gospodarcze, które pracownią stały się od daty za-kończenia robót budowlanych i zgłoszenia pracowni do użytko-wania właściwemu organowi administracji architektoniczno-budowlanej.

Przepisy dotyczące najmu pomieszczeń niemieszkalnych na pracownie do prowadzenia działalności twórczej nie przewidywały i nie przewidują ani przetargów, ani konkursów ofert. Wysokość czynszu została ustalona na podstawie ustawy oraz uchwały Rady Gminy.

Tak wyglądają fakty. Tymi wszystkimi informacjami dyspo-nowali autorzy publikacji, którym udzieliłem wyczerpujących od-powiedzi na wszystkie stawiane przez nich pytania. Natomiast publikacje, dotyczące mojego mieszkania – zamieszone w Gazecie Stołecznej w dniach 7 – 8 sierpnia, 16 sierpnia, 25 sierpnia oraz 26 sierpnia b.r. – mają niewiele wspólnego ze stanem faktycznym, są celowo zmanipulowane, gdyż zawierają wiele nieprawdziwych stwierdzeń.

Oto kilka przykładów.

1. W publikacji „Jak Jackowski zmienił mieszkanie” (GS z dnia 7-8 sierpnia 2004 r.) napisano, że: „Mieszkanie z roszczeniami przedwojennych właścicieli przyjęli urzędnicy od Jana Marii Jackowskiego – żeby ten mógł się wprowadzić do luksusowej czynszówki na Gocławiu.” .
Informacja jest nieprawdziwa, gdyż według dokumentów, budynek przy ul. Aldony wybudowany został w 1948 r. przez spółdzielnię mieszkaniową Ministerstwa Przemysłu i Handlu i w tym samym roku został zasiedlony.

2. W publikacji „Skandal na szczeblu dzielnicowym” (GS z dnia 7-8 sierpnia 2004 r.) napisano, że: „14 kwietnia Urząd Mieszkalnictwa poinformował, że unieważnił decyzję z 1951 r., która odmawiała byłym właścicielom praw do kamienicy (otwiera to drogę do jej zwrotu). Mimo tej wiedzy 19 kwietnia wydział lokalowy zarekomendował zarządowi dzielnicy ofertę Jackowskiego.”
Informacja jest nieprawdziwa, gdyż według dokumentów, Urząd Mieszkalnictwa nie informował o unieważnieniu decyzji z 1951 r. Pismem z dnia 13 kwietnia 1999 r. wydział Gospodarki Gruntami poinformował Wydział Lokalowy, że złożono wniosek o stwierdzenie nieważności decyzji z 1951 r.

3. W publikacji „Pod słowem honoru” (GS z dnia 16 sierpnia 2004 r.) napisano, że:
„…Jackowski zaproponował 65 m2 w niewielkiej przedwojennej kamienicy przy Królowej Aldony na Saskiej Kępie”.
Budynek przy ul. Aldony wybudowany został w 1948 r. przez spółdzielnię mieszkaniową Ministerstwa Przemysłu i Handlu i w tym samym roku został zasiedlony.

„… w kwietniu 1999 r., na miesiąc przed przetargiem, podległy mu wydział polityki mieszkaniowej dostał następującą informację z Pragi Południe „Były właściciel złożył wniosek o stwierdzenie nie-ważności decyzji utrzymującej w mocy orzeczenie administracyjne odmawiające przyznania prawa własności czasowej do gruntu ww. nieruchomości”. U dołu dopisek: „do wiadomości – Jan Maria Jackowski”.
Nie ma takiego pisma. W aktach jest pismo z dnia 22 kwietnia 1999 r., informujące o zgodzie Zarządu Dzielnicy na przekazanie do dyspozycji Gminy Centrum lokalu przy ul. Aldony i przesłaniu załącznika – informacji o stanie prawnym nieruchomości. Kopię pisma z 22.04.99. otrzymałem do wiadomości, ale bez załącznika informującego o stanie prawnym.

