Opublikowano w kategorii: Aktualności

Orzeł i reszka: Laicki raj na ziemi

Laicki raj na ziemi

W telewizji publicznej, która według prawa winna „respektować chrześcijański system wartości”, autorytetem jest propagator satanizmu. Bezczeszczenie krzyża obwieszonego puszkami po pewnej marce piwa dokonane przed Pałacem Prezydenckim według prokuratury nie jest naruszaniem uczuć religijnych, bo nie nastąpiło w kościele tylko w przestrzeni publicznej. W Hiszpanii pewne hałaśliwe grupki ateistów i lewaków wywołujące burdy były promowane przez europejskie media podczas Światowych Dni Młodzieży. W Niemczech podczas wizyty Ojca Świętego Benedykta XVI grupy lewackie i ateistyczne były również promowane przez media, a ponadto Papież został poddany żenującemu bojkotowi przez grupkę małostkowych posłów, mimo że jego wystąpienie na tym forum zostało wcześniej uzgodnione ze wszystkimi klubami. We Francji, w imię świeckości państwa, skazano na karę grzywny dwie muzułmanki za odmowę zdjęcia nikabów, które są nieodłącznym elementem ubioru praktykujących muzułmanek.
Co łączy te wydarzenia? Odpowiedź nasuwa się sama – sekularyzm bazujący na humanizmie laickim wyrosłym w opozycji do chrześcijaństwa, w którym nie Bóg, ale człowiek jest miarą wszechrzeczy. Istota sekularyzmu polega na negacji nadprzyrodzoności i usuwaniu z przestrzeni społecznej wszystkiego, co ma wymiar transcendentalny. Religia katolicka jest traktowana jako pozostałość kulturowa po przeszłości. Absolutem, na poziomie deklaratywnym, jest demos, czyli lud. Centrum życia zbiorowego nie jest zatem człowiek stworzony na obraz i podobieństwo Boga, ale koncesjonowany przez państwo obywatel. A źródłem praw obywatela nie jest obiektywnie istniejąca przyrodzona godność człowieka, ale arbitralna, subiektywna wola państwa. Ta lansowana w mediach liberalnych „świecka religia” przyjmuje formę bóstwa państwowego. Obecnie ujawnia się jako postmodernistyczny demoliberalizm i niebezpiecznie przechyla się w stronę nietolerancyjnego radykalizmu, którego wyrazem jest „neutralność światopoglądowa” propagowana przez laickich fundamentalistów.
Tymczasem wiemy z historii, że to nie chrześcijaństwo jest zagrożeniem dla życia publicznego, ale nieograniczone w swych funkcjach państwo. Wynika to z prostego faktu, że władza według ideologów „neutralności światopoglądowej” polega na „naginaniu i formowaniu ludzkiej świadomości” do wymiarów określanych przez laickie państwo jako „jedynie słuszne”. Państwo określa także tolerowane ramy obecności religii w przestrzeni publicznej. Jeżeli jeszcze toleruje religię, to chce decydować o kształcie Kościoła, jego doktrynie, dopuszczanych formach kultu i praktykach religijnych. Czyni to, powołując się na „reformatorów” Kościoła, którzy w imię nowoczesności domagają się zniesienia celibatu, kapłaństwa kobiet, równouprawnienia homoseksualistów, zgody na rozwody, aborcję, eutanazję, in vitro.
Gdy przyjrzeć się bliżej praktycznej realizacji postulatu „neutralności światopoglądowej”, okazuje się, że oznacza on uznanie dla niemal wszystkich możliwych światopoglądów, koncepcji i postaw przy… nietolerancji, a wręcz wrogości wobec religii, która ma świadomość Objawienia. Czy nie jest utopią świat, w którym jest narzucane przekonanie, że człowiek może zasiąść na tronie Boga i jest w stanie sam siebie zbawić? Strzeżmy się fałszywych proroków, gdyż laicki „raj na ziemi” pod maską szczytnych ideałów skrywa bezwzględny system zarządzania „masą ludzką”. Komory gazowe i łagry są tego tragicznym dowodem.

Jan Maria Jackowski

Nasz Dziennik, 24. – 25.09. 2011