Opublikowano w kategorii: Aktualności

Klimat anychrześcijański trwa – wywiad Jolanty Tęcza-Ćwierz z Janem Marią Jackowskim

Klimat antychrześcijański trwa

Z Janem Marią Jackowskim rozmawia Jolanta Tęcza-Ćwierz

Powołani przez Marszałek Sejmu Ewę Kopacz eksperci uważają, że krzyż na sali obrad Sejmu nie narusza konstytucji i prawa unijnego. Dlaczego zatem niektórym krzyż w Sejmie przeszkadza?
Mamy do czynienia ze swoistą strategią dechrystianizacyjną, której celem jest wyrugowanie chrześcijańskiego dziedzictwa z tradycji i kultury europejskiej. Jest to przejaw fundamentalizmu laickiego, który w skrajnej postaci najchętniej doprowadziłby do usuwania wszystkich krzyży z przestrzeni publicznej, łącznie ze świątyniami, krzyżami przydrożnymi, kapliczkami, nie wspominając już o takich instytucjach, jak szpitale czy szkoły. Te środowiska zradykalizowały się po pamiętnym orzeczeniu Trybunału Strasburskiego z listopada 2009 roku, który nakazał zdjęcie krzyża w klasie szkolnej we Włoszech. Werdykt ten wywołał falę oburzenia w całej Europie i ostrą reakcję ówczesnego rządu włoskiego. Co prawda w drugiej instancji Trybunał wycofał się z tego orzeczenia, jednak ten klimat antychrześcijański i walka z krzyżem, jak widać, nadal trwa.

Spór o krzyż przed Pałacem Prezydenckim stał się bolesnym znakiem naszych czasów. Na ile, Pana zdaniem, do zaostrzenia tego konfliktu przyczyniły się media?
Media odegrały bardzo istotną rolę w podsycaniu tego konfliktu. Pamiętna wypowiedź Prezydenta Komorowskiego w „Gazecie Wyborczej” o konieczności usunięcia krzyża ustawionego przez harcerzy na Krakowskim Przedmieściu była przecież odpowiedzią na pytanie redakcji. Ta niefortunna – mówiąc delikatnie – odpowiedź wywołała cały szereg działań, które były szczególnie bolesne dla ludzi wierzących i ceniących polską tradycję. Znany jest przecież dwuwiersz: „Tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem – Polska jest Polską, a Polak Polakiem”. Spotkałem się z wieloma komentarzami i tekstami w mediach, które tworzyły klimat laickiego radykalizmu i swoistej nagonki na krzyż. Również treści upowszechniane w internecie odegrały istotną rolę. Aktywne były niektóre portale społecznościowe, w których również nawoływano do akcji przeciwko krzyżowi na Krakowskim Przedmieściu.

Laicka Polska? Czy to w ogóle możliwe?
Laicka Polska to jest fragment większej całości: to są działania mające na celu tworzenie laickiej Europy. Trzeba jednak powiedzieć, że laicka Europa – to koniec Europy. Ci, którzy walczą z tradycją chrześcijańską tym samym przyczyniają się do upadku Europy. Walka z krzyżem służy z jednej strony promowaniu ateizmu, z drugiej, promuje półksiężyc oraz inne religie. Z tego punktu widzenia fundamentalizm laicki jest antyeuropejski, jest przeciwko cywilizacji europejskiej i jest bardzo szkodliwy dla kultury europejskiej. W Polsce pojawiają się popłuczyny tego myślenia, generowanego w laboratoriach idei w różnych miejscach Europy. Polska jest tu szczególnym poligonem, ponieważ tradycyjnie uchodzi za kraj katolicki, ojczyznę Jana Pawła II, kraj, w którym nawet w czasach komunizmu Kościół zachował autonomię i prawo do głoszenia Ewangelii. Z tego punktu widzenia Polska jest bardzo mocno atakowana. Dochodzi do takich spektakularnych działań, żeby pokazać, że również w katolickiej Polsce tendencje antychrześcijańskie, czy dechrystianizacyjne są silne i mogą odnosić sukcesy.