„… gmina wynajmując czynszówkę, musiała mieć gwarancję, że będzie mogła dysponować mieszkaniem, które dostaje w zamian. Takich możliwości nie dawał lokal oddany przez Jackowskiego.
Twierdzenie jest nieprawdziwe. Przy nie uregulowanym stanie prawnym lokalu jest możliwe zawieranie umów najmu na czas określony – do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia roszczeń byłych właścicieli.

„Kolejny szczegół, który zastanawia, to wycena, która decydowała o sukcesie Jackowskiego w przetargu. Oddawane przez niego mieszkanie biegły wycenił na 241 tys. zł. … Nie wspomniał jednak słowem o roszczeniach.”
Biegły podał w operacie, że nieruchomość nie posiada księgi wieczystej tylko zbiór dokumentów. Roszczenia do nieruchomości nie mają wpływu na jej wartość, redaktor GS myli roszczenie z długiem.

4. W publikacji „Większy metraż na artystę” (GW z dnia 25 sierpnia 2004 r.) napisano, że:
„…Jackowski … początkowo chciał wynająć wszystkie suszarnie. Dostał zgodę na dwie. Gmina powinna była ogłosić przetarg. Jednak oddała pomieszczenia posłowi, nie organizując nawet konkursu ofert.”
Przepisy prawa lokalowego i uchwał Rady Miasta Warszawie nie przewidują ani ogłaszania przetargów, ani konkursu ofert na wynajem pomieszczeń niemieszkalnych. Jest to tendencyjne wprowadzenie w błąd.

Nierzetelność dziennikarska i próba przestawiania rzeczywi-stości sprzecznej z faktami naginanymi do założonych z góry tez jest zastanawiająca. Metoda zastosowana przez dziennikarzy Gazety Stołecznej jako żywo przypomina niechlubne wzory dyspo-zycyjnego dziennikarstwa z okresu stanu wojennego, kiedy szka-lowano ludzi, którzy z jakiegoś powodu byli niewygodni dla dyspo-nentów środków społecznego przekazu. Słuszna zasada wolności słowa oraz przejrzystości życia publicznego nie może być instru-mentem fałszowania rzeczywistości, insynuacji rzekomo nieety-cznych zachowań, szerzenia oszczerstw i zniesławiania niewygod-nych osób, gdyż w ten sposób jest podważany demokratyczny ład. Świadome wprowadzanie w błąd opinii publicznej i dokonywanie pomówień – na podstawie sfingowanych i nieuzasadnionych zarzutów – narusza przepisy art. 6 prawa prasowego.

Trudno nie odnieść wrażenia, że z nieprawdziwych stwierdzeń, przeinaczeń, wybiórczego i tendencyjnego zestawienia faktów zostały skompilowane teksty, których wyraźną intencją była próba naruszenia mojego dobrego imienia i poderwania zaufania społecznego do mojej osoby.

Pragnę poinformować Wysoką Radę, że wobec zaistniałej sy-tuacji podjąłem stosowne kroki przewidziane prawem. W dniu dzi-siejszym – w związku z art. 31 pkt 1 ustawy prawo prasowe z dnia 26 stycznia 1984 – skierowałem do redakcji Gazety Stołecznej sprostowania. Oczekuję na ich publikację.

Ze zdziwieniem i smutkiem przyjąłem publiczne wypowiedzi niektórych polityków, którzy na podstawie zawartych w publika-cjach fałszywych przesłankach, byli łaskawi wypowiadać się na ten temat. Mam nadzieję, ze ci politycy zachowają się honorowo i dadzą temu publicznie wyraz.

Na koniec bardzo serdecznie pragnę podziękować tym wszy-stkim, którzy wobec ataku Gazety Stołecznej skierowali do mnie wyrazy solidarności i wsparcia.
Jan Maria Jackowski