Powojenne pokolenie Polaków walczyło o powrót krzyży do szkół, szpitali, urzędów. Po 1989 roku powróciły. A dzisiaj…?
Pierwsza wojna z Kościołem i z krzyżem miała miejsce na początku lat 90., gdy nastąpił powrót religii do szkół, został wyodrębniony ordynariat polowy, kapelani powrócili do szpitali, podjęto cały szereg działań przywracających normalność w wyznawaniu religii w wymiarze publicznym. Obecnie mamy do czynienia z drugą falą. Tamtą generowały środowiska komunistyczne, tę dzisiejszą – środowiska lewackie, laickie, socjalliberalne, intelektualne, ale również przesycone takim samym marksistowskim sposobem myślenia i leninowską koncepcją, że „religia to opium dla ludu”. Przeżywamy teraz powrót, recydywę tych zjawisk dechrystianizacyjnych, zaistniałych w innych warunkach społecznych. Po przemianach z 1989 roku w Polsce pojawiała się cywilizacja konsumpcji, a różnego rodzaju zjawiska związane z materializmem praktycznym spowodowały, że powstała szczelina, w którą próbują wejść laicyzatorzy i wykorzystać ją do swoich celów. Przykładem może być tutaj Ruch Palikota, który gra na radykalnych hasłach antykatolickich.

Krzyże przydrożne stawiane są u nas od wielu pokoleń. Dlaczego obecnie wielu podważa prawo do ich obecności w miejscu publicznym?
Z tego powodu, że są ludzie zaczadzeni laicką ideologią i dążą do zbudowania społeczeństwa składającego się z jednostek, które są pozbawione własnej tożsamości narodowej, kulturowej, religijnej. Dążą również do usunięcia wszelkich znaków transcendencji w przestrzeni publicznej. To jest tendencja do budowania nowego świata tak zwanych otwartych społeczeństw, bez korzeni. To. Nie wróżę tym działaniom sukcesów. Obecny kryzys ma przede wszystkim podłoże moralne, mówi o tym bardzo wyraźnie Benedykt XVI. I zapewne skutki tego kryzysu zweryfikują niektóre tendencje i postawy. Laicyzm jest przejawem mody, która od czasów oświecenia z większym lub mniejszym natężeniem się pojawia. To jest spór o koncepcję wolności. Pytanie, czy to ma być wolność realizowana w Chrystusie, czy bez Chrystusa? Trzeba pamiętać, że wolność bez Chrystusa prowadzi do samowoli, czego dowodem są dwa straszliwe totalitaryzmy XX wieku: hitleryzm i komunizm. Oba walczyły z Kościołem i wierzyły, że człowiek może być Bogiem i oba upadły.

Wielu rodziców obawia się o właściwą formację swoich dzieci. Czy Pan, jako ojciec, ma jakąś receptę na religijne wychowanie?
Przede wszystkim świadectwo rodziców. To, że nie tylko mówią o Panu Bogu, czy o religii, ale również własnym przykładem dają dzieciom możliwość poznania i zbliżenia się do Chrystusa. Ważny jest również dobry klimat w rodzinie: życzliwości, miłości, zaufania, życia zgodnie z zasadami wiary. To także Msza święta, właściwe przeżywanie świąt i niedziel. W takim klimacie łatwiej dojrzewać do pełni chrześcijaństwa. Nie ma stu procentowej gwarancji, że dzieci będą takie same jak rodzice, ale na pewno łatwiej jest budować na wartościach chrześcijańskich. Bardzo także pomaga uczestnictwo w życiu konkretnej wspólnoty, ruchu, apostolatu. I ostatnią ważną kwestią jest szkoła, do której uczęszczają dzieci. Idealnie byłoby, gdyby szkoła publiczna realizowała tę zasadę, że dzieci są wychowywane zgodnie z przekonaniami rodziców, bo to oni są pierwszymi wychowawcami, dlatego ich prawa powinny być uwzględniane w systemie edukacyjnym. Teoretycznie w ustawie o szkolnictwie jest wiele pozytywnych rozwiązań, natomiast w praktyce jest to, niestety, różnie realizowane.

Dziękuję za rozmowę.

Źródło, 05.02.2